9. kadencja, 61. posiedzenie, 2. dzień (15-09-2022)
19. punkt porządku dziennego:
Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy - Prawo o ruchu drogowym oraz niektórych innych ustaw (druk nr 2540).
Poseł Dariusz Joński:
Dziękuję.
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Mam przyjemność przedstawić stanowisko klubu wobec projektu ustawy o zmianie ustawy - Prawo o ruchu drogowym oraz niektórych innych ustaw, druk nr 2540.
Chcę bardzo wyraźnie powiedzieć, że w tym projekcie nie chodzi o bezpieczeństwo. Chodzi o wielkie pieniądze, dokładnie o 200 mln zł.
(Poseł Stefan Krajewski: 250.)
Chodzi o nowe stanowiska pracy, o 300 nowych stanowisk pracy. W konsekwencji wprowadzenia tej ustawy... Niestety będzie to kosztem przedsiębiorców, którzy będą bankrutować. Myślę tutaj o stacjach kontroli pojazdów. (Oklaski) Tak na dobrą sprawę nie mówię niczego odkrywczego. W 2018 r., kiedy był omawiany dokładnie ten sam projekt, Jarosław Kaczyński wyszedł na tę samą mównicę i go wycofał, bo wiedział, co grozi tym, którzy prowadzą stacje kontroli pojazdów, jeśli ta ustawa wejdzie w życie. Po 4 latach ona wraca. Ustawodawcy powołują się na implementację dyrektywy z 2014 r. Gdyby to była wyłącznie implementacja dyrektywy, to oczywiście klub Koalicji Obywatelskiej poparłby tę propozycję, ale przecież tu jest dużo więcej.
Jeśli chodzi o pięć głównych założeń, czyli elastyczność terminu okresowego badania - plus minus 30 dni - szkolenia przypominające dla diagnostów co 2 lata, powstanie ośrodków szkolenia diagnostów, kosmetyczną zmianę dotyczącą definicji samochodów zabytkowych czy w końcu Krajowy Punkt Kontaktowy do spraw Badań Technicznych, to nie widzimy żadnych przeciwwskazań. Wręcz odwrotnie, Koalicja Obywatelska to popiera. Ale przy okazji tej ustawy ministerstwo proponuje nadregulację, która powoduje, że dzisiaj wielu przedsiębiorców prowadzących stacje kontroli pojazdów - w ostatnim roku upadło 150 takich stacji - zastanawia się, jak będzie mogło dalej prowadzić firmy.
Po pierwsze, chodzi o dualizm sprawowania nadzoru. Do tej pory robił to starosta. Teraz częściowo będzie to robił starosta, a częściowo będzie to przechodziło na Transportowy Dozór Techniczny. To niby nieduża zmiana, ale chodzi o pieniądze. Na przestrzeni 10 lat koszty, gdyby robił to starosta, wyniosłyby 23 mln. Jeśli przejdzie to do Transportowego Dozoru Technicznego - 220 mln. To 200 mln, chodzi o ogromne pieniądze. Podwyższamy, znaczy ministerstwo podwyższa, koszty nadzoru prawie dziesięciokrotnie.
Jeśli chodzi o te pieniądze, słyszymy, że ma być zatrudnionych 300 nowych pracowników ze średnim wykształceniem, ale z ogromnymi uprawnieniami. Ci urzędnicy będą mogli m.in. kontrolować diagnostów i wydawać decyzje o cofnięciu uprawnień diagnosty. Te decyzje będą miały rygor natychmiastowej wykonalności. Mogę sobie wyobrazić stacje kontroli pojazdów, które mają dwóch diagnostów - a muszą ich mieć co najmniej dwóch. Następnego dnia po cofnięciu uprawnień bez możliwości odwołania, co jest chyba najgorsze, przedsiębiorca będzie mógł zamknąć taką stację kontroli pojazdów, dlatego że nie będzie tam wymaganej liczby diagnostów.
Oczywiście rodzi się zasadnicze pytanie: W czym jest lepszy ten urzędnik ze średnim wykształceniem, który zostanie zatrudniony, od diagnosty, który ma wykształcenie, uprawnienia i który co 2 lata ma przechodzić pewne szkolenia? Co ciekawe, jeśli kierowca pojedzie na stację kontroli pojazdów i otrzyma wynik negatywny, po kilku dniach będzie mógł odwołać się do urzędnika z TDT, a ten będzie mógł nakazać diagnoście zmienić decyzję. W moim przekonaniu, i nie tylko moim, ingerowanie w decyzje niezależnych diagnostów w ogóle nie powinno mieć miejsca.
Oczywiście chcę bardzo wyraźnie zaznaczyć, że odnoszę wrażenie, że ta ustawa się pojawia, bo państwo poszukujecie pieniędzy. Otóż TDT wybudował budynek za 100 mln zł w centrum Warszawy. W budynku zamiast 3 tys. m2, jak było do tej pory, jest 15 tys. m2, 19 pięter. 100 mln zł, 15 tys. m2 powierzchni. Jak czytamy, na kilku piętrach jest część hotelowa, restauracyjna, są sale klubowe, bankietowe. To wszystko znajduje się w jednym budynku. Oczywiście trzeba to wszystko utrzymać, a dodatkowo zatrudnić kolejnych urzędników, bo ten budynek nie ma najmniejszego sensu. On mieści się na rogu ulic Puławskiej i Bukowińskiej.
Krótko mówiąc, ten projekt ustawy, tak jak powiedziałem (Dzwonek), nie dotyczy bezpieczeństwa, tylko dużych pieniędzy i zatrudnienia kolejnych osób. Niestety, jeśli wejdzie w życie, zlikwiduje stacje kontroli pojazdów. Dziękuję bardzo. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia