9. kadencja, 57. posiedzenie, 1. dzień (22-06-2022)

6. punkt porządku dziennego:

Sprawozdanie Komisji Finansów Publicznych o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy o finansach publicznych oraz ustawy - Prawo ochrony środowiska (druki nr 2352 i 2362).

Poseł Izabela Leszczyna:

    Pani Marszałek! Wysoki Sejmie! Ustawa, o której mówimy, to ustawa o stabilizującej regule wydatkowej. Ale tak naprawdę młodzi ludzie, którzy przyglądają się i przysłuchują naszym obradom, w ogóle nie muszą wiedzieć, co to jest jakaś abstrakcyjna stabilizująca reguła wydatkowa. Powiedzmy zatem, o czym tak naprawdę mówimy.

    Naprawdę mówimy o pieniądzach Polaków, mówimy o portfelach waszych rodziców, a przede wszystkim mówimy o tym, że PiS chce zrobić wszystko, żeby ludzie za zarobione przez siebie pieniądze mogli kupić coraz mniej. Bo jaki jest stan państwa po 7 latach rządów PiS-u? Na ustach wszystkich jest drożyzna, czyli dwucyfrowa inflacja - w podręcznikach ekonomii nazywają ją galopującą. Polacy, a szczególnie emeryci, są przerażeni tym, że nie będą mieli jak ogrzać swoich mieszkań i domów na zimę, a nawet jak będzie węgiel, będzie tak drogi, że nie będzie ich stać, żeby go kupić. Młodzi Polacy, którzy zaciągnęli kredyt na swoje mieszkanie, są przerażeni, że będą musieli je sprzedać, bo nie będzie ich stać na spłacanie rat. Przedsiębiorcy tracą płynność, zrywają kontrakty, a umowy zawierają z klauzulą warunkowości ceny, bo ich biznesplany legły w gruzach, a raty kredytów pikują w górę. Na jednym ze spotkań, na którym byłam ostatnio, dyrektorka przedszkola opowiadała, że rodzice zabierają dzieci z przedszkola przed obiadem, bo stawka żywieniowa wzrosła i nie stać ich na tę opłatę.

    Co powinien w tej sytuacji zrobić rząd? Oczywiście to, co jest napisane w każdym podręczniku ekonomii. Powinien ściągnąć z rynku pieniądze, powinien ograniczyć ilość pieniądza na rynku, bo w przeciwnym razie wszystko będzie coraz droższe. A co robi rząd PiS-u? Przynosi do Sejmu ustawę, która zwiększa ilość pieniądza na rynku i pozwala podnieść deficyt w przyszłym roku.

    Tak naprawdę podnosząc deficyt, podnosicie dług publiczny, czyli musicie za chwilę wprowadzić po cichu, jak to zwykle robicie, jakieś podatki, żeby było na spłatę tego długu. Przez 6 lat rząd PiS-u zadłużył nas, uwaga, na 0,5 bln zł. A w wieloletnim planie finansowym państwa mówi, że przez ostatnie 2 lata swoich rządów do tego 0,5 bln zł dorzucą jeszcze 0,25 bln zł. Koszt obsługi długu w przyszłym roku wyniesie 100 mld zł. Powtórzę, żeby ktoś nie myślał, że się przesłyszał: za obsługę długu w przyszłym roku zapłacimy 100 mld zł. Rentowności polskich obligacji są prawie najwyższe w całej Unii Europejskiej, tylko Węgrzy i Rumuni muszą płacić więcej, żeby ktoś w ogóle chciał im pożyczyć pieniądze. Nam też zresztą nie chcą pożyczać, bo wiedzą, że rząd PiS-u to rząd nieodpowiedzialny i nieudolny. Bank Gospodarstwa Krajowego, który ma przecież gwarancje państwa polskiego, w tym roku dwa razy odwołał przetarg na obligacje, bo nie było zainteresowania.

    I jeszcze ? propos deficytu, bo na posiedzeniu komisji finansów minister finansów udowodnił, że nie rozumie, że deficyt deficytowi nierówny. Otóż tak, w czasie rządów Platformy Obywatelskiej deficyt był wysoki. Ale dlaczego? Bo my nawet w czasie największego od 100 lat kryzysu finansowego inwestowaliśmy, zbudowaliśmy tysiące autostrad, dróg krajowych, dróg powiatowych. Po co? Po to żebyście się teraz chwalili, że nie ma bezrobocia. Bo może o tym nie wiecie, ale nie ma firm, czyli nie ma miejsc pracy bez dróg dojazdowych. Poziom inwestycji w naszych czasach to 20% PKB, a dzisiaj to niecałe 17%, a planujecie na przyszły rok, że to będzie 16%. To po co z reguły stabilizującej wyłączacie inwestycje, skoro i tak nie inwestujecie, i w dodatku podobno mają przyjść wreszcie z 1,5-rocznym opóźnieniem pieniądze z KPO? W uzasadnieniu napisali: Projektowane przepisy nie będą miały wpływu na całość życia społeczno-gospodarczego w Polsce. Przecież to jest kłamstwo. Kłamiecie już nawet w dokumentach. Przez to, że zamieniacie w tej regule wydatkowej cel inflacyjny na inflację, Polacy będą borykać się z coraz wyższymi cenami i w dodatku inflacja zostanie z nami na dłużej. A dyskusja pomiędzy Koalicją Obywatelską a PiS-em na temat pieniędzy Polaków, na temat inflacji i drożyzny to jest dyskusja pomiędzy ludźmi odpowiedzialnymi i zatroskanymi o prawdziwy dobrobyt Polaków i długotrwały (Dzwonek) rozwój naszej ojczyzny a pomiędzy populistami, którzy za wszelką cenę chcą się utrzymać przy władzy. Pani marszałek, 30 sekund.

    I nie mówcie o zbrojeniach, bo przegłosowaliśmy ustawę o obronie ojczyzny razem z wami, ale żeby były pieniądze, żeby ktoś nam chciał pożyczyć na te abramsy i patrioty, to rząd musi być odpowiedzialny. To jest podstawa bezpieczeństwa wszystkich obywateli. Wy to bezpieczeństwo rujnujecie, dlatego z poczucia odpowiedzialności składamy wniosek o odrzucenie tego projektu w całości. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia