9. kadencja, 55. posiedzenie, 1. dzień (25-05-2022)
8. punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji Infrastruktury o rządowym projekcie ustawy o zmianie niektórych ustaw w zakresie sposobu finansowania programów mieszkaniowych (druki nr 2133 i 2187).
Poseł Adrian Zandberg:
Wysoka Izbo! Polacy nie bez powodu mają poczucie, że ten Sejm jest odklejony od ich codziennych spraw. Dzisiaj rozmawiamy o sprawie ważnej, o mieszkaniach. Jest rzadka okazja, żeby zmienić to przekonanie. Jest też okazja, żeby przypomnieć o realiach, więc nigdy dość przypominania w tej Izbie o realiach.
Kilka ofert najmu, szanowni państwo, z mojego okręgu wyborczego z serwisu ogłoszeniowego. Mieszkanie 31 m2 - 3 tys. zł. Mieszkanie 25 m2, kawalerka, wynajem na długi termin - 3800 zł. Wynajem mieszkania w superlokalizacji, tu następuje lokalizacja, bardzo daleko od centrum, 32 m2 - 3500 zł. To nie jest oczywiście tylko problem stolicy. Wystarczy porozmawiać z posłami z mniejszych, ze średnich miejscowości. Wszędzie rozlewa się problem bardzo wysokich kosztów najmu, a ludzie, których nie stać na to, słyszą, że mogą zainteresować się mikroapartamentami. Tak to się teraz ładnie nazywa. 9 m2, 10 m2, 11 m2, na których gnieżdżą się młodzi ludzie, którzy nie mają szans na to, żeby zdobyć normalne mieszkanie.
Nie wiem, czy państwo pamiętacie, jakiś czas temu mieliście projekt, dobry projekt dotyczący tego, żeby zadbać o prawa zwierząt. To się nazywało bodajże piątka dla zwierząt. Zanim stchórzyliście przed lobbystami, którzy zajmują się obdzieraniem zwierzaków ze skóry, to (Oklaski) mieliście tam państwo taki fragment, który mówił o tym, że zwierzęta można trzymać w kojcu tylko pod warunkiem zapewnienia im odpowiedniej powierzchni.
Jeżeli zwierzę miało mieć w kłębie do 50 cm, to kojec miał mieć nie mniej niż 9 m2, jeżeli od 51 cm do 66 cm, to dla zwierzaka miało być przynajmniej 12 m2 kojca, a dla zwierzaków, które mają w kłębie powyżej 66 cm, proponowaliście wtedy powierzchnię kojca nie mniejszą niż 15 m2. Otóż, drodzy państwo, dziś pod waszymi rządami młodzi ludzie w miastach gnieżdżą się w dużo gorszych warunkach, i to jest wasza polityczna odpowiedzialność.
Polityka mieszkaniowa, w której potrzeby ludzi mają zaspokoić rynek i deweloperzy, po prostu zbankrutowała. W ostatnich miesiącach masowa migracja z Ukrainy odsłoniła to z całą mocą. Przez lata obowiązywała tutaj zasada: poradź sobie, weź kredyt. Ale dzisiaj przecież nawet to nie jest już możliwe, bo odkąd pan prezes Glapiński bierze udział w konkursie: kto podniesie stopy procentowe najwyżej w Europie, miliony polskich rodzin tracą zdolność do tego, żeby ten kredyt wziąć.
Pozwoliliście państwo na to - żeby była jasność, tę krytykę kieruję bardzo szeroko - żeby dach nad głową, do którego powinien mieć prawo każdy człowiek, stał się towarem, którym się spekuluje. Dzisiaj rynek nieruchomości robi za parking dla pieniędzy najbogatszych, dla międzynarodowych funduszy, a w dużych miastach straszą pustostany. W wielu miejscach centra są wyludnione. Tam, gdzie mieszkali dotąd ludzie, mieszkania zostały wykupione na pseudohotele, najmy krótkoterminowe, a wy nie zrobiliście nic, absolutnie nic, żeby te patologie ograniczyć. I to m.in. przez to ceny tak szaleńczo rosną, to m.in. przez to tak gorzki rachunek płaci za porażkę polityki mieszkaniowej młode pokolenie.
Proszę państwa, z tej matni można wyjść tylko w jeden sposób: państwo musi wziąć odpowiedzialność za budowę mieszkań, mieszkań z regulowanym czynszem. Na to są potrzebne pieniądze, pieniądze dla samorządów, żeby te budynki w końcu zaczęły na większą skalę powstawać.
Ta ustawa, nad którą dzisiaj dyskutujemy, nie jest zła, ale dopóki tych ram prawnych nie wypełnimy prawdziwymi pieniędzmi z budżetu, dopóty tu się nic nie zmieni. Państwo zapisaliście w tej ustawie limit wsparcia na poziomie 1 mld zł. To jest kwota zbyt mała. Patrząc na skalę kryzysu mieszkaniowego, z którym dzisiaj się mierzymy, widzimy, że ona jest po prostu śmiesznie mała. Domyślam się, dlaczego ta kwota jest taka. Nie chcecie wkurzyć deweloperów, boicie się reakcji sektora bankowego, ale prawda jest taka, że bez wkurzenia tych, którzy dzisiaj na tej patologicznej sytuacji zyskują, po prostu nic się nie zmieni. Albo państwo zacznie budować te mieszkania na wynajem, albo ceny będą dalej rosły.
Proszę państwa, złożyliśmy poprawkę podnoszącą limit środków na ten cel, a na posiedzeniu komisji wasz przedstawiciel, przedstawiciel ministerstwa, przyznał, że to jest słuszna poprawka, że chciałby ją przyjąć, ale przyznał też otwarcie, że zakazano mu ją poprzeć.
A więc zachęcam posłów PiS-u, żeby zadali sobie pytanie, po czyjej stronie są: po stronie patodeweloperów, którzy za olbrzymie pieniądze wciskają ludziom mieszkania po 9-10 m2, czy po stronie tych młodych rodzin, które dzisiaj nie mogą zdobyć dachu nad głową. Bo głos przeciwko (Dzwonek) poprawce Lewicy, głos przeciwko większym wydatkom na publiczne budownictwo to będzie głos przeciwko tym młodym ludziom i gwarantuję państwu, że wasz głos zostanie dostrzeżony i zapamiętany. Dziękuję. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia