9. kadencja, 62. posiedzenie, 1. dzień (28-09-2022)
2. punkt porządku dziennego:
Pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o przedłużeniu kadencji organów jednostek samorządu terytorialnego do dnia 30 kwietnia 2024 r. oraz o zmianie ustawy - Kodeks wyborczy (druk nr 2612).
Poseł Paweł Hreniak:
Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Panie i Panowie Posłowie! Dziś w imieniu grupy posłów przedstawiam projekt ustawy o przedłużeniu kadencji organów jednostek samorządu terytorialnego do dnia 30 kwietnia 2024 r. oraz o zmianie ustawy - Kodeks wyborczy z druku sejmowego nr 2612.
Projekt ustawy sprowadza się do przedłużenia kadencji organów jednostek samorządu terytorialnego do dnia... (Gwar na sali)
Wicemarszałek Piotr Zgorzelski:
Panie pośle, jestem zmuszony poprosić pana o przerwanie wystąpienia, bo nadal niestety są posłowie, którzy uniemożliwiają panu zabranie głosu.
Czy można prosić o wyciszenie tych rozmów?
Proszę bardzo.
Poseł Paweł Hreniak:
Projekt ustawy sprowadza się do przedłużenia kadencji organów jednostek samorządu terytorialnego do dnia 30 kwietnia 2024 r. Proponujemy zmiany Kodeksu wyborczego i tym samym kalendarza wyborczego. Zgodnie z projektem ogłoszenie terminu wyborów przez premiera nastąpi pomiędzy 30 grudnia 2023 r. a 30 stycznia 2024 r. Tym samym wybory samorządowe odbędą się w jedną z czterech niedziel pomiędzy 31 marca a 23 kwietnia 2024 r. Proponowany zmieniony kalendarz wyborczy powoduje, że są to najszybsze możliwe po zimie terminy, tak żeby z jednej strony w warunkach wczesnej wiosny można było prowadzić kampanię wyborczą, a z drugiej strony nie nałożyć ich na wybory do Parlamentu Europejskiego.
Ten projekt wychodzi naprzeciw wielu sygnałom, które płynęły m.in. z Państwowej Komisji Wyborczej - sygnałom o tym, że nie da się bez bardzo poważnych komplikacji przeprowadzić w tak bliskich terminach wyborów parlamentarnych i samorządowych. Tym bardziej że jedne i drugie są same w sobie ogromnym wyzwaniem organizacyjnym. Ale to i tak nie jest w mojej ocenie największy problem. Większym problemem wydają się przepisy związane z prowadzeniem samej kampanii wyborczej. Jak wskazywał w jednym ze swoich wywiadów przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej, przy takim wyzwaniu organizacyjnym nie udałoby się uniknąć na skalę masową zwykłych błędów ludzkich. Takie błędy i niejasności w przepisach Kodeksu wyborczego odnośnie do łączenia wyborów byłyby bardzo poważną podstawą do kwestionowania ich wyniku. Myślę, że Wysoka Izba zgodzi się ze mną, że dziś, w sytuacji gdy za wschodnią granicą mamy wojnę, podważanie wyników wyborów parlamentarnych byłoby dla Polski groźne. Myślę, że wszyscy, jak tutaj jesteśmy, zgodzimy się z tym.
A więc musimy zrobić wszystko, żeby zachować spokój społeczny i nie dać argumentów na to, żeby podważać legalność władz i wynik wyborczy wyborów do Sejmu i Senatu. W interesie Polski jest to, żeby te wybory rozdzielić. Unikamy w ten sposób wielu problemów, które byłyby podstawą do podważania wyników wyborczych i tym samym legalności władz.
Unikamy m.in. problemów organizacyjnych. Samych członków obwodowych komisji wyborczych potrzebowalibyśmy 600 tys. Trzeba byłoby ich znaleźć - co samo w sobie może być dość trudne, zważywszy na wcześniejsze doświadczenia - a później ich przeszkolić. (Gwar na sali)
Wicemarszałek Piotr Zgorzelski:
Panie pośle, przepraszam.
Zwracam się do wszystkich posłów, którzy rozmawiają. Nie muszą państwo rozmawiać na sali. Jeżeli ten temat nie interesuje państwa posłów, to można salę opuścić.
Proszę bardzo.
Poseł Paweł Hreniak:
Ogromnym wyzwaniem organizacyjnym byłby sam druk kart do głosowania i inne działania czysto techniczne, na co wskazuje sama Państwowa Komisja Wyborcza.
Przyjmując prezentowany projekt o przesunięciu wyborów, unikamy ogromnych problemów związanych z rozliczeniem kampanii wyborczej. To byłby w tym wszystkim chyba największy problem. Nikt nie wie, jak należałoby ją prawidłowo rozliczyć. Byłoby to pole do poważnych nadużyć. Np. jak rozliczyć kampanię wyborczą w ramach dwóch limitów nakładających się w kampanii tej samej osoby, która startuje na wójta i na posła? A dane mówią, że 70% kandydatów na posłów startuje wcześniej w wyborach samorządowych. Pokazuje to, że utrzymanie przejrzystości finansowej kampanii wyborczej byłoby bardzo trudne czy wręcz niemożliwe. Dodatkowo naprawdę byłby to problem na skalę masową, uwzględniając tych 70% kandydatów, którzy startują tu i tu - problem, który nawet nie musiałby być zawiniony przez samych kandydatów czy komitety wyborcze.
Pojawia się tu również ważny wątek równych szans kandydatów. Ci, którzy startują w obu wyborach, z całą pewnością mieliby większe szanse i większe możliwości związane z limitami finansowymi niż ci, którzy startowaliby tylko w pojedynczych wyborach. Ta nierówność szans wydaje się tu oczywista. Nikt nie wie, jak sobie z tym problemem poradzić w obecnej sytuacji prawnej. A nadużycia w tym obszarze również mogłyby być poważnym argumentem na podważanie przed sądami wyników wyborów.
Przyjmując tę ustawę, unikamy także problemu z ciszą wyborczą i zakazem publikacji sondaży. Przy nakładających się wyborach jest to problem, który również byłby poważnym argumentem na podważenie wyniku wyborczego.
Unikamy wreszcie chaosu informacyjnego. Polacy absolutnie mogliby poczuć się zagubieni przy tak dużej liczbie osób kandydujących na różne stanowiska. Wyborcy zwyczajnie nie wiedzieliby, kto gdzie kandyduje, co skutkowałoby pewnie ogromną liczbą głosów nieważnych, co znów mogłoby być podstawą do podważania legalności władz.
Chciałbym przypomnieć, bo pojawiały się takie głosy, że zgodnie z prawem ustawą możemy przesunąć jedynie wybory samorządowe. Możemy to zrobić zgodnie z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z roku 1998, który uznał przedłużenie kadencji organów jednostek samorządu terytorialnego za dopuszczalne, a jednocześnie nie możemy bez zmiany konstytucji przesunąć wyborów do Sejmu i Senatu, bo jak wiemy, konstytucja w art. 98 jasno wskazuje na 4-letnią kadencję parlamentu, a jednocześnie nie ma takiego samego zapisu, który odnosiłby się do wyborów samorządowych.
Należy też zaznaczyć, że zmiany w Kodeksie wyborczym przeprowadzamy na ponad rok przed wyborami, a więc dotrzymujemy wszelkich terminów. Zresztą w Kodeksie wyborczym nie ma nic o tym, w jakim czasie przed wyborami można dokonywać zmiany, jest za to orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego, które określa ten termin na 6 miesięcy. My proponujemy dziś zmianę na ponad rok przed wyborami, więc wszelkie normy zostają zachowane.
Na koniec, Wysoka Izbo, raz jeszcze: ten projekt daje nam możliwość uniknięcia bardzo poważnych komplikacji, które z dużym prawdopodobieństwem służyłyby podważaniu wyniku wyborczego i legalności wyborów władzy. Na taką sytuację nigdy nie powinniśmy sobie pozwolić, a w szczególności teraz, w czasie, kiedy za naszą granicą mamy działania wojenne. Możemy być pewni, że sytuację niepokoju społecznego wynikającego z podważania wyniku wyborczego wykorzystaliby ci, którzy źle życzą Polsce. Dlatego naszym obowiązkiem jako posłów jest zadbać o to, aby nie dawać argumentów do podważania wyników wyborów i przeprowadzić je w takich warunkach, żeby wszyscy mieli równe szanse i wybory były transparentne.
Bardzo proszę Wysoką Izbę o przyjęcie przedłożonego projektu ustawy. Dziękuję bardzo. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia