9. kadencja, 50. posiedzenie, 1. dzień (08-03-2022)
2. punkt porządku dziennego:
Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy w związku z konfliktem zbrojnym na terytorium tego państwa (druki nr 2069 i 2069-A).
Poseł Adrian Zandberg:
Wysoka Izbo! Będzie nas w Polsce więcej niż dotąd, będziemy mówić nie tylko po polsku, będziemy żyć w społeczeństwie dużo bardziej różnorodnym i muszą temu podołać nasze firmy, nasze szpitale, nasze urzędy, nasze szkoły. Trzeba powiedzieć uczciwie, że to będzie olbrzymie wyzwanie, kto wie, czy nie największe po 1989 r. Ale w tę przyszłość nie ma co patrzeć ze strachem. Ostatnie dni pokazały, jak wiele możemy zrobić wtedy, kiedy działamy razem. Pokazaliśmy światu i samym sobie, że w Polsce wiele rzeczy, o których myśleliśmy, że są niemożliwe, stało się możliwych. Milion ludzi już tutaj jest i trudno to sobie czasem nawet wyobrazić, ale tam, za polską granicą, sznur ludzi i samochodów ciągnie się nadal aż po horyzont. Kilka dni temu byliśmy tam z grupą posłów, m.in. z panem posłem Kosiniakiem-Kamyszem, z panią posłanką Emilewicz, i rozmawialiśmy z ukraińskimi władzami, i one nie pozostawiają złudzeń: trwa exodus i ten milion kobiet i dzieci, które już przekroczyły naszą granicę, to jest dopiero początek.
Lata temu, kiedy Niemcy zburzyli Warszawę, moja babcia wychodziła z ruin stolicy z jednym tobołkiem w rękach. To było wszystko, co jej zostało ze zbombardowanego domu. Dziś na warszawskich dworcach znowu koczują ludzie, którym wojna zabrała wszystko. Te hrywny, które mieli w kieszeni, straciły praktyczną wartość. Oni uciekli tak, jak stali, często nie mają ciepłych ubrań, nie mają nawet pieluch dla swoich dzieci, i trzeba im pomóc. Cała Polska zaangażowała się w tę pomoc i to jest wielka rzecz. To jest wielka rzecz, kiedy zbieramy śpiwory i paczki z żywnością, organizujemy opiekę dla dzieci, kiedy szukamy tłumaczy, psychologów, kiedy tysiące uchodźców nocują w polskich domach, czasem na kanapie, czasem na ziemi, na karimacie. Powstała wielka sieć wzajemnej pomocy i to wszystko wydarzyło się w ciągu kilku dni zupełnie oddolnie.
Proszę państwa, na tej sali często padają wielkie słowa i często one padają na wyrost, ale myślę, że dziś wszyscy jesteśmy zgodni, że jest z czego być dumnym, bo to nasze pospolite ruszenie pokazało wielką siłę - siłę międzyludzkiej solidarności. Ale wojna trwa i tę nową wojenną rzeczywistość trzeba zorganizować na nowo. Tu nie wystarczą nawet najwspanialsze, najszlachetniejsze odruchy, bo tak jak teraz na dłuższą metę się nie da. Pomoc dla uchodźców musi przejąć państwo. To państwo musi zapewnić ludziom dach nad głową, to państwo musi dostosować szkoły i szpitale. Trzeba zagospodarować pustostany, trzeba szybko zbudować nowe osiedla mieszkaniowe. To państwo musi uregulować rynek i ochronić uchodźców przed wyzyskiem. Potrzebujemy dzisiaj, chyba jak nigdy wcześniej, państwa silnego i państwa mądrze opiekuńczego, bo przed nami jest niełatwy czas. Ja coraz częściej słyszę od ludzi takie pytania: Czy sobie poradzimy? Jakie będą konsekwencje tej wojny? Czy czeka nas gospodarczy dołek? Co będzie z cenami żywności? Co będzie z mieszkaniami? Te pytania są zrozumiałe, rząd musi na nie odpowiadać.
Dobrze, że pracujemy dzisiaj nad tą ustawą, bo żeby opanować sytuację, trzeba działać szybko. Dlatego nie będziemy państwa zasypywać tysiącem poprawek, ale kilka korekt wydaje nam się potrzebnych.
Sprawa pierwsza, pilna: nie powinniśmy sztucznie dzielić rodzin. To jest przykład z życia wzięty. Mąż obywatel Ukrainy został, żeby walczyć, jego żona pochodząca z Tadżykistanu jest już w Polsce razem z dziećmi, te dzieciaki mają ukraińskie obywatelstwo, ona nie ma, a ta wojna to jest dla nich taka sama tragedia. Tu nie ma co wprowadzać niepotrzebnych podziałów. Rodziny obywateli Ukrainy, ludzie, którzy żyli tam od lat, mieli prawo pobytu, oni powinni zostać objęci tą ustawą, nawet jeśli nie mają ukraińskiego paszportu. To jest prosta, mała zmiana, a ona wielu z tych ludzi po prostu pomoże.
Dalej, praca. Uciekinierzy wojenni dostaną te same prawa, co inni pracownicy - to jest słuszna zasada, my ją popieramy. Ale równe traktowanie na papierze nie wystarczy, bo setki tysięcy Ukrainek, które trafią na polski rynek, nie znają języka, nie znają polskiego prawa - i to państwo musi zadbać o to, żeby nie zostały wyzyskane, żeby nie pracowały po kilkanaście godzin na dobę za głodowe stawki. To jest nasz wspólny interes, bo w tym trudnym wojennym czasie musimy chronić naszą gospodarkę przed spadkiem wynagrodzeń. Dlatego trzeba iść, naszym zdaniem, dalej niż mówi rząd. Trzeba wzmocnić Państwową Inspekcję Pracy, trzeba dać inspektorom nowe, silniejsze narzędzia. Odpowiednie ustawy Lewica zresztą złożyła, one leżą w parlamencie - rozważcie je, naprawdę wystarczy je przyjąć.
Wreszcie ogromna część tych uciekinierów wojennych to są dzieciaki - i tu liczy się każdy dzień, bo one muszą jak najszybciej trafić do szkół. Trzeba zrobić wszystko, żeby w polskich miastach nie utworzyły się za jakiś czas getta edukacyjne dla ukraińskich dzieci. Posłuchajcie państwo, proszę, tych propozycji, które zgłaszają nauczycielskie związki zawodowe. To są proste rzeczy, takie jak ˝Wyprawka szkolna˝, ale są też te trudniejsze: wciągnięcie do pracy z dziećmi nauczycielek, które trafiły do nas z Ukrainy, stabilniejsze finansowanie dla szkół, do których trafią mali uchodźcy. Te poprawki też zaproponujemy państwu w trakcie prac nad ustawą, żebyście wzięli je pod rozwagę. Oczywiście to wszystko kosztuje, ale na szczęście nie jesteśmy sami. Polska jest częścią większej całości. Jesteśmy częścią Unii Europejskiej i w tej nadzwyczajnej sytuacji możemy i powinniśmy dostać wsparcie od innych krajów. I tu nie ma co się krępować, prosząc o pomoc.
Wojna zmienia wiele. Panie ministrze, trzeba się w końcu porozumieć z Brukselą - już, teraz, natychmiast. Ja nie będę się czepiać drobiazgów, bo wszyscy wiemy, w jakich okolicznościach ta ustawa powstawała, ale na koniec muszę powiedzieć o jednej rzeczy, bo wczoraj ktoś - nikt się nie chce teraz przyznać - dopisał do tego projektu tę tzw. bezkarność pandemiczną. (Dzwonek) Panie ministrze, pan mówił o kontratypie wojennym, ale to jest inna sprawa. Ten punkt nie ma nic wspólnego z uchodźcami i nie ma nic wspólnego z wojną i to jest, mówiąc szczerze, panie ministrze, po prostu niesmaczne, to trzeba zmienić, po prostu to zmieńmy.
Proszę państwa, wojna tuż za naszą granicą, miliony uchodźców, problemy gospodarcze. Przed nami są naprawdę bardzo poważne wyzwania. Wierzę, że możemy sobie wspólnie z nimi poradzić, ale żeby to się udało, potrzeba uczciwej współpracy, a nie politycznego cwaniactwa. W tych ostatnich dniach Polacy pokazali nam wszystkim empatię, solidarność i odpowiedzialność. Teraz jest czas, żeby na wysokości zadania stanęli polscy politycy i polskie państwo. Dziękuję bardzo. Popieramy oczywiście dalsze prace nad tą ustawą. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia