9. kadencja, 5. posiedzenie, 1. dzień (12-02-2020)
1. punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji Finansów Publicznych o rządowym projekcie ustawy budżetowej na rok 2020 (druki nr 112, 112-A i 204).
Poseł Paulina Hennig-Kloska:
Panie Marszałku! Panie i Panowie Posłowie! Panie Ministrze! Ja powiem o pewnym już w zasadzie symbolu rządów Prawa i Sprawiedliwości, o którym wszyscy Polacy masowo rozmawiają, robiąc zakupy na bazarkach, targowiskach miejskich czy też w sklepach, czyli o drożyźnie, która jest efektem waszej pierwszej kadencji, 4-letnich rządów. Oczywiście sytuacja wzrostu inflacji bardzo cieszy rząd, bo daje dodatkowe wpływy do budżetu. Im więcej płacimy za towary, tym więcej VAT-u wpływa bezpośrednio do budżetu. Natomiast niestety obywatele coraz częściej łapią się za portfele. W grudniu inflacja w Polsce wyniosła 3,4% rok do roku. Czy to była charakterystyczna sytuacja dla całej Europy? Nie. W strefie euro inflacja w grudniu wyniosła 1,3%. Co to oznacza? Że nie jest prawdą to, co próbujecie wszystkim wmówić, że susza, ASF odpowiadają za poziom cen, bo te problemy dotykają różnych państw na świecie, a w zasadzie susza była dotkliwa w całej Europie. Podstawowym problemem w Polsce staje się lawinowy wzrost kosztów pracy i produkcji. To m.in. efekt wprowadzenia przez rząd Prawa i Sprawiedliwości różnych podatków sektorowych, danin wprowadzanych lawinowo od paru lat, które powodują wzrost kosztów pracy i produktów. Ale to również skokowy, nieadekwatny do wzrostu wydajności pracy, wzrost płacy minimalnej. Ostrzegaliśmy, że nic nie zmieni się dla Polaków, jak będą lawinowo rosnąć ceny, bo na nie właśnie przerzucą producenci koszty wynagrodzeń. W końcu oczywiście to wzrost kosztów mediów, w tym przede wszystkim energii, czynszów, opłat za wywóz śmieci. Co jest najgorsze? Drożyzna to już nie tylko kwestia żywności, nie tylko naszych rachunków. Drożyzna, szanowni państwo, dotyka najbardziej delikatnej sfery naszego życia, czyli naszego zdrowia, bo lawinowo rosną również ceny leków i usług medycznych, na które Polacy wydają coraz więcej.
Do mojego biura poselskiego zgłosił się mieszkaniec Gniezna w wieku 56 lat po przeszczepie wątroby z pytaniem, dlaczego cena jego leku, który musi przyjmować regularnie na przestrzeni ostatniego kwartału, wzrosła o blisko 300%.
(Poseł Marek Sowa: Skandal!)
Tak, szanowni państwo, 300%, lek refundowany przez NFZ w tej samej dawce, w tej samej pojemności opakowania, tego samego producenta, kupiony w tej samej aptece, 30 września 2019 r. kosztował 31,84 zł, a już 27 stycznia kosztował 86,72 zł.
Jeżeli pan minister zdrowia nie wierzy, albo pan minister finansów, mogę pokazać. I nie mówcie, że za to nie odpowiadacie. To są ceny leków refundowanych, które reguluje minister zdrowia. Tak to wyszło, szanowni państwo, mam dowód, potem pokażę panu posłowi.
Problem służby zdrowia, o której tyle mówiła pani Masłowska, to nie tylko drożejące ceny usług i leków. To również 90% szpitali powiatowych, które generują straty na koniec III kwartału. Raport Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych i SGH mówi wyraźnie, że aż 110 na 120 szpitali powiatowych, bo przerzucacie koszty utrzymania służby zdrowia na jednostki samorządu terytorialnego, wykazało na koniec III kwartału straty. Ale to też lawinowo rosnące zadłużenia publicznych ZOZ. Zawsze lubicie się porównywać do poprzedników. Przez 8 lat rządów PO-PSL zadłużenie szpitali ogółem wzrosło o 1 mld, za waszych 4-letnich rządów - o 4 mld. Taki jest efekt dobrej polityki zdrowotnej, pani poseł Masłowska, rządu PiS. Rosną zadłużenia, a więc jakość usług spada. Dziękuję bardzo. (Oklaski)
(Głos z sali: Brawo!)
Przebieg posiedzenia