9. kadencja, 52. posiedzenie, 2. dzień (07-04-2022)
14. punkt porządku dziennego:
Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o zmianie niektórych ustaw w zakresie sposobu finansowania programów mieszkaniowych (druk nr 2133).
Poseł Adrian Zandberg:
Wysoka Izbo! To dobrze, że rozmawiamy dzisiaj w Sejmie o mieszkaniach, bo kryzys mieszkaniowy się zaostrza, ceny i czynsze rosną z miesiąca na miesiąc. Jak szacują eksperci, brakuje nawet 2 mln mieszkań i ciągle ratujemy się zasobem, który pozostał jeszcze po czasach Edwarda Gierka. To jest smutne podsumowanie polityki mieszkaniowej prowadzonej zarówno przez Platformę, jak i przez Prawo i Sprawiedliwość. Jest źle.
Jak państwo wiecie, na tej sali ciągle jest sporo polityków, którzy wierzą w maksymę prezydenta Komorowskiego: zmień pracę i weź kredyt. Nie rozumieją oni, dlaczego młode pokolenie po prostu się gotuje, kiedy słyszy tę maksymę. A więc pozwólcie, szanowni państwo, że to wytłumaczę na tyle grzecznie, na ile to jest możliwe. Otóż po upadku PRL-u wielu z was wykupiło mieszkania za ułamek ich rynkowej wartości. Mówiąc obrazowo, żeby kupić dawne mieszkanie zakładowe albo komunalne z bonifikatą 90% albo 95%, wystarczyło pojechać kilka razy na saksy. Dzisiaj ta historia dla młodych ludzi brzmi jak bajka, bo tutaj, w Warszawie, metr mieszkania na obrzeżach miasta potrafi kosztować kilkanaście tysięcy złotych. Trzydziestolatkowie gnieżdżą się u rodziców, pracują i żyją latami w studenckich, dzielonych mieszkaniach, bez szans na normalne założenie rodziny.
A będzie, jak wszyscy wiemy, jeszcze ciężej. Będzie ciężej, bo wojna spowodowała, że jest nas w Polsce więcej. I kobiety, i dzieci z Ukrainy dołączyły do tych, którzy szukają na rynku dachu nad głową, więc efekt jest oczywiście taki, że ceny wynajmu eksplodowały. Jak państwo wiecie, w Polsce praktycznie nie ma regulacji czynszów, a przez lata, kiedy politycy Razem podnosili ten temat, grono medialnych mędrków stać było tylko na żarciki na temat PRL-u. No więc teraz cenę za ten brak wyobraźni zapłaci młode pokolenie.
Całe to nawoływanie, żeby w sprawie mieszkań każdy poradził sobie sam, to naganianie bankom klientów. Powoli bierze to w łeb, bo stopy procentowe idą w górę, więc setki tysięcy ludzi po prostu tracą zdolność kredytową. Oni żadnego kredytu już nie wezmą, a ci, którzy dali się namówić na kredyt, z miesiąca na miesiąc patrzą przerażeni na WIBOR. Jak państwo wiecie, banki skokowo podwyższają teraz raty kredytów. Parę miesięcy temu przeciętna rata wynosiła 1500 zł, natomiast dzisiaj ta sama rodzina płaci kwotę 2700 zł. Jeżeli pozwolimy, żeby WIBOR szybował dalej, to za chwilę rata wyniesie 5 tys. zł i ludzie tego nie wytrzymają. Będą bankructwa, eksmisje, a jedynym zadowolonym będzie prezes tego czy innego banku, bo to banki zarobią grube miliardy. Ich zyski rosną teraz równie szybko, jak szybko rosną raty kredytów.
To błędne koło, proszę państwa, może przerwać tylko państwo. Posłanka Gosek-Popiołek, która zresztą tam stoi, zaproponowała rozwiązanie, które ogranicza samowolę banków, umożliwia zamrożenie rat, daje chwilę oddechu zakredytowanym pod korek. Zachęcam państwa do tego, żeby pochylić się nad tym neutralnym dla budżetu rozwiązaniem. Natomiast na dłuższą metę kluczowe jest to, żebyśmy uwolnili młode pokolenie od życia z kredytem zaciągniętym na 30 lat. Można to zrobić tylko i wyłącznie w jeden sposób: poprzez lewicową polityką mieszkaniową, budowanie państwowych i samorządowych mieszkań czynszowych, bo po 25 latach obowiązywania konstytucji, która nałożyła na władze publiczne obowiązek zaspokajania potrzeb mieszkaniowych obywateli, obowiązek, z którego władze publiczne się nie wywiązały, jest już jasne, że rynek tego za państwo nie załatwi.
Dzisiaj mieszkań, o których wspominał pan minister, ciągle buduje się śmiesznie mało. Nie będę się tutaj pastwił nad klęską programu ˝Mieszkanie +˝. Sprawdziło się niestety wszystko to, przed czym przestrzegaliśmy parę lat temu. Aby można było budować mieszkania, rząd musi na to przeznaczyć pieniądze z budżetu - a tych pieniędzy nie było - bo w przeciwnym razie kończy się to tak jak na warszawskich nieszczęsnych Odolanach, gdzie był grunt należący do poczty, odbywały się konferencje prasowe, składane były obietnice, a skończyło się tak, że resort pana Sasina po prostu pozwolił na sprzedaż nieruchomości i żadnych tanich czynszówek tam nie będzie.
Ale żeby była jasność, niektórych na tej sali oczywiście cieszy każda klęska tego rządu, a mnie nie cieszy, bo za każdym razem kiedy prawica schrzani kolejny projekt, widzę ludzi, którzy tracą nadzieję, że cokolwiek da się zrobić. A potem słyszę od nich na otwartych spotkaniach, że nic się zrobić nie da. Otóż, proszę państwa, da się i nie trzeba szukać daleko, nie trzeba patrzeć na Wiedeń ani na Skandynawię, wystarczy pojechać tam, gdzie są prospołeczni samorządowcy. We Włocławku Lewica doprowadziła do tego, że mieszkania czynszowe są budowane na sporą skalę i bloki już stoją. Wkrótce będą mogli pojawić się w nich mieszkańcy, setki rodzin będą miały dach nad głową, mieszkania z regulowanym czynszem. (Dzwonek)
To jest ważne, żeby zamiast rynkowych spekulacji, które stanowią eldorado dla banków, były wprowadzone czynsze regulowane, były budowane mieszkania samorządowe. Po prostu potrzeba na to publicznych pieniędzy. I tu rzecz kluczowa, ten miliard, który pojawia się w omawianej ustawie, to wielkość radykalnie za mała. Przeczytałem w uzasadnieniu, panie ministrze, że rząd martwi się, aby przypadkiem nie wydać zbyt wiele, żeby nie wydać więcej. Lewica uważa dokładnie odwrotnie. Państwo musi wydać na mieszkania zdecydowanie więcej, niż wydawało dotychczas. Ten ustawowy limit wydatków należy podwyższyć i trzeba też wykorzystać - należy o tym wspomnieć - środki europejskie. Przypominam państwu, że w europejskim funduszu odbudowy są dzięki Lewicy pieniądze na zbudowanie w Polsce 75 tys. mieszkań. Te pieniądze w każdej chwili można odmrozić. To zależy tylko od was, tyle że, drodzy państwo, rząd musi skończyć tę absurdalną szarpaninę z Brukselą. Ludzie czekają w Polsce na te mieszkania.
To dobrze, proszę państwa, że w końcu rozmawiamy w Sejmie o kryzysie mieszkaniowym. Szkoda, że ustawa techniczna, którą przedstawia dzisiaj rząd, nie rozwiąże tego kryzysu. To jest garść technicznych rozwiązań, drobnych korekt, trochę legislacyjnych łat. Oczywiście one są potrzebne i Lewica nie będzie ich blokować, poprzemy skierowanie ustawy do dalszych prac, ale powiedzmy sobie szczerze: w sprawie zasadniczej ta ustawa niewiele zmienia, a szkoda, bo w tej kwestii naprawdę nie można już dłużej czekać. Dziękuję bardzo. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia