9. kadencja, 52. posiedzenie, 1. dzień (06-04-2022)

11. punkt porządku dziennego:

Sprawozdanie Komisji Regulaminowej, Spraw Poselskich i Immunitetowych w sprawie wniosku Prokuratora Okręgowego w Warszawie z dnia 23 października 2020 r. o wyrażenie zgody przez Sejm na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej posła Sławomira Nitrasa (druk nr 2119).

Poseł Sławomir Nitras:

    Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Przyszedłem tak naprawdę do posłów PiS-u, bo to większość parlamentarna zdecyduje o moim immunitecie. Chciałem rozpocząć wystąpienie od podziękowania tej trójce na 230 parlamentarzystów PiS-u, która się pofatygowała, ale nie wiedziałem, że będziecie wychodzić w trakcie. Zostało dwoje posłów. Mówię do dwojga z państwa, dziękując za obecność i poważne traktowanie tej sprawy. Pragnę zauważyć, że nie ma również osób, które mnie oskarżają, mimo że są parlamentarzystami, i nie ma osób, które głosowały w komisji - nie są zainteresowane moimi wyjaśnieniami. Dziękuję również parlamentarzystom opozycji za obecność.

    Pani marszałek, biorąc pod uwagę przyspieszenie debaty, mam prośbę: gdyby mi przyszło chwilę dłużej mówić, proszę mi nie odbierać głosu.

    Ja czuję się bardzo niezręcznie, dlatego że z tego miejsca wielokrotnie broniłem i ludzi, i spraw, i nigdy nie brakuje mi ani śmiałości, co nie jest tak powszechne, ani odwagi, żeby bronić ludzi i ważnych spraw. Natomiast czuję się niezmiernie skrępowany, że muszę absorbować Wysoką Izbę swoją sprawą, bo nie do tego zostałem powołany, ale muszę się bronić.

    Moje problemy z prokuraturą rozpoczęły się w grudniu roku 2016, po proteście sejmowym, a działania prokuratury nasiliły się po ujawnieniu przeze mnie nielegalnych lotów pana marszałka Kuchcińskiego i po odwołaniu pana marszałka Kuchcińskiego z funkcji. Chciałbym, żeby państwo mieli świadomość, że prokuratura prowadzi na niespotykaną skalę śledztwo w celu ujawnienia źródła informacji, którą pozyskałem, o nielegalnych lotach. Prokuratorzy weszli do ponad 80 mieszkań prywatnych i instytucji, w celu uwikłania mnie w kwestie korupcyjnej propozycji. Prokuratura stawia tezę, i takie zadaje pytania, że ja złożyłem propozycje zatrudnienia, czy to w urzędzie miasta w Warszawie, czy to w gminie Police, człowiekowi, funkcjonariuszowi BOR-u, który miałby ujawnić te informacje. Nigdy takich propozycji oczywiście nie składałem, to jest próba uwikłania nas, i nigdy do takich rzeczy nie doszło.

    Oni z takiego powodu weszli m.in. do mieszkania burmistrza Polic, do dyrektorów wydziałów w urzędzie miasta w Warszawie, tylko po to, żeby nas w te sprawy uwikłać. Weszli do mieszkania dyrektora mojego biura, zabezpieczyli jego komputery, jego telefony, nawet pendrive’y, gdzie miał zdjęcia ślubne, bo był 2 miesiące po ślubie, to młody człowiek, i 3 lata dysponowali tymi dokumentami. Co znaleźli po 3 latach? Nic, nic. Nie znaleźli żadnego śladu jakiejkolwiek propozycji, żadnego śladu, żeby ten funkcjonariusz, którego oskarżają, złożył mi, przekazał mi jakiekolwiek dokumenty. Nie interesuje ich to, że zniszczyli ludziom, niewinnym ludziom, życie.

    Policja na polecenie prokuratury przeprowadzała wywiad środowiskowy związany z moją osobą. Chodzono po moich sąsiadach, tu, w Warszawie koło Sejmu, gdzie wynajmuję mieszkanie, w Szczecinie, gdzie mieszkam, i w mieszkaniu w Szczecinie, gdzie już ponad 10 lat nie mieszkam. Pytano moich sąsiadów, pokazując im zdjęcia funkcjonariusza, którego oskarża się o przekazanie mi dokumentów: czy on tu był, czy był widziany. Pytano, czy ja tam mieszkam, czy mieszkam z żoną, jakie mam relacje z sąsiadami, czym mam konflikty sąsiedzkie, czy żyję w ogóle z żoną, czy z kimś innym. Takie rzeczy zdarzają się w Polsce wobec posła. Po tym wszystkim... Ja to wszystko znosiłem, państwo widzieli czasami, jak protestowałem, mówiąc, że do mieszkań niewinnych ludzi się wchodzi albo zatrzymuje się funkcjonariuszy BOR-u, pułkowników, którzy mówili wprost: nie mogliśmy na to patrzeć.

    I po 3 latach prokuratura przedstawia akt oskarżenia. Jest dwóch facetów - funkcjonariuszy Ziobry. Kiedy słuchałem ich na posiedzeniu komisji, tych panów od Ziobry, funkcjonariuszy od Ziobry, panów prokuratorów... Ja bym im wręczył medal, takie wielkie ˝Z˝ od Ziobry, bo na niego zasługują.

    Pan Mariusz Dubowski jest tym prokuratorem, który od lat nęka panią prokurator Wrzosek, który wysyła ją na wieś w tzw. delegacje. Po co? Po to, żeby złamać jej niezależność. Drugi prokurator - pan Michał Gołda wsławił się tym, że oskarżył Władysława Frasyniuka o to, że ten jest zwykłym, pospolitym chuliganem. Tak go nazwał. Pan Mariusz Gołda chciał przekonać sąd, że Władysław Frasyniuk nie jest bohaterem wolności, bohaterem walczącym o wolność, odważnym człowiekiem, tylko że jest pospolitym chuliganem. To są ci dwaj panowie, którzy przyszli w imieniu prokuratury mnie oskarżać. I po 3 latach oskarżają, mając wszystkie możliwości. Mieli dostęp do moich maili, bo mieli, zabezpieczyli mój komputer biurowy (Dzwonek), dostęp do maili i SMS-ów wymienianych z moim najbliższym współpracownikiem. Przez kilka lat poznawali wszystkie tajemnice: zarówno prywatne, jak i biura poselskiego oraz szczegóły interwencji, a chodzi tu także o tajemnice kampanii wyborczej. I zobaczcie: nie znaleźli nic, nawet takiej rzeczy, którą mogliby pokazać w TVP, nie wiem, np. że Sok z Buraka do mnie napisał, tak jak było w przypadku niektórych adwokatów, albo coś. Nawet czegoś takiego nie znaleźli.

    I po 3 latach przynieśli do Sejmu wniosek, w którym oskarżają mnie o trzy rzeczy. Po pierwsze, chodzi o to, że podczas kampanii wyborczej uniemożliwiłem wiceministrowi sprawiedliwości zakłócenie wiecu czy konferencji prasowej kandydata w wyborach prezydenckich, bo nie pozwoliłem wiceministrowi wejść. Nie wspominają przy okazji, że życie mu uratowałem, bo nie pozwoliłem mu wpaść do zbiornika retencyjnego. (Oklaski)

    (Głos z sali: Wpadłby.)

    Takie były wtedy emocje, że pan Kaleta był gotowy zaryzykować życie i wpaść do zbiornika retencyjnego. Emocje kampanijne. Ale emocje powinny już opaść, minęło już od tej kampanii parę dobrych miesięcy, nawet lat. Wydaje mi się, że emocje powinny na tyle opaść, że minister sprawiedliwości nie powinien wykorzystywać podległej mu prokuratury do tego, żeby ścigać swojego przeciwnika politycznego. Bo co do tego, że tak jest, nie mam najmniejszej wątpliwości. I po co ścigać? Przecież oni mnie nie chcą skazać dlatego, że ja Kalecie nie pozwoliłem wejść na Czajkę. Skądinąd przebywał tam nielegalnie i szefostwo Czajki napisało stosowne oświadczenie, że wielokrotnie był proszony, żeby stamtąd wyjść, bo przebywa tam nielegalnie. Prokuratura jednak nie przesłuchała ani jego, ani szefostwa. Na to dowodów nie ma. Mimo że na Czajce było pełno dziennikarzy, były władze Czajki, to jest tylko jeden świadek tego zdarzenia - pan Ozdoba. To jest jedyny świadek i świadczy przeciwko mnie, co jest zapisane w zeznaniach złożonych w prokuraturze. I w akcie oskarżenia żadnego innego świadka nie znajdziecie. Jeden poseł PiS mnie oskarża, drugi poseł PiS-u świadczy.

    I drugie zdarzenie, też związane z kampanią, to zdarzenie, które miało miejsce na wiecu w Ciechanowie. Tam było parę tysięcy ludzi. Był pan marszałek Struzik, był prezydent Ciechanowa, było pełno dziennikarzy. I jest film z tego nagrania. Oskarża się mnie, że uniemożliwiłem panu Kłeczkowi - przecież też funkcjonariuszowi PiS, nie czarujmy się - zadanie Trzaskowskiemu pytania, co robił w Brazylii, bo wtedy najważniejsze było to, co robił w Brazylii, i że ja go niby łapałem. Tyle tylko, że jest film i na filmie widać, że nie ma żadnego kontaktu między mną a panem Kłeczkiem podczas całego tego zdarzenia. Pan przewodniczący i inni posłowie PiS też widzieli ten film, bo pokazywałem go na posiedzeniu komisji. I można zobaczyć, że nie ma między nami kontaktu, a widać całe zdarzenie. Ale czy to ma jakieś znaczenie dla ustalania faktów? Nie ma. Usłyszałem od pana adwokata, bo pan poseł jest adwokatem: będzie się pan w sądzie bronił. Chłopie, obronię się w sądzie, tylko po co jest immunitet? (Oklaski)

    (Głos z sali: Brawo!)

    (Poseł Adam Szłapka: Panie Kazimierzu, dobra robota, prezes pochwali.)

    To jest kolejny przykład sytuacji, kiedy oskarża mnie funkcjonariusz PiS i mimo że tam było wielu świadków, na pewno grubo ponad 1 tys. osób, to jest jeden świadek - pan Kłeczek i nie ma nikogo więcej.

    I trzecia sprawa. Chciałbym powiedzieć o niej najmniej, bo też nie ma tu żadnych dowodów. Oskarża mnie posłanka PiS, znana z różnych zachowań, która tutaj do mnie wielokrotnie mówiła: Nitras, ty narkomanie, ty psycholu, do psychiatry, idź się lecz, debilu. To są słowa, które ta pani wypowiadała pod moim adresem z mównicy sejmowej albo z ław poselskich. Rzeczywiście to zdarzenie nie przynosi chluby ani mi, ani jej, szczególnie jej. I znowu mamy do czynienia z sytuacją, kiedy ona mnie oskarża, a świadkiem jest poseł PiS. Posłowie Platformy czy inni posłowie opozycji, którzy wtedy tam byli, pytali na posiedzeniu komisji: Dlaczego nie ma naszych zeznań? Przecież my tam byliśmy, widzieliśmy, powiedzieliśmy, jak było. Było zupełnie inaczej. Ich zeznań tam nie ma, a wy kłamiecie w tym dokumencie,.

    To są te trzy przypadki, kiedy oskarżają mnie funkcjonariusze PiS, a usłużni prokuratorzy Ziobry składają akt oskarżenia. W tych sprawach można by było mnie sądzić. Jak pan Kaleta czuje się urażony, jest Kodeks cywilny, można mnie pozwać, przecież to są normalne sprawy. Ale dlaczego używa się do tego prokuratury? Po kilku latach prowadzenia tej operacji powiem, że nie życzę nikomu, żeby najbliższych współpracowników... Nie życzę nikomu, żeby musiał spojrzeć w oczy 25-letniej dziewczynie, do której o godz. 6 rano wchodzą funkcjonariusze i zabierają jej osobiste pamiątki tylko dlatego, że jej o rok starszy mąż, który nie ma z tą sprawą nic wspólnego, pracuje u mnie w biurze. I 3 lata żyją z czymś takim. Po 3 latach pełnego nicowania, absolutnego trałowania, jak to tylko jest możliwe, nie znaleziono żadnego, ale to żadnego, dowodu, że dokonałem jakiegokolwiek nadużycia, że przekroczyłem jakiekolwiek uprawnienia albo że nie dopełniłem jakiegoś obowiązku. Nic nie ukradłem, nic nie zataiłem, nic nie przepisałem na żonę. Wszystko, co mam, jest opisane w moim oświadczeniu majątkowym.

    (Głos z sali: Dlatego ich to tak denerwuje.)

    Posiadam dokładnie tyle, ile od lat oświadczam, że mam. Ten wniosek jest napisany tylko z jednego powodu: żeby skazać mnie na jakąś grzywnę i uniemożliwić mi sprawowanie mandatu poselskiego, który powierzyło mi osiemdziesiąt parę tysięcy wyborców. Ja się weryfikuję co 4 lata. I panowie posłowie zasiadający w komisji, którzy głosowaliście za wnioskiem, was dziewięciu przeciwko pozostałym ośmiu: wy razem nie zdobyliście tyle głosów, ile zdobyłem ja jeden. (Oklaski)

    Chciałbym powiedzieć, że będę walczył do końca. Ale nie będę walczył do końca o siebie i nie będę walczyć do końca o swoje dobre imię, bo wy nie jesteście w stanie odebrać mi mojego dobrego imienia. Będę walczył o to, by każdy uczciwy obywatel nie musiał się już więcej bać politycznego prokuratora, żeby każdy obywatel miał zaufanie do tak ważnej instytucji państwa, jaką jest prokuratura. Będę walczył o to, żeby każdy uczciwy obywatel w Polsce miał prawo do sprawiedliwego i uczciwego sądu bez nacisków. Będę walczył też o to, żeby każdy poseł i każda posłanka mogli w Polsce swobodnie wykonywać swój mandat, nawet wtedy, kiedy to się nie będzie podobało rządzącym, a zwłaszcza prezesowi rządzącej formacji, a nawet szczególnie wtedy. Będę walczył o to, bez względu na to, kto będzie prezesem rządzącej formacji, by każdy poseł i każda posłanka w tej Izbie mogli swobodnie wykonywać mandat, bo tylko wtedy nasza praca ma sens.

    Bardzo uprzejmie państwu dziękuję. I bardzo proszę, żebyście mi pomogli obronić się przed tymi z jednej strony żenującymi i śmiesznymi, a z drugiej strony nieprawdziwymi zarzutami. (Burzliwe oklaski, część posłów wstaje.)


Przebieg posiedzenia