9. kadencja, 55. posiedzenie, 2. dzień (26-05-2022)

12. punkt porządku dziennego:

Pytania w sprawach bieżących.

Sekretarz Stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi Norbert Kaczmarczyk:

    Bardzo dziękuję.

    Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie Pośle! Tak, to prawda. Bardzo dziękuję za to, że interweniowaliście wspólnie z panem posłem Dudą, że przybyliście do Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. To spotkanie zaowocowało reakcją pana premiera Henryka Kowalczyka, zaowocowało reakcją rządu. Udało się wprowadzić specjalny, nadzwyczajny mechanizm, czyli pomoc dostosowawczą dla producentów jabłek.

    Oczywiście sytuacja związana z embargiem białoruskim, sytuacja związana z wojną na Ukrainie to kryzys żywnościowy na całym świecie. Oczywiście wielokrotnie z tej mównicy mówiliśmy o bezpieczeństwie Polski jako o eksporterze netto i o rekordach eksportu produktów rolno-spożywczych na ponad 37 mld euro. Natomiast problem został spowodowany właśnie tymi czynnikami. Problem został spowodowany czynnikami niezależnymi od polskich sadowników, a sami doskonale wiemy, że jesteśmy liderem w Europie, jeżeli chodzi o produkcję jabłek.

    Drodzy Państwo! Ten mechanizm jest w trakcie realizacji. Jeżeli chodzi o liczby, to na dzisiaj udało się zdjąć z rynku poprzez ten mechanizm ponad 66 tys. t. To jest 33% maksymalnej ilości jabłek, jaka może zostać objęta mechanizmem. To zdjęcie z rynku tych jabłek deserowych, dofinansowanie tych jabłek, aby móc przeznaczyć je na jabłka przemysłowe, aby móc je przetworzyć, kosztowało budżet państwa do tej pory już ok. 20 mln zł. Możemy na to przeznaczyć trzykrotność tej kwoty, dlatego że mówimy o 200 tys. t. W tej chwili mamy 66 tys. t.

    Jeżeli chodzi o ceny, to wielu polityków, również pozaparlamentarnych, mówiło, że zaburzymy rynek, że zniszczymy rynek, że przetwórcy, ci źli pośrednicy, spowodują, że jabłka będą po 20-30 gr za kilogram, państwo dopłaci 30 gr i nic z tych pieniędzy nie będzie, skonsumują to ci źli pośrednicy. Liczby stanowią troszeczkę inaczej, szanowni państwo. W tym momencie mamy ceny w zakładach od 53 gr do 66 gr. Czyli te ceny zostały utrzymane na poziomie sprzed wprowadzenia programu. Natomiast program ma zdejmować z rynku jabłka deserowe, które nie mogą kosztować 50-60 gr, więc jest dopłata 30 gr. A zatem z dopłatą rolnik otrzymuje za kilogram 83 gr do nawet 96 gr.

    Program więc działa, nie ma nieuczciwych praktyk na rynku. Była wielka mobilizacja firm, które dostosowały się do tego programu. Oczywiście istniały ryzyka, które mogły powodować pewne perturbacje rynkowe, natomiast program został stworzony we współpracy z parlamentem, z państwem, z posłami, którzy również interweniowali u pana premiera Henryka Kowalczyka, ale także z rolnikami, z firmami przetwórczymi. Działaliśmy szybko, dlatego że program tak naprawdę reagował na sytuację rynkową. Nie było czasu, żeby - nie wiem - jesienią budować takie zabezpieczenia, które funkcjonowałyby na rynku w sytuacji, w której nie ma możliwości żadnych perturbacji, nieuczciwych praktyk. Jednak zaufaliśmy przetwórcom w tej trudnej sytuacji, a przetwórcy wywiązują się z programu.

    Tak jak mówię, jesteśmy w 1/3, jeżeli chodzi o finalizację tego programu. Można zapytać, czy wydamy wszystkie pieniądze i co się stanie, jeżeli ich nie wydamy. Pieniądze będzie można zagospodarować na inne cele związane z trudnościami na rynkach żywnościowych w Unii Europejskiej i na świecie. Oczywiście chcielibyśmy wydać te pieniądze. Ale pytanie, czy w sytuacji, kiedy embargo białoruskie jest wycofywane, jeżeli nie uda się zrealizować w całości programu, rzeczywiście to będzie porażka. Ja uważam, że nie, jeżeli wracamy do zasad rynkowych, program zafunkcjonował w najważniejszym momencie, czyli zdejmujemy nadwyżkę produktu, co do którego nie ma możliwości sprzedaży, a jednocześnie pozwalamy rolnikom w trudnej sytuacji, gdy koszty są bardzo wysokie, zarobić pieniądze, które pozwalają tak naprawdę przetrwać. Bo to nie są pieniądze, które pozwalają myśleć w perspektywie wielkich zarobków. Po prostu to jest interwencjonizm, to jest sytuacja, w której jesteśmy zmuszeni do tego typu praktyk. A należy wskazać, że jeżeli chodzi o jabłka i nawozy, to tak naprawdę Polska jest liderem i pionierem w przypadku zastosowania tych mechanizmów, do czego zachęcamy całą Unię Europejską.

    To jest niezwykle istotne, by w sytuacji kryzysowej Unia również zrewidowała swoje podejście do zielonego ładu, żeby Unia zrewidowała podejście do bezpieczeństwa żywnościowego. Oczywiście jako Unia jesteśmy bezpieczni żywnościowo, ale nie powiedziałbym, że w przyszłości musi tak być, dlatego że walczymy również z głodem w Afryce. Jeżeli wielkie wolumeny zbóż ukraińskich nie trafią do Afryki, w przyszłości może być bardzo duży problem z żywnością i z cenami żywności, dlatego że jest dziura konsumpcyjna. Tę dziurę trzeba załatać, trzeba udrażniać transport towarów. Polska jest w stanie przez swoje linie przepuścić ok. 600 tys. t miesięcznie. Mówi się o zapotrzebowaniu nawet na 5 mln t, więc jest również wielki apel całego polskiego parlamentu i wnioski, żeby Unia Europejska wspierała inwestycje kolejowe i drogowe w Polsce, byśmy nie tylko mogli Europę zabezpieczyć na przyszłość w żywność i ustabilizować ceny, ale także mogli (Dzwonek) zabezpieczyć w tę żywność cały świat i Afrykę. Bardzo dziękuję. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia