9. kadencja, 51. posiedzenie, 1. dzień (23-03-2022)
11. punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży o poselskim projekcie ustawy o zmianie ustawy - Karta Nauczyciela (druki nr 2099 i 2106).
Poseł Zbigniew Dolata:
Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Mam zaszczyt przedstawić stanowisko klubu Prawa i Sprawiedliwości w sprawie ustawy o zmianie ustawy - Karta Nauczyciela.
Nowelizacja sprowadza się do podwyższenia nauczycielskich pensji, co jest przez środowisko nauczycielskie oczekiwane i jest wyrazem doceniania roli nauczycieli w Polsce przez rząd Prawa i Sprawiedliwości. Mamy bardzo trudny czas, kiedy nauczyciele musieli mierzyć się z nauczaniem zdalnym w okresie pandemii, co wymagało bardzo dużego wysiłku. Obecnie mamy napływ dzieci i młodzieży z Ukrainy, co niesie kolejne wyzwania. Tak więc podwyższenie nauczycielskich pensji jest niezbędne.
Nie jest to działanie incydentalne, bo rząd Prawa i Sprawiedliwości podwyższał pensje nauczycielskie. Przypomnę w roku 2017 to była waloryzacja o 1,3%, w 2018 r. - 5,35%, w 2019 r. były łącznie dwie podwyżki - 10%, w 2020 r. - 6%, czyli między 2018 r. a 2020 r. pensje nauczycielskie wzrosły o 28,5%. Jeśli doliczymy do tego podwyżkę, o której tutaj debatujemy, to będzie to ponad 34%. Do tego oprócz tych podwyżek pensji wzrastały wydatki oświatowe. Subwencja wzrosła z 40 mld zł w roku 2015 do 53,4 mld zł w roku bieżącym. W celu sfinansowania tych podwyżek zagwarantowano wzrost subwencji o 1670 mln zł. Przypomnę też, że wprowadziliśmy dodatek dla wychowawcy klasy w wysokości 300 zł, świadczenie na start, 1 tys. zł dla nauczycieli stażystów. Zlikwidowaliśmy godziny karciane, które były tak naprawdę przecież darmową pracą narzuconą nauczycielom przez rząd Platformy i PSL-u.
Czy jesteśmy z wysokości tych podwyżek zadowoleni? Oczywiście nie. Chcielibyśmy, aby podwyżki były bardziej znaczące, co jest oczywiste. Ja sam jestem nauczycielem, moja żona jest nauczycielką, znam te problemy. Zresztą nauczyciele, wbrew temu, co mówi opozycja, nigdy nie zarabiali dużych pieniędzy. Ja pracowałem w szkole od 1990 r. do 2005 r. Zawsze płace nauczycielskie były za niskie i zawsze byliśmy w ogonie Europy. Chcemy więcej, ale dzisiejsza sytuacja jest szczególna. Musimy podchodzić racjonalnie do wydatków budżetowych, ponieważ wydarzenia za naszą wschodnią granicą, agresja Rosji na Ukrainę, niosą za sobą dużo niebezpieczeństw. Myślę, że nie muszę tutaj rozwijać tego tematu, aby większość zrozumiała, że jest to sytuacja trudna.
I teraz jeżeli chodzi o tych, którzy nas najbardziej atakują, czyli o polityków Platformy, którzy licytują się z Lewicą, o ile to procent zwiększyliby płace, gdyby rządzili, to warto, aby sobie przypomnieli wypowiedzi chociażby minister edukacji z rządu Platformy i PSL-u pani Kluzik-Rostkowskiej z 2014 r. Ona wtedy powiedziała: nie mam żadnych wątpliwości, że Karta Nauczyciela powinna być wyrzucona. Jeśli PO wygra wybory, zlikwiduję Kartę Nauczyciela. A potem powiedziała: w budżecie nie ma środków, które umożliwiałyby przyznanie podwyżek nauczycielom w 2016 r. I teraz proszę zwrócić uwagę, co powiedziała dalej: nawet gdyby były jakieś pieniądze w przyszłości, to nie ma sensu dosypywać pieniędzy do tego systemu. Gdyby rządziła Platforma i gdyby miała się mierzyć z tymi wyzwaniami, z którymi musi się mierzyć rząd Prawa i Sprawiedliwości, nie byłoby żadnych podwyżek dla nauczycieli.
Tak więc w tym kontekście, na tym tle podwyżki w wysokości 4,4%, czyli takie jak w całej sferze budżetowej, jawią się jako może rzeczywiście nie satysfakcjonujące, ale jednak jako działanie, które zmierza do tego, żeby nauczyciele w Polsce zarabiali godnie. (Dzwonek) W następnych latach rząd Prawa i Sprawiedliwości w dalszym ciągu będzie podwyższał płace nauczycieli. Dziękuję bardzo. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia