9. kadencja, 54. posiedzenie, 1. dzień (11-05-2022)
12. punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji Regulaminowej, Spraw Poselskich i Immunitetowych w sprawie wniosku powoda Roberta Kwiatkowskiego reprezentowanego przez radcę prawnego Adriana Dworzyńskiego z dnia 8 maja 2019 r., uzupełnionego w dniu 18 czerwca 2019 r., o wyrażenie zgody przez Sejm na pociągnięcie do cywilnej odpowiedzialności sądowej posła Sławomira Jana Piechoty (druk nr 2184).
Poseł Sławomir Jan Piechota:
Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Od zdarzenia, które jest podstawą żądania pozbawienia mnie immunitetu, upłynęły ponad 4 lata, dlatego chciałbym przypomnieć najważniejsze kwestie, żeby była jasność co do sprawy, która właśnie przybiera taki finał.
Otóż 8 lutego 2018 r. z tego miejsca, z mównicy sejmowej, zadałem niewygodne pytania prezesowi Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, a zatem pytałem osobę publiczną. Pytałem osobę publiczną w związku ze sprawowaną przez tę osobę funkcją prezesa Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, kierującego niezwykle ważną dla środowiska osób niepełnosprawnych instytucją i dysponującego bardzo ważnymi i ogromnymi pieniędzmi. Moje pytania były niewygodne, bo dotyczyły spraw, które zbulwersowały zwłaszcza pracowników PFRON. Moje informacje, na podstawie których stawiałem pytania, pochodziły ze stanowiska Komisji Zakładowej NSZZ ˝Solidarność˝ w Państwowym Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.
Otóż pracownicy pisemnie, mejlami i telefonami alarmowali mnie, że fundusz zawarł na 10 lat umowę wynajmu pomieszczeń po magazynach kolejowych, zdewastowanych, zdegradowanych. Umowa na 10 lat na czas określony oznacza, że nie można jej rozwiązać, a zatem trzeba płacić do końca. 27 mln zł. Pan prezes bagatelizował tę kwotę. Twierdził, że jak na warunki PFRON, warunki warszawskie to nie jest duża kwota. To jest 2700 tys. zł rocznie. To jest ponad 200 tys. zł miesięcznie. Gdyby powiedzieć to samorządowcom albo organizacjom pozarządowym, które walczą o każde 5 tys. zł, 10 tys. zł, 30 tys. zł, że kwota 27 mln zł to nie jest znacząca kwota, to pewnie wielu z nich by się zdumiało i byłoby oburzonych.
Pracownicy PFRON, patrząc na to, byli także oburzeni co do warunków, w jakich mieliby pracować. Otóż były to pomieszczenia po magazynach kolejowych. Przysyłano mi zdjęcia, w jakim one były stanie, od dawna nieużywane, zdewastowane. Prezes PFRON mówił: przecież nie ma problemu, wyremontujemy. No więc to pewnie znowu pieniądze PFRON.
Więcej, te pomieszczenia znajdowały się w budynku przy ul. Kolejowej 19, w pobliżu której nie było żadnych przystanków komunikacji zbiorowej. Samorząd Warszawy informował, że nie przewiduje z powodu, nie wiem, wynajmu przez PFRON takiego budynku na odludziu tworzyć tam specjalnych, dodatkowych przystanków. A więc te rzeczy wzburzyły pracowników i to oni wystąpili do mnie z prośbą o to, bym interweniował. Czy mogłem nie interweniować? Czy miałem prawo? W moim przekonaniu miałem obowiązek zadać te niewygodne pytania.
Z tym wiąże się jeszcze druga sprawa, o której wtedy wspominałem. Pan prezes pominął ją w żądaniu uchylenia mi immunitetu, ale chciałbym o niej przypomnieć. Ta sprawa wprawdzie już nie dotyczy tak dużych pieniędzy, ale pokazuje pewne nastawienie pana Roberta Kwiatkowskiego jako prezesa Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Otóż pan prezes uznał, że wcześniejsze logo funduszu jest archaiczne, nie przystaje do nowoczesnych czasów, i ogłosił konkurs na nowe. Z informacji, które dostawałem od pracowników, wynikało, że przebieg tego konkursu był co najmniej, powiedziałbym, wątpliwy. W wyniku tego konkursu wybrano nowe logo - kwiatek podparty kijkiem. Zamiast typowego urzędowego loga, gdzie na dwóch polach o dwóch różnych kolorach jest duży napis państwowej instytucji, nowym logiem został kwiatek podparty kijkiem. Wiele osób pytało mnie, czy na tym polega dzisiaj stosunek państwa polskiego do osób niepełnosprawnych, że będzie podpieranie kijkiem.
Te dwie rzeczy bardzo poważnie wzburzyły pracowników i środowisko osób niepełnosprawnych. W podsumowaniu przypomnę: o te dwie rzeczy pytałem tu stąd, z mównicy sejmowej. Pytałem osobę sprawującą funkcję publiczną, kierującą dużą instytucją publiczną i dysponującą bardzo ważnymi publicznymi pieniędzmi. Skąd zatem, jeśli nie z tego miejsca, należy pytać o takie rzeczy? Gdzie, jeżeli nie tutaj, należy się domagać wyjaśnienia takich spraw? Pan mecenas reprezentujący pana Roberta Kwiatkowskiego podczas posiedzenia komisji regulaminowej mówił, że nie należało, nie wolno było pytać o takie rzeczy z mównicy sejmowej, że powinienem o to wystąpić z interpelacją, z jakimś pismem. Pewnie chodziło o to, żeby pytać tak cicho, żeby nikt tego nie usłyszał. Natomiast w moim przekonaniu należało o to spytać właśnie tak, by wszyscy mieli świadomość, że takie rzeczy dzieją się w funduszu. Dziękuję. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia