9. kadencja, 59. posiedzenie, 1. dzień (20-07-2022)
16. punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji Kultury i Środków Przekazu o poselskim projekcie uchwały w sprawie uczczenia Marii Mireckiej-Loryś - niezłomnej bohaterki niepodległego państwa polskiego (druki nr 2340 i 2369).
Poseł Katarzyna Kretkowska:
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! W imieniu klubu poselskiego Lewicy chciałam przekazać, że popieramy projekt niniejszej uchwały.
Zmarła 7 tygodni temu w wieku 106 lat kpt. Maria Mirecka-Loryś była kombatantką polskiego podziemia w czasie II wojny światowej. Później była aresztowana i skazana na emigrację. Była niestrudzoną działaczką polonijną przez lata niosącą pomoc charytatywną zarówno Polakom przybywającym do Ameryki, jak i Polakom na Wschodzie. Na Ukrainę jeździła na amerykańskim paszporcie w czasach ZSRR kilka razy w roku, wożąc pomoc finansową i materialną, zwłaszcza kombatantom i łagiernikom, także po 1989 r., także gdy skończyła już 100 lat.
Była wielką patriotką, wielką społeczniczką, szlachetną, dobrą i bardzo skromną osobą. Swoje życie pojmowała jako nakaz służby, służby na rzecz drugiego człowieka i na rzecz Polski. Wychowana w rodzinie bardzo katolickiej była osobą głęboko wierzącą. Jej katolicyzm nie był obrzędowy czy powierzchowny. Był przykładem kierowania się wartościami chrześcijańskimi w życiu w najlepszym tych słów rozumieniu. To zjawisko w dzisiejszym naszym życiu społecznym tak niestety rzadkie. Przed wojną mieszkała na Podkarpaciu i na Podkarpacie wróciła w 2004 r. po powrocie na stałe do Polski.
Tak jak już tutaj było przytaczane, studia na wydziale prawa we Lwowie przerwała II wojna światowa. Wychowana w domu o endeckich tradycjach związała się z ruchem narodowym, tak jak i pozostałe siedmioro rodzeństwa. Jestem Polką, więc mam obowiązki polskie. Tak mnie uczono w domu rodzinnym, w szkole, w harcerstwie i na uniwersytecie. Wpajanie tej prawdy patriotyczno-narodowej zaowocowało zaangażowaniem się w życie konspiracyjne, kiedy sprawy Polski były ważniejsze niż własne życie - tak sama napisała we wspomnieniach. W czasie wojny została komendantką Narodowej Organizacji Wojskowej Kobiet, kierowała Wojskową Służbą Kobiet w rzeszowskim podokręgu Armii Krajowej, a wiosną 1945 r. została komendantką główną Narodowego Zjednoczenia Wojskowego Kobiet. Była oczywiście także w czasie całej wojny kurierką zarządu głównego. Fakt, iż osoba tak szlachetna jak Maria Mirecka, z piękną kartą odwagi w czasach wojennej konspiracji, związana była z Narodowym Zjednoczeniem Wojskowym, nie wybiela historii tej formacji, stanowi jej jaśniejszą twarz. Po wojnie została aresztowana, zwolniona na mocy amnestii, zagrożona kolejnymi aresztowaniami i zmuszona do wyjazdu z Polski, niechętnego wyjazdu.
Najpierw wraz z mężem udała się właśnie do Włoch, Anglii, a następnie do Stanów Zjednoczonych, gdzie działała bardzo aktywnie (Dzwonek) w organizacjach polonijnych, pełniąc tam szereg funkcji kierowniczych.
Wicemarszałek Ryszard Terlecki:
Dziękuję, pani poseł.
Poseł Katarzyna Kretkowska:
Czy naprawdę nie mogę dokończyć, panie marszałku?
Wicemarszałek Ryszard Terlecki:
Może pani, tylko powtarza pani to, co już mówili poprzednicy. Nie bardzo ma to sens.
Poseł Katarzyna Kretkowska:
Dobrze, ale poprzednicy może nie wspomnieli, że mimo sędziwego wieku cały czas aktywnie wspierała Polaków na Kresach, jeżdżąc tam także, gdy skończyła 100 lat. Mając już 104 lata, przeniosła się do domu opieki w Warszawie, prowadzonego przez oo. bonifratrów. Niosła tam pomoc także współlokatorom, młodszym od siebie, słabszym. Dzięki Bogu - mówiła - czuję się dobrze, więc staram się pomagać tym słabszym.
Dobrze, dziękuję bardzo. To dla mnie duże wydarzenie, że pan mi nie odebrał mikrofonu, panie marszałku. Dziękuję. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia