9. kadencja, 52. posiedzenie, 1. dzień (06-04-2022)
3. punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży o poselskim projekcie ustawy o zmianie ustawy - Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce oraz niektórych innych ustaw (druki nr 2110 i 2139).
Sekretarz Stanu w Ministerstwie Edukacji i Nauki Włodzimierz Bernacki:
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Z tego, co zanotowałem, pytań było 18. Na te pytania, które rzeczywiście są istotnymi pytaniami, tzn. pytaniami zadanymi wprost, postaram się udzielić odpowiedzi, natomiast część wystąpień to wystąpienia, które wykraczają poza zakres procedowanej dzisiaj nowelizacji.
Zacznę od tego... Proszę nie traktować tego jako złośliwości, ale proszę potraktować to jako takie proste zalecenie. Wszystkie osoby, które uczestniczyły w posiedzeniu komisji w dniu wczorajszym, mają wiedzę dotyczącą tego, że w trakcie tego posiedzenia wycofana została jedna zmiana dotycząca nowelizacji. To jest ta zmiana, która dotyczy Narodowej Agencji Wymiany Akademickiej. Otóż posłowie, którzy złożyli ten wniosek, składali go, zanim Wysoka Izba procedowała nad kolejną specustawą dotyczącą sytuacji związanej z falą uchodźców, sytuacją Ukrainy. W związku z tym wnioskodawcy wycofali tę zmianę, a więc tym samym to jest swego rodzaju prosty test dla wszystkich posłów występujących tutaj, czy znali materię tej nowelizacji, którą dyskutujemy dzisiaj na posiedzeniu plenarnym. Warto więc śledzić obrady komisji, aby nie dochodziło do takich nieporozumień.
Kolejna kwestia, która związana jest po części z tymi zarzutami, które też, jak się wydaje, wynikają z kompletnego niezrozumienia, to jest to, że przecież państwo mają świadomość tego, że dyskusje w trakcie posiedzeń komisji to są dyskusje, w których uczestniczą nie tylko przedstawiciele Sejmu, a więc nie tylko posłowie, ale również przedstawiciele Rady Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich czy też konferencji tych szkół - przepraszam za określenie - branżowych, ale również jest reprezentacja doktorantów, są przedstawiciele samorządu studenckiego, i skala tych problemów i tych kwestii, które pojawiają się w trakcie tych spotkań, jest łatwo wyłapywana przez parlamentarzystów. Tutaj chciałem pod adresem pana posła Kazimierza Moskala i posłów, którzy podpisali ten wniosek, skierować serdeczne podziękowania.
Natomiast chcę też powiedzieć o jednej bardzo istotnej i ważnej rzeczy. W trakcie tych dyskusji, debat dotyczących bieżących problemów związanych z funkcjonowaniem nauki i szkolnictwa wyższego zebraliśmy bardzo wiele propozycji. Te propozycje zostały złożone przez Konferencję Rektorów Akademickich Szkół Polskich, radę główną... I znów można by wymieniać te wszystkie gremia. Proszę sobie wyobrazić, że ze strony tych środowisk: środowiska akademickiego i rady głównej, padła następująca propozycja. Szanowni państwo - zwracano się tutaj do ministerstwa - może właśnie w związku z tym, że są to wnioski płynące wprost ze środowiska, należy spróbować zrealizować to, dojść do tego drogą poselską. I ja - mówię to otwarcie - powiedziałem: nie, dojdziemy do tego drogą oficjalną, ponieważ to nie jest tak jak w przypadku tego projektu, który złożył pan poseł jako przedstawiciel, gdzie tych zmian jest sześć czy siedem. Tam tych zmian jest zdecydowanie więcej.
Tak więc mimo tego, że przedstawiciele tych gremiów sugerowali takie rozwiązanie, ten projekt, który jest projektem tak naprawdę społecznym, przeszedł dopiero pierwszy etap, czyli etap procedowania przez zespół przy Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, który dopuszcza do następnych etapów. Zatem pomimo że wskazane przez radę główną kwestie są istotne, procedujemy nad tym w ten sposób. (Dzwonek) Obawiałem się tego, że bez względu na to, czy są to propozycje społeczne czy też nie, odbiór ze strony opozycji może być wyjątkowo negatywny, że może to stanowić ciężki zarzut. Tak że musimy poczekać. Ale tutaj pośpiechu nie ma, całkowicie zgadzam się z państwem parlamentarzystami, którzy mówią, że taki proceder jest nie do końca uprawniony, bo przecież mamy ten tryb przewidziany regulaminem, a więc tryb pilny czy też inne formy.
Czy nie ma ważniejszych spraw? Szanowni państwo, te wydarzenia, które mają miejsce tuż za naszą granicą, rzeczywiście są wyjątkowo dramatyczne. Wszystko, co czynimy, robimy po to, aby dać wsparcie, pomóc wszystkim tym, którzy takiej pomocy potrzebują. Ale pamiętajmy też, że jako ci, którzy pełnią takie czy inne funkcje, w moim wypadku - funkcję sekretarza stanu, jesteśmy zobligowani, i państwo jako parlamentarzyści przecież też, do tego, aby obok tych dramatycznych wydarzeń mieć na uwadze codzienność, a więc tę rzeczywistość wprost związaną nie ze stanem nadzwyczajnym, wyjątkowym czy stanem wojny, jaki ma miejsce w Ukrainie, ale właśnie z tym, co wynika wprost z naszego codziennego funkcjonowania.
Kolejne pytania, które tutaj się pojawiły, koncentrowały się przede wszystkim na medalu. Posłowie wnioskodawcy złożyli propozycję dotyczącą takiego właśnie medalu. Tu wciąż mamy do czynienia z pewnym brakiem zrozumienia. Nie chcę się wyzłośliwiać i przedstawiać poziomu finansowania nauki czy też szkolnictwa wyższego przed rokiem 2015 ani wysokości grantów, które polskie środowiska naukowe wtedy otrzymywały. Nie, ja nie chcę tego czynić, bo byłoby to w mojej opinii być może właściwe z punktu widzenia potrzeby takiej - przepraszam za to określenie - nawalanki politycznej, ale chyba jesteśmy tutaj po to, żeby próbować objaśniać, wyjaśniać te problemy. A więc jeśli mówimy o medalu, to szanowni państwo, w perspektywie być może, jak się wydaje, archaicznej, w pewnej przestrzeni kulturowej mamy do czynienia mimo wszystko z pewnym wyróżnieniem czy nadawaniem wyróżnieniom pewnej postaci, która nie ma charakteru finansowego. Te wyróżnienia mają charakter honorowy. Doskonale zdaję sobie sprawę z ograniczeń finansowych, które dotykają naukę polską czy szkolnictwo wyższe, ale czy państwo jako posłowie też czują się na siłach, aby pozbawić to środowisko możliwości wyróżniania i wynagradzania honorowego?
Wydaje mi się - tu uczciwie powiem - że jeśli ktoś łączy takie czy inne wyróżnienie, takie czy inne odznaczenie z kasą, to niech skoncentruje się na aktywności w biznesie, a nie wybiera się w te przestrzenie, gdzie mimo wszystko - i tu chyba posłowie, którzy mieli jakikolwiek związek z nauką, ze szkolnictwem wyższym czy w ogóle z oświatą, mają tego świadomość - poczucie misji jest istotne i ważne. I dostrzeżenie tego, że ktoś spełnia się, realizuje się i oddaje siebie... Mówię tutaj nie o systemie, ale o uczniach, o studentach, o środowisku naukowym. To wyróżnienie jest mimo wszystko czymś istotnym i ważnym, więc ja bym tutaj akurat nie naigrywał się z takiej czy innej formy nagradzania, z takiej formy honorowej. Ja wiem, że pojęcie, poczucie honoru, które - jak niekiedy mam wrażenie - zostało gdzieś tam, powiedziałbym, na obrzeżach miasta Warszawy, dla pewnych środowisk jest istotne i ważne.
Jeśli chodzi o kwestie związane z... nie wiem, nie chcę wchodzić tutaj w polemiki, czy dotyczące osoby czy też nazwiska mojego szefa, to każdy, kto miał związek z funkcjonowaniem instytucji państwa, ma świadomość tego, że - no właśnie, znów - pojęcie honoru, szacunku dla urzędu, funkcji instytucji powinno być czymś bardzo ważnym, dlatego że bardzo łatwo jest niszczyć autorytet instytucji właśnie chociażby poprzez takie wypowiedzi, z jakimi dzisiaj tutaj się spotkałem.
Wreszcie, mimo że to nie jest przestrzeń, która jest właściwa dla mnie jako sekretarza stanu, ponieważ ja koncentruję się na tych aspektach związanych...
Wicemarszałek Włodzimierz Czarzasty:
Panie ministrze, powolutku byśmy podsumowywali może...
Sekretarz Stanu w Ministerstwie Edukacji i Nauki Włodzimierz Bernacki:
Ostatnie zdanie, tak.
Wicemarszałek Włodzimierz Czarzasty:
...bo już dałem panu 6 minut więcej.
Sekretarz Stanu w Ministerstwie Edukacji i Nauki Włodzimierz Bernacki:
Tak, ostatnie zdanie.
Wicemarszałek Włodzimierz Czarzasty:
Wydaje mi się, że to łaskawa decyzja...
Sekretarz Stanu w Ministerstwie Edukacji i Nauki Włodzimierz Bernacki:
To jest tak, że nikt nikogo nie zmusza do zdawania egzaminu ósmoklasisty, nikt nie zmusza nikogo do zdawania matury. Otworzyliśmy szkoły polskie dla dzieci z Ukrainy nie po to, aby zmuszać je do realizacji podstawy programowej właściwej dla szkoły polskiej, ale po to, żeby miały one kontakt ze swoimi rówieśnikami z Ukrainy, żeby miały kontakt z rówieśnikami z Polski, żeby w ramach tych zaleceń realizowały ten program, który może być realizowany przy niewielkiej znajomości języka polskiego. Zatem nikt nikogo nie zmusza do zdawania egzaminu ósmoklasisty ani też zdawania matury polskiej. Z całą pewnością mogę tak na to pytanie odpowiedzieć.
Natomiast co do kwestii szczegółowych, jeśli chodzi o finansowanie, to też warto zajrzeć do przepisów ustawy, którą państwo ustanowili, również do prawa oświatowego. Tam przewiduje się, że ta waga 1,4 to jest waga na każdego ucznia szkoły podstawowej lub średniej, i jest to w postaci środków finansowych przekazywanych w rozliczeniu miesięcznym przez ministerstwo na rzecz samorządów. Dziękuję bardzo. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia