9. kadencja, 58. posiedzenie, 1. dzień (06-07-2022)

6. punkt porządku dziennego:

Sprawozdanie Komisji Kultury i Środków Przekazu o rządowym projekcie ustawy zmieniającej ustawę o zmianie ustawy o radiofonii i telewizji (druki nr 2370 i 2405).

Poseł Iwona Śledzińska-Katarasińska:

    Dziękuję bardzo.

    Pani Marszałek! Panie i Panowie Posłowie! Nie mogę podzielić optymizmu pań posłanek zarówno sprawozdawczyni komisji, jak i przedstawicielki klubu Prawo i Sprawiedliwość czy Zjednoczona Prawica, ponieważ prawdę powiedziawszy, co chyba jednak wybrzmiało na wczorajszym posiedzeniu Komisji Kultury i Środków Przekazu, jest to ustawa, której rację bytu trudno uzasadnić i trudno zrozumieć.

    10 lat temu, kiedy wdrażaliśmy dyrektywę o usługach audiowizualnych, regulator krajowy, a w Polsce jest to Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, został zobowiązany do stworzenia systemu monitoringu usług audiowizualnych, medialnych na żądanie. Wtedy tworzono ten system, wydzielono grupę siedmiu pracowników, którzy mieli się tym monitoringiem zajmować, i zgodnie z ustawą o finansach publicznych wprowadzono limit wydatków na tych siedmiu pracowników. Ale to było 10 lat temu. W tej chwili są to pracownicy, którzy są takimi samym pracownikami jak wszyscy inni pracownicy Biura Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji sama kształtuje swój budżet, który przedstawia Sejmowi, i kształtuje budżet tak, że ma pulę środków na wynagrodzenia. Oczywiście kształtując ten budżet, zapewne kieruje się ustawą o finansach i także wie, że są jakieś limity wydatków. Jednym słowem w instytucji, która zatrudnia, nie wiem, 140 czy 150 osób, a środki na wynagrodzenie wynoszą kilkanaście milionów złotych rocznie, nagle mamy enklawę i ustawę dla siedmiu pracowników umiejscowionych w tej instytucji, w której określa im się limit wydatków na sześćset ileś tysięcy.

    Proszę państwa, więc albo jest w tej ustawie jakieś drugie, albo jest to po prostu dowód nieporozumienia i niechlujstwa. Jak rozumiem, niechlujstwa ze strony Ministerstwa Finansów, bo wczoraj po dopytaniu przedstawicieli zarówno ministerstwa kultury, jak i przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji uzyskałam ostatecznie odpowiedź, że ta ustawa, ta regulacja została wprowadzona zgodnie z sugestią Ministerstwa Finansów. To może by się Ministerstwo Finansów pod tym podpisało? Dlaczego angażuje się w to przedsięwzięcie ministerstwo kultury? Bo naprawdę po 10 latach stosowania tej dyrektywy jest to zupełnie jakiś nonsens. Krajowa Rady Radiofonii i Telewizji generalnie powinna monitorować różne usługi medialne i rynek medialny. To jest jedno z ich zadań. Wtedy było to nowe, może potrzeba było nowych pracowników i może potrzeba było określić dla tych pracowników limity, ale teraz już nie jest to nowe. Nie jest to nowe. To są ci sami pracownicy, którzy pracują przecież w krajowej radzie.

    Dlatego powiem, że naprawdę z mieszanymi uczuciami stoję tu i mówię w imieniu klubu własnego Koalicji Obywatelskiej. Mam tylko nadzieję, że jeżeli legislatorzy sejmowi nie zauważyli tu jakiejś nielogiczności, jeżeli departament prawny ministerstwa, który chyba nie był zachwycony tą regulacją, nie był w stanie tego przewalczyć, to być może w Senacie, gdzie, o ile wiemy, są bardzo dobre służby prawne, ktoś się zastanowi, czy aby na pewno i naprawdę co 10 lat będziemy dla siedmiu pracowników Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji odnawiali i pisali ustawę, jaki oni mają mieć limit wydatków na swoje uposażenia.

    Przepraszam bardzo, ale wygląda to niepoważnie, dziwacznie i jest zupełnie niepotrzebne. Tak że powtarzam: ustawa pewno pójdzie do dalszych prac. Rozumiem, że największy klub, klub rządzący jest za. Zobaczymy, co dalej, jak to się dalej rozstrzygnie. Proponuję, żebyśmy może się jakoś złączyli i zastanowili, czy naprawdę mamy w kółko co 10 lat coś tak śmiesznego produkować. Dziękuję za uwagę. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia