9. kadencja, 55. posiedzenie, 2. dzień (26-05-2022)

15. punkt porządku dziennego:

Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o finansowaniu społecznościowym dla przedsięwzięć gospodarczych i pomocy kredytobiorcom (druk nr 2269).

Poseł Dobromir Sośnierz:

    Przypomnijmy sobie, czym jest inflacja. To jest stan, w którym pojawia się na rynku za dużo pieniędzy przy niedostatecznym wzroście liczby towarów i usług, które można za nie kupić. Jak do tego doszło w naszym przypadku, mam nadzieję, że już wiecie. Czy może dalej nie wiecie? Ale na pewno, żeby zmniejszyć inflację, trzeba albo zwiększyć podaż dóbr i usług, co jest raczej trudne, żeby ot tak to zrobić, albo wycofać część pieniędzy z rynku. Temu m.in. służy mechanizm podnoszenia stóp procentowych, żeby skłonić ludzi do brania mniejszej ilości kredytów, a tych, którzy mają te kredyty, do tego, żeby szybciej spłacali, żeby szybciej się uwolnić od tych rosnących rat. No ale teraz jeśli wdrażacie mechanizmy pomocy kredytobiorcom, to przecież niwelujecie skutki tego, co próbuje teraz - poniewczasie, późno - robić prezes Glapiński. Chciałem zapytać pana ministra: Jak sobie wyobrażacie działanie tego? Bo to jest nic innego, jak powiedział Artur Dziambor, jak odchudzanie się w McDonaldzie. Okej, spaśliśmy się na tej inflacji, wyrzuciliśmy kupę pustego pieniądza na rynek i teraz trzeba przejść na dietę, tak? No to zjemy mniejsze śniadanie, obiad, kolację, ale żeby nie pójść głodnemu spać - to hamburgery na dobranoc. To się do tego sprowadza. Przecież wkładacie kij w szprychy własnego mechanizmu, który w ten sposób próbuje wdrażać NBP.

    Zrozumcie, nie ma łatwego wyjścia z sytuacji, w którą nas wpakowaliście. Jeśli się wypuściło pusty pieniądz, to on sam nie wyparuje, on sam nie zniknie, trzeba go jakoś z rynku ściągnąć. To wymaga wyrzeczeń i to jest oczywiście nieprzyjemne. Rozumiem, że to spada na ludzi, którzy są niewinni, jak tutaj pan mówi, ale nie ma żadnego innego wyjścia. Zawsze poczynania nieodpowiedzialnych rządzących spadają w końcu na obywateli i nie da się tego ominąć, bo jak damy kredytobiorcom, będziemy dopłacać do tego wszystkiego, to kto dopłaci? No ci, którzy oszczędzają. A oni to już w ogóle są w plecy cały czas, więc nie opłaca się oszczędzać. W ogóle akcję kredytową powinno co do zasady poprzedzać oszczędzanie. My tego nie robimy, bo wypuszczamy kupę pustego pieniądza do banków, a jeszcze dodatkowo dajemy im przywilej wypłukiwania złota z powietrza w postaci rezerwy cząstkowej, co powoduje, że banki de facto, mówiąc w skrócie, pożyczają pieniądze, których nie mają. Te pieniądze powstają w momencie udzielania kredytu, dzięki czemu kredyt może być tani, bo to niewiele kosztuje. On się pojawia znikąd, więc cały ten system jest ukierunkowany na to, żeby tę inflację wzmagać, a jedyne mechanizmy, które próbują ją hamować, właśnie próbujecie niwelować tymi swoimi mechanizmami, mimo że zakładam, że to jest motywowane (Dzwonek) jakąś tam dobrą wolą, odruchami serca. Jak wyobrażacie sobie, że to zadziała?


Przebieg posiedzenia