9. kadencja, 5. posiedzenie, 1. dzień (12-02-2020)

2. punkt porządku dziennego:

Sprawozdanie Komisji Finansów Publicznych oraz Komisji Polityki Społecznej i Rodziny o rządowym projekcie ustawy o zmianie niektórych ustaw w związku z przeniesieniem środków z otwartych funduszy emerytalnych na indywidualne konta emerytalne (druki nr 114 i 201).

Poseł Magdalena Biejat:

    Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Solidarność międzyludzka i międzypokoleniowa jest fundamentem istnienia państwowości, a system ubezpieczeń społecznych jest jedną z kluczowych zdobyczy cywilizacyjnych. Państwo jest, było i zawsze będzie jedynym i ostatecznym gwarantem emerytur. To nie jest deklaracja ideowa, to fakt. Nawet po wojnie, w doszczętnie zrujnowanym kraju, emerytury były wypłacane i nie pochodziły z pieniędzy uzbieranych przed wojną ani od prywatnych banków, tylko z bieżących składek osób, które płaciły podatki. Nie miejmy wątpliwości, w przypadku jakiejkolwiek katastrofy czy kryzysu ekonomicznego lub społecznego to nie banki będą ratowały obywateli i zapewniały środki do życia najstarszym, tylko jak zawsze zajmie się tym państwo.

    Ponad 20 lat temu pod naciskiem i pod dyktando międzynarodowych instytucji finansowych Polska, wraz z 29 innymi krajami, odeszła od zasady solidarności. Dziś większość tych krajów wycofała się z tej reformy. Powody są proste, cała operacja od początku opierała się na szeregu cynicznych kłamstw, a jej skutki wszędzie były katastrofalne. Twierdzono, że prywatyzacja jest niezbędna, bo emerytury z ZUS będą niskie i niepewne, tymczasem to OFE nie gwarantowały wysokości opłat. Dziś przeciętne świadczenie z OFE wynosi 200 zł na miesiąc. Wmawiano ludziom, że będą na starość podróżować jak Niemcy czy Amerykanie, tylko że te kraje nigdy nie zdecydowały się na prywatne emerytury. Znamienne, że prywatyzacje Bank Światowy wymusił tyko w Ameryce Południowej i Europie Środkowo-Wschodniej i na ten krok nie zdecydowały się żadne inne wielkie gospodarki. Zarzucono, że ZUS nie zarabia, źle zarządza funduszami, że jest drogi w utrzymaniu. Jak mantrę powtarzano, że banki z zyskiem zainwestują i pomnożą emerytalne oszczędności, tyle że od samego początku zyski miały trafić przede wszystkim do samych funduszy w formie horrendalnie wysokich prowizji. Jakby tego było mało, stopa zwrotu w OFE była wielokrotnie niższa niż rewaloryzacja w ZUS, a koszty administracyjne były wielokrotnie wyższe. To tylko niektóre ideologiczne filary OFE.

    Powstanie OFE zdestabilizowało system emerytalny. Oddanie funduszom części składek spowodowało gargantuiczną dziurę w ZUS, którą finansujemy rok w roku z budżetu państwa. Na reformie zarobiły banki, a stracili obywatele. Wysokość emerytur drastycznie spadła i spada dalej wraz z kolejnymi rocznikami, które przechodzą na emeryturę z OFE. Cały ciężar finansowy i ryzyko związane ze zmianami koniunktury, rosnącą długością życia, nierównościami płci przeniesiono na emerytów. System ubezpieczeniem został tylko w nazwie.

    To oczywiste, że instytucja inwestycyjna nie jest zainteresowana rekompensowaniem kryzysów czy negatywnych zjawisk społecznych i ekonomicznych. Prywatna firma z definicji nie będzie wypłacała godnych emerytur. W jej interesie jest zmaksymalizować własny zysk, a więc wypłacić najniższą możliwą emeryturę. W 2013 r. Polacy dobitnie pokazali swój stosunek do emerytur kapitałowych. Jedynie 15% ubezpieczonych postanowiło zostać w OFE. Podobnie masowo Polacy uciekają teraz z PPK. To jednoznaczny sygnał od społeczeństwa, jakiego systemu emerytalnego oczekuje. Dlatego dziś powinniśmy ten tragiczny rozdział, jakim było OFE, definitywnie zamknąć.

    Niestety zaprezentowana przez rząd ustawa pcha nas dokładnie w odwrotnym kierunku. Pieniądze z OFE zostaną przeniesione do IKE. Jedynie na wyraźny wniosek ubezpieczonego trafią do ZUS. W efekcie 160 mld zł, które do tej pory było środkami publicznymi, tylko zarządzanymi przez OFE, teraz zostanie sprywatyzowane. Tylko w teorii te pieniądze będą należały do przyszłych emerytów. Fundusze zyskają wyłączną kontrolę nad oszczędnościami emerytalnymi. Banki mogą więc finansować własne inwestycje i roztrwonić pieniądze, mogą destabilizować krajowy rynek albo wywołać kryzys finansowy jak w 2008 r. Koledze pada firma? Można kupić nawet najbardziej ryzykowne akcje. Najwyżej emeryt na starość dostanie przysłowiową figę z makiem. Nie sposób zliczyć furtek i możliwości oszustw, które tworzy ta ustawa.

    Pan premier Morawiecki robi swoim kolegom banksterom prezent na 160 mld zł. Szkoda, że pieniądze dla kolegów są, a na ochronę zdrowia nie ma. Na zdrowie Polaków rząd przeznacza niecałe 100 mld zł. To jest 1/3 mniej niż to, co planuje przeznaczyć na rynki kapitałowe.

    Projekt zakłada także, że każdy od przenoszonych do IKE oszczędności zapłaci 15% opłaty przekształceniowej. O ile wyrównanie stopy opodatkowania oszczędności w ZUS i w IKE jest jakoś uzasadnione, o tyle wysokość prowizji jest drastycznie zawyżona. Przyjmując przesłanki rządu, jeśli chodzi o pobranie opłaty, jej wysokość powinna wynieść maksymalnie 9%. Proponowane 15% nie znajduje uzasadnienia innego niż fakt, że akurat taka kwota jest rządowi potrzebna do dopchnięcia kolanem tegorocznego budżetu.

    Lewica stoi po stronie polskich pracowników i emerytów. Chcemy bezpiecznych i godnych emerytur państwowych. Chcemy najniższej gwarantowanej emerytury w wysokości 1600 zł. Dlatego Lewica nie poprze proponowanego projektu i nie złoży do niego poprawek, ponieważ ten projekt nie nadaje się do poprawy, nadaje się tylko do kosza. Zagłosujemy za jego odrzuceniem. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia