9. kadencja, 51. posiedzenie, 2. dzień (24-03-2022)

12. punkt porządku dziennego:

Pytania w sprawach bieżących.

Sekretarz Stanu w Ministerstwie Klimatu i Środowiska Małgorzata Golińska:

    Pani poseł, faktycznie dzisiaj zderzamy się z taką sytuacją, o której wielu samorządowców, ale też poważnych przyrodników informowało nas już wcześniej w związku z tym, że działania prowadzone we wcześniejszych latach i SDF-y chociażby z lat 2007, 2008 i 2009 były przygotowywane często na podstawie niepełnych danych, bez właściwej inwentaryzacji, czasem na podstawie danych historycznych, których nie weryfikowano co do tego, czy one w ogóle zachowały jakąkolwiek aktualność. Dość powiedzieć, że dzisiaj, kiedy przeprowadzamy właściwą inwentaryzację na podstawie metodyki GIOŚ, bardzo obszernej i bardzo szczegółowej metodyki, trafiamy na takie sytuacje, że w SDF-ie właśnie z lat 2008-2009 jest zapis np. o funkcjonowaniu jakiegoś obszaru, chociażby wydm nadmorskich, w ilości kilkuset, np. 800 ha, a nam w trakcie inwentaryzacji wychodzi, że jest to zaledwie kilkadziesiąt, góra 100 ha. Podobnie generalny dyrektor ochrony środowiska informował o takiej sytuacji odnośnie do obszarów łęgowych w dolinie Wisłoki, gdzie też szacowano ówcześnie na podstawie nie wiadomo jakich, niezweryfikowanych danych, że jest to powierzchnia kilkusethektarowa, a dzisiaj mówimy o maksymalnie 100 ha. I z jednej strony to oczywiście rzutuje na - niewłaściwy - sposób ochrony albo nadmierne chronienie obszarów, które tej ochronie nie powinny podlegać, z drugiej strony może to powodować komplikacje, bo jeśli na papierze funkcjonuje jakiś obszar, jakieś siedlisko, które powinny podlegać ochronie, to zgodnie z tym pewnych działań na takim terenie nie powinniśmy prowadzić i blokujemy rozwój gospodarczy. Natomiast jest jeszcze inne ryzyko, o którym często zapominamy, a mianowicie takie, że Komisja rozlicza nas z tego stanu, który zgłaszaliśmy w momencie obejmowania ochroną danego obszaru. Jeśli ówcześnie zgłaszaliśmy obszary kilkusethektarowe, a dzisiaj jest to kilkadziesiąt hektarów, to Komisja może nas zapytać, co zrobiliście, że utraciliście te obszary. I trudno nam będzie wykazać, że to niefrasobliwość, ignorancja i niewłaściwe podejście ówczesnego rządu spowodowały takie skutki. My oczywiście dzisiaj nadrabiamy te zaległości. Jesteśmy w stałym kontakcie z Komisją i ten dialog również obejmuje te sytuacje, kiedy to natrafiamy na takie nieprawidłowości. Jestem przekonana, że podejście naszych ekspertów z regionalnych dyrekcji ochrony środowiska, wsparcie leśników, Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska i metodyka GIOŚ pozwolą nam nie tylko nadrobić te zaległości, ale też na to, by wreszcie wiedzieć, co chronimy, jak chronimy, gdzie chronimy, i robić to prawidłowo.

    I na koniec, szanowni państwo. Myślę, że warto teraz, kiedy to często zarzuca się rządowi Prawa i Sprawiedliwości nieprzestrzeganie praworządności, przypominać, pytać, gdzie był ówczesny rząd, kiedy łamał prawo unijne, nie wykonując zadań postawionych przez dyrektywy siedliskowe czy środowiskowe prawo krajowe. (Dzwonek) Wtedy, kiedy nam się zarzuca niewłaściwą ochronę przyrody, zapytajmy, w jaki sposób chroniono przyrodę, podchodząc tak lekceważąco do inwentaryzacji. Do tego jeszcze dochodzi czas, który dzisiaj musimy poświęcić na nadrabianie tamtych zaległości i likwidację nieprawidłowości, i pieniądze, które musimy wydawać na powtórną inwentaryzację. Dziękuję. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia