9. kadencja, 54. posiedzenie, 1. dzień (11-05-2022)
2. punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi o rządowym projekcie ustawy o rolnictwie ekologicznym i produkcji ekologicznej (druki nr 2180 i 2190).
Poseł Mirosław Maliszewski:
Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Dobrze, że zajęliśmy się rolnictwem ekologicznym, szkoda, że tylko i wyłącznie z powodu implementacji przepisów Unii Europejskiej i konieczności wprowadzenia rozwiązań tam zawartych, dlatego że rozwój produkcji ekologicznej w Polsce jest mizerny, nie widać tego efektów ani na półkach sklepowych, ani wśród zadowolonych rolników wytwarzających taki produkt, ani w postaci gwałtownie zwiększającej się powierzchni upraw ekologicznych. A więc ta debata, ta dyskusja, która jest dzisiaj, ta dyskusja, która była na posiedzeniach komisji, obnażyła obecny system.
Niestety ustawa, nad którą dzisiaj procedujemy, nad którą dzisiaj dyskutujemy, niewiele w tej materii zmieni. Mam nawet prawo przypuszczać, że w niektórych punktach nie dość, że nie spowoduje rozwoju produkcji ekologicznej w Polsce, to spowoduje ograniczenia rozwoju tej produkcji, dlatego że jedną z rzeczy, na którą zwracają uwagę rolnicy, która zniechęca ich do prowadzenia tego typu działalności, jest nadmierna biurokracja, trudności z uzyskaniem certyfikatu, mnogość papierów i dokumentacji, która jest potrzebna do tego, aby mieć produkt certyfikowany. W tym zakresie były poprawki zgłaszane przez stronę społeczną, rolników ekologicznych, jednostki certyfikujące. Żadna z tych poprawek niestety nie uzyskała większości na posiedzeniu komisji. To źle. To oznacza, że ta ustawa tak naprawdę niewiele w sensie pozytywnym w polskim rolnictwie ekologicznym zmieni.
Spójrzmy więc na to, jakie będą tego konsekwencje rynkowe, dla rolników. Obserwujemy w wielu krajach Europy Zachodniej, szczególnie także w krajach pozaeuropejskich, np. na rynku Stanów Zjednoczonych, bardzo dużą dynamikę w zakresie zapotrzebowania na produkcję ekologiczną. Obserwujemy w wielu krajach, że rok do roku sprzedaż tych produktów wzrasta o 10%, a nawet więcej. Oznacza to, że dzisiaj jest na rynku dużo miejsca dla produktów ekologicznych. To jest też dyskusja o tym, jak będzie wyglądało polskie rolnictwo i ekologiczne, i konwencjonalne w kolejnych latach, czy czasami ktoś tego zapotrzebowania rynku ze strony konsumentów nie zaspokoi swoimi produktami i nie będą to polscy rolnicy - ze względu na to, że nie wprowadzamy dla nich ułatwień. Spójrzmy na to na podstawie rynku polskiego. Idźmy do przeciętnego sklepu wielkopowierzchniowego czy do sklepu sieciowego i spójrzmy, jakie są produkty ekologiczne i z jakich krajów pochodzą. W dużej części, może nawet w większości, są to produkty importowane z innych krajów, które dla swoich rolników stworzyły lepsze warunki do prowadzenia tego typu produkcji, i tak naprawdę to oni zarabiają na dostępie do polskiego rynku, tamtejsi rolnicy zarabiają, my nie zajmujemy tego miejsca, a polscy konsumenci są skazani na to, aby kupować produkt importowany.
Dyskutujemy też wielokrotnie o tym, dlaczego ten rynek w Polsce tak słabo się rozwijał. Ja nie zaobserwowałem żadnej publicznej, ze środków publicznych, kampanii, która by promowała produkty ekologiczne wśród konsumentów. A oni takowych działań oczekują. Oni, mówię o konsumentach, chcą wyraźnie widzieć, nie tylko poprzez oznakowanie produktu, że produkt nie zawiera pozostałości środków ochrony roślin, przekroczeń w zakresie nawozów, taki produkt chcą kupować i za taki produkt chcą nawet więcej zapłacić. Takie kampanie prowadzą sieci supermarketów i tak naprawdę to one dzisiaj są pionierami we wdrażaniu produktów ekologicznych na rynku, a nie państwo, rząd, ministerstwo czy inne organizacje.
Mówię to też w kontekście bardzo burzliwej dyskusji na temat Europejskiego Zielonego Ładu, która dzisiaj może jest nieco ograniczona z powodu kryzysu rosyjsko-ukraińskiego i zawirowań na rynku, ale ten kryzys minie, kiedyś życie wróci do normalności i te trendy, które wyznaczał Europejski Zielony Ład, na pewno będą wdrażane, a one mówią wprost, że na rynku musi znaleźć się więcej żywności ekologicznej. Ona na pewno się znajdzie, tylko pytanie, czy będzie pochodziła z polskich gospodarstw, czy na niej zarobią polscy rolnicy, polscy producenci.
Z tych powodów oceniamy tę ustawę negatywnie. Ona jest niekompletna, ona nic nie mówi o promocji, ona nic nie mówi o szerszym wsparciu. Być może takie działania są zawarte w innych ustawach, ale akurat w tej ich nie ma, a dobrze by było, żeby ta ustawa, która w tytule ma: o rolnictwie ekologicznym, kompleksowo rozwiązywała problemy producentów ekologicznych.
Wczoraj na posiedzeniu komisji dyskutowaliśmy też o wyrównywaniu szans. Jakim wyrównywaniem szans jest więc to, że ograniczamy dostęp do biologicznych środków ochrony roślin, do biologicznych nawozów, które są legalnie stosowane w innych państwach w produkcji ekologicznej, w krajach pozaunijnych, np. w Wielkiej Brytanii, w Szwajcarii, w Stanach Zjednoczonych, a które nie mogą byś stosowane i nie będą mogły być stosowane w Polsce, bo takiej certyfikacji posiadać nie będą? A więc za chwilę postawimy polskich rolników w utrudnionej sytuacji, niekonkurencyjnej w stosunku do sytuacji producentów w tamtych krajach. Jest to więc kuriozum. Nie rozumiem, dlaczego ta poprawka nie została poparta, dlatego że tak naprawdę utrudni nam to życie.
Ubolewam też nad tym, że żaden z postulatów strony społecznej nie został wzięty pod uwagę. Wielokrotnie w argumentacji niestety można było (Dzwonek) odnieść wrażenie, że nie jest brany pod uwagę, bo nie, bo nie my go zgłosiliśmy.
Mimo wszystko warto tę dyskusję prowadzić. Jutro będzie posiedzenie komisji, na którym będą analizowane poprawki zgłoszone w drugim czytaniu, i od tej dyskusji, od poparcia tych poprawek tak naprawdę będzie zależało, jak nasz klub zachowa się w głosowaniu. Dziękuję bardzo. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia