9. kadencja, 59. posiedzenie, 1. dzień (20-07-2022)

1. punkt porządku dziennego:

Sprawozdanie Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy - Kodeks postępowania karnego oraz ustawy - Prawo o prokuraturze (druki nr 2386 i 2447).

Poseł Dobromir Sośnierz:

    Przede wszystkim pytanie: Po co to znowu robimy? Po co po raz kolejny przyjmujemy jakieś unijne instytucje, unijne regulacje? Unia Europejska w zasadzie od paru lat prowadzi przeciwko Polsce otwartą wojnę hybrydową, obkłada nas karami, sankcjami, więc nie rozumiem, po co robimy kolejny ukłon w kierunku jej instytucji. Skoro Unia Europejska konsekwentnie delegitymizuje Polskę i jej organy po to, żeby paraliżować jej działanie, to Polska powinna konsekwentnie delegitymizować organy unijne, żeby utrudniać jej w tym przypadku np. dochodzenie swoich interesów. Gwałt niech się gwałtem odciska, zwłaszcza w sytuacji, kiedy Unia poszturchuje nas ostatnio już nawet w sprawie rozdzielenia funkcji prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości. W tym samym obszarze robienie ukłonów i uznawanie jej instytucji, legitymizowanie ich poprzez właśnie taką współpracę, wydaje się, świadczy o tym, iż niestety nadal prowadzicie politykę na klęczkach. Jeżeli nie ma uznania praworządności w Polsce, to my nie uznawajmy praworządności w Unii Europejskiej, zwłaszcza że jest do tego sporo podstaw.

    Przypomnę chociażby kazus Węgier, gdy przy liczeniu głosów w sprawie zastosowania art. 7 wobec Węgier w Parlamencie Europejskim, żeby uzyskać wymaganą większość, usunięto z puli liczonych głosów głosy wstrzymujące się, bo inaczej tej większości by nie było. Węgry to zaskarżyły, ale zdaje się, że do dzisiaj ta sprawa się ciągnie, już 3 czy 4 lata, i nie ma wyroku. Takich rzeczy nawet PiS nie robi w Polsce, takich, jak zrobiono w tym przypadku, wbrew opinii służb parlamentarnych, wbrew jakiejkolwiek logice głosowania. I oni będą nas pouczać o praworządności.

    Przyjrzyjmy się, jak głosowania tam przebiegają. Bez liczenia głosów, na oko. Maksymalna pomyłka, którą udało nam się zarejestrować, wynosi 520 głosów, i to zresztą akurat przewodniczący Krasnodębski z PiS-u tak się walnął. Bo nie wiem, czy wszyscy państwo wiecie, że tam, w Parlamencie Europejskim, znaczną ilość głosowań ocenia się po prostu na oko przewodniczącego, bez liczenia głosów. To głosowanie jest udawane, ono się odbywa tylko na papierze. Posłowie nie nadążają z podnoszeniem rąk. Nikt nie sprawdza, czy oni zagłosowali. Nie ma nawet jak tego sprawdzić...

    (Głos z sali: Można zażądać...)

    Można zażądać, ale przewodniczący często nie słyszy tego, jak się krzyczy: check.

    (Poseł Paweł Zalewski: Zawsze słyszy.)

    Nie, nie słyszy.

    Wicemarszałek Małgorzata Gosiewska:

    Panie pośle...

    Poseł Dobromir Sośnierz:

    Ja z własnego doświadczenia wiem, że nie słyszy, bo kilka razy wnosiłem o sprawdzenie, ale maszyna pojechała dalej. A przy sprawdzaniu okazuje się, że pomylił się o 520 głosów. Taka to jest praworządność.

    Ograniczenie wolności słowa, karanie posłów za treść ich wypowiedzi - coś zupełnie absurdalnego w parlamentaryzmie, bo poseł ma mówić w imieniu swoich wyborców dokładnie to, czego oni chcą, a nie to, czego chcą jego konkurenci polityczni. Sprzeczne zalecenia (Dzwonek) pod względem praworządności wydawane w stosunku do Polski i Mołdawii: Mołdawii nakazano zlekceważyć wyrok sądu, a w Polsce upomina się o to, że wyroki sądów są tak ważne.

    Wicemarszałek Małgorzata Gosiewska:

    Dziękuję, panie pośle.

    Poseł Dobromir Sośnierz:

    To w Mołdawii nakazano zlekceważenie wyroku sądu i uznanie wyroku dotyczącego wyborów w Kiszyniowie. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia