9. kadencja, 62. posiedzenie, 2. dzień (29-09-2022)

25. punkt porządku dziennego:

Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o prawach konsumenta oraz niektórych innych ustaw (druk nr 2476).

Poseł Janusz Korwin-Mikke:

    Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Ten projekt, który oczywiście będzie poddawany dyskusji w ramach komisji - to mu się należy, bo to jest poważny projekt - uwzględnia dwa podstawowe aspekty.

    Po pierwsze, chodzi o ulepszenie kwestii informacji. To jest słuszny kierunek, bo kupujący powinni mieć zestandaryzowaną informację, która ułatwi im zorientowanie się. W czym? M.in. w tym, żeby nie mieli takich samych pudełek, prawda, w różnych krajach zawierających różne... Akurat jeśli chodzi o warstwę informacyjną, jest to oczywiście słuszne. Drugi aspekt - i to niekoniecznie jest słuszne - przekłada się na traktowanie konsumenta jak idioty czy jak małego dziecka, które trzeba bronić przed popełnieniem błędu. Otóż tu nie chodzi o darwinizm społeczny, jak mówiła posłanka Lewicy, tylko chodzi raczej o racjonalność. Z punktu widzenia gospodarczego lepiej jest, jak pieniądze znajdują się w rękach ludzi, którzy umieją je wykorzystywać, niż w rękach ludzi, którzy tego nie umieją. Taki przepływ pieniądza jest korzystny dla państwa i dla społeczeństwa, powiedzmy sobie, z tym że oczywiście to nie może być oszustwo. Oszustwo to nie jest kwestia ustawy, tylko kwestia prokuratury i Policji, które powinny takie oszustwa sprawnie wykrywać.

    Natomiast powstaje teraz pytanie, jak chronić starszych ludzi - bo wielce czcigodna posłanka z Lewicy troszczyła się głównie o seniorów - przed wyłudzaniem ze strony polityków (Oklaski), którzy oferują im czternastą, piętnastą emeryturę czy 500+ coś tam, a wyciągają 650+ coś tam za pomocą podwyższonych cen. Jest to oczywiste oszustwo i byłoby dobrze chronić przed takimi politykami. Oni są o wiele groźniejsi od pana sprzedającego garnki Zeptera czy coś takiego. (Oklaski) To jest ta sprawa.

    Generalnie chciałbym upomnieć się o prawa konsumenta jako takiego. Mianowicie nasz system polityczny opiera się - za komuny to był robotnik, teraz jest to kapitalista - tak czy owak na człowieku pracy. Zakłada się, że konsument jest po to, żeby kupował to, co ten człowiek pracy raczy dla niego wyprodukować. Natomiast tak naprawdę motorem postępu nie jest kapitalista, nie jest robotnik, jest nim konsument, czyli kobiecina, która chodzi od sklepu do sklepu i stara się kupić towar lepszy i tańszy o te 50 gr. To ta kobieta jest motorem gospodarki, bo ona zmusza producenta do produkowania dobrych i tanich towarów. Byłoby dobrze, gdybyśmy system polityczny nakierowali nie na ludzi pracy (Dzwonek), tylko na konsumentów, ale to oczywiście wychodzi poza zakres tej ustawy. Dziękuję za uwagę. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia