9. kadencja, 53. posiedzenie, 1. dzień (27-04-2022)
Oświadczenia.
Poseł Anna Ewa Cicholska (tekst niewygłoszony):
Panie Marszałku! Granica wschodnia naszego państwa jest granicą Unii Europejskiej i Sojuszu Północnoatlantyckiego. Właśnie granica polsko-białoruska, a obecnie granica polsko-ukraińska stały się newralgicznym punktem na mapie Europy. Na jednej i na drugiej zjawiło się tysiące uchodźców. Co je różni, w czym tkwi problem i jak sobie z nim poradzić? Zacznijmy od strony białoruskiej.
Od wielu miesięcy, żeby nie rzec od lat cała Europa żyje sprawą uchodźców. Fala imigrantów przetacza się przez nasze kraje. Tysiące tzw. uchodźców koczowało na granicach, próbując nielegalnie dostać się do Europy. Ostatnie wydarzenia w Afganistanie, przejęcie rządów przez talibów doprowadziły do masowej migracji ludności afgańskiej do Europy. Ale czy tylko Afgańczyków? Syryjczycy, obywatele Somalii, Jemenu, Iraku, Konga czy to na pewno uchodźcy obawiający się o swoje życie? A w tle prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenko zacierający ręce. Strumienie dolarów za transport tzw. uchodźców, niepokoje na granicy, kłótnie wewnętrzne w krajach ościennych UE. Warto się zastanowić, komu to służy, kto czerpie z tego korzyści i do czego to może doprowadzić.
I druga fala uchodźców z Ukrainy. 24 lutego wojaka rosyjskie zaatakowały niepodległe państwo ukraińskie. Naszych sąsiadów. Putin użył potężnych środków militarnych, aby w kilka dni zmusić Ukraińców do poddania się. Wydawało się, że potężna Rosja jak walec drogowy przejedzie po ukraińskiej ziemi. Stało się inaczej. Agresor nie przewidział desperackiego oporu Ukraińców. Za Ukrainą stanął cały świat. Pierwszym państwem była Polska. Na naszej wschodniej granicy pojawiły się tysiące, w tej chwili setki tysięcy uchodźców uciekających przed bombami i brutalnością rosyjskich sołdatów. Przyjęliśmy ich z otwartymi sercami i rękoma. Ofiarowaliśmy im nasze domy. Bezpieczeństwo i opiekę.
Dlaczego teraz przyjmujemy uchodźców, a w listopadzie broniliśmy się przed nimi? Odpowiedź jest prosta, a raczej widoczna gołym okiem. Tysiące młodych, agresywnych mężczyzn atakujących polskie służby graniczne. Wspomagani przez białoruskich pograniczników, forsujący zasieki, niszczący infrastrukturę graniczną. Teraz wygląda to inaczej. Tysiące zapłakanych kobiet z dziećmi, z jedną walizką lub plecakiem. Kobiet, dzieci i staruszków uciekających przed koszmarem wojny, wojny, która jest tak blisko nas. Wśród nich nie ma mężczyzn, oni poszli walczyć o swoją ojczyznę. Oddali nam pod opiekę swoich najdroższych. Żony, dzieci i matki.
Taka jest różnica.
Przebieg posiedzenia