9. kadencja, 53. posiedzenie, 2. dzień (28-04-2022)

22. punkt porządku dziennego:

Sprawozdanie Głównego Inspektora Pracy z działalności Państwowej Inspekcji Pracy w 2020 roku wraz ze stanowiskiem Rady Ochrony Pracy w sprawie działalności Państwowej Inspekcji Pracy w 2020 r. oraz ze stanowiskiem Komisji do Spraw Kontroli Państwowej oraz Komisji Polityki Społecznej i Rodziny (druki nr 1356 i 1550).

Poseł Adrian Zandberg:

    Drodzy Państwo! Jest dla mnie nieustającym źródłem zadziwienia, że te raporty, sprawozdania Państwowej Inspekcji Pracy Wysoka Izba przyjmuje z olimpijskim spokojem. Przecież te dane, dane o wypadkach przy pracy, o setkach ludzi, którzy tracą życie w miejscu pracy w Polsce, o skandalicznej skali nieprawidłowości, do których dochodzi na polskim rynku pracy, powinny sprawiać, że nam wszystkim włosy staną dęba na głowie. Czasami myślę sobie, że gdybyśmy tutaj wysłuchiwali co roku sprawozdania komendanta głównego straży pożarnej i ów komendant wychodziłby i mówił nam o tym, że przez Polskę przetacza się olbrzymia fala pożarów, ale tylko do części z nich wozy są w stanie dojechać, ponieważ wozów jest za mało, ponieważ strażakom płaci się bardzo marnie, a w dodatku rząd narzucił takie ramy prawne, które uniemożliwiają im w efektywny sposób korzystanie z węży strażackich i wody, to zadalibyśmy sobie tutaj, na tej sali pytanie, czy przypadkiem nie mamy do czynienia z rządzącymi, którzy stoją po stronie podpalaczy.

    Żeby była jasność, nie mówię tu tylko o tej czy innej ekipie rządzącej, bo ten problem, problem tego, że Państwowa Inspekcja Pracy jest niedofinansowana, ten problem, że w Państwowej Inspekcji Pracy mamy zbyt mało inspektorów, ten problem, że w wyniku wieloletniego głodzenia pracowników Państwowej Inspekcji Pracy są problemy z rekrutacją, są problemy kadrowe, ten problem, że inspektorzy się starzeją, że nie ma wystarczającej liczby kadry technicznej do tego, żeby kontrolować budowy i zadbać realnie o bezpieczeństwo pracy na budowach, to nie jest problem, który pojawił się w tym roku, 2 lata temu, 3 lata temu. Jak się spojrzy na sprawozdania kolejnych głównych inspektorów, to on niestety przewija się rok po roku, a wręcz dekada po dekadzie. Jest on moim zdaniem palącym oskarżeniem całej klasy politycznej, która tę kwestię, kwestię bezpieczeństwa pracy, kwestię tego, żeby polskie państwo traktowało poważnie zasady, które samo ustaliło, i zapowiedziało, że mają one na rynku pracy obowiązywać... Nie wystawia ta historia polskiej klasie politycznej najlepszego świadectwa.

    Proszę państwa, tak jak już mówiłem, te dane są druzgocące. Liczba wypadków, liczba osób, które zginęły w budownictwie, w przetwórstwie przemysłowym, liczba maszyn, które zostały objęte kontrolą przez inspektorów, i te kontrole wykazały, że te maszyny po prostu nie powinny funkcjonować w miejscu pracy, bo są zagrożeniem dla życia i zdrowia ludzi - to daje nam obraz nie kraju, jak chcielibyśmy o sobie wszyscy pewnie myśleć, wysoko rozwiniętego gospodarczo i społecznie, ale kraju w najlepszym razie półperyferyjnego, jeśli nie przypominającego standardami raczej kraje globalnego południa niż kraje Europy Zachodniej i kraje Europy Północnej. Proszę państwa, to, że nieprawidłowości stwierdzamy na ponad 90% budów, na które wchodzą inspektorzy pracy, oznacza, że mamy do czynienia z całą branżą, która po prostu kpi z polskiego państwa i z zasad, które polskie państwo stwierdziło, że mają obowiązywać, ale nie jest w stanie ich wyegzekwować.

    Padło tutaj sporo słów optymistycznych po stronie rządzącej prawicy, jeżeli chodzi o supermarkety, ale przecież w raportach z kontroli widać, że nieprawidłowości dotyczących ustalania czasu pracy, prowadzenia ewidencji czasu pracy, nieterminowego wypłacania wynagrodzeń i wielu, wielu innych kwestii w wielkopowierzchniówce jest sporo, i widać brak odwagi, który powodował, że nawet to elementarne naprawienie ustawy czekało tyle czasu, zanim doczekało się tego, że Wysoka Izba w końcu je przyjęła.

    Niestety jest tak, że te miliardowe korporacje nie obawiają się łamania prawa pracy, bo kary są śmiesznie niskie, bo kompetencje inspekcji są na tyle ograniczone, że, proszę wybaczyć, pani inspektor, często z ich perspektywy inspekcja jest po prostu papierowym tygrysem, którego nie trzeba się bać. I to trzeba zmienić. Są ustawy, które złożył koalicyjny klub Lewicy, które czekają na rozpatrzenie, ustawy, które zwiększają kompetencje inspektorów. Będziemy składać kolejne propozycje, które dadzą inspektorom silniejszy bicz do ręki, żeby byli w stanie realnie przedstawić tym dużym podmiotom bardzo prosty komunikat, że państwo polskie poważnie traktuje zasady, które zapisało w Kodeksie pracy, bo już naprawdę najwyższy czas (Dzwonek), żebyśmy to, proszę państwa, zrobili.

    I ostatnia sprawa, dotycząca problemów kadrowych. Proszę państwa, jeżeli nie zaczniemy płacić więcej inspektorom, to z roku na rok to efektywne kontrolowanie bezpieczeństwa na budowach, i nie tylko na budowach, będzie coraz gorsze i gorsze. Mamy pracowników technicznych w inspekcji, którzy wchodzą i wejdą w wiek emerytalny. Z powodu tych utrzymywanych przez wiele lat na zbyt niskim poziomie płac nie można oczekiwać, że pani inspektor będzie w stanie zastąpić ich nowymi, kompetentnymi pracownikami, którzy będą w stanie na serio, a nie tylko na papierze, zadbać o to, żeby na polskich budowach i w innych miejscach pracy było w Polsce bezpiecznie. Musimy radykalnie, szanowni państwo, zwiększyć budżet Państwowej Inspekcji Pracy, musimy zadbać o to, żeby dać inspektorom więcej narzędzi, za pomocą których będą mogli wykonywać swoje ustawowe obowiązki. I najwyższy czas, żebyśmy to w końcu zrobili. Dziękuję bardzo. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia