9. kadencja, 64. posiedzenie, 1. dzień (26-10-2022)
7. punkt porządku dziennego:
Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy - Kodeks postępowania cywilnego oraz niektórych innych ustaw (druk nr 2650).
Poseł Wanda Nowicka:
Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Na prośbę posła Krzysztofa Śmiszka prezentuję poniższe stanowisko.
W imieniu koalicyjnego klubu poselskiego Lewicy mam zaszczyt przedstawić stanowisko w sprawie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy - Kodeks postępowania cywilnego oraz niektórych innych ustaw, druk nr 2650.
Na wstępie muszę powiedzieć, że to już kolejna nowelizacja procedury cywilnej, którą zajmuje się Sejm w ostatnim czasie. To powoduje, że nawet najbardziej wytrawni procesualiści zaczynają mieć problemy z nadążaniem za zmianami prawa. To powoduje, że zaczynamy mieć do czynienia z inflacją propozycji legislacyjnych. W przypadku tak doniosłego i ważnego dla funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości - przede wszystkim w kontekście gwarancji procesowych zarówno dla osób fizycznych, jak i osób prawnych - aktu powinniśmy mieć do czynienia z rzetelną, długą i przemyślaną strategią legislacyjną. Kompletnie nie rozumiem, dlaczego dyskusja nad tak ważnym aktem prawnym nie została zainicjowana przez specjalną komisję kodyfikacyjną. Przecież we wstępie uzasadnienia do projektu ustawy sam projektodawca pisze, że wprowadzone w lipcu 2019 r. zmiany miały charakter wielopłaszczyznowy, a ich głównym celem było wprowadzenie instrumentów pozwalających na sprawne zarządzanie postępowaniem cywilnym. W trakcie jakkolwiek krótkiego obowiązywania ustawy ujawniły się kwestie wymagające ponownego przeanalizowania zaproponowanych rozwiązań. Wątpliwości zgłaszane przez środowiska orzecznicze, ale także dostrzeżone przez samych projektodawców wymagały podjęcia prac zmierzających do ich wyeliminowania. Szanowni państwo, przecież to brzmi jak autodonos.
Wprowadzane punktowe zmiany bez całościowego patrzenia na procedurę cywilną prowadzą właśnie do nieustannych nowelizacji nowelizacji i nowelizacji kolejnych nowelizacji. Nie ma zgody Lewicy na ciągłe modyfikowanie procedury cywilnej i innych procedur.
Jeśli chodzi o kwestie merytoryczne, projekt zawiera kilka interesujących propozycji. Chodzi np. o zakres pouczeń, których sędzia może udzielić, aby nie spotkać się z zarzutem stronniczości, rozszerzenie katalogów wniosków o wyłączenie sędziego, doprecyzowanie, że odsetki od kosztów procesu należą się z mocy prawa.
Jeśli projekt wejdzie w życie, to obowiązek zapłaty odsetek sąd orzeknie z urzędu. Rezygnacja z górnego pułapu zwrotu kosztów przejazdu dla strony występującej bez profesjonalnego pełnomocnika.
Zdziwienie jednak budzi fakt podniesienia wartości przedmiotów sporu, która stanowi o rozpoznaniu sprawy przez sąd okręgowy jako właściwy rzeczowo w I instancji. Podniesienie tej wartości do 100 tys. zł oznaczać tylko będzie jedno - zarzucenie ogromem spraw sądów rejonowych. Przecież te sądy już i tak mają coraz gorsze wyniki i coraz dłużej obywatele czekają na rozstrzyganie swoich spraw. Nie trzeba przecież wybitnego specjalisty czy to od procedury cywilnej, czy od organizacji pracy sądów, aby stwierdzić, że sądy rejonowe będą miały większe wpływy, bo dojdą do tego sprawy z zakresu praw majątkowych, w których wartość przedmiotu sporu jest pomiędzy 75 tys. a 100 tys. Czy ktoś w ministerstwie przeprowadził jakąkolwiek symulację, analizę tego, co się stanie z liczbą spraw, które wpadną do kognicji sądów rejonowych?
Może kilka faktów. Miedzy 2011 r. a 2021 r. średni czas postępowania w sądach rejonowych wydłużył się o 3,1 miesiąca, czyli z 3,9 miesiąca do 7 miesięcy. Jeśli chodzi o sprawy cywilne, to z 4,1 miesiąca - do 7,6 miesiąca. To są oficjalne dane z Ministerstwa Sprawiedliwości. Pytanie zatem, czy te postępowania się skrócą czy wydłużą, jeśli sądom rejonowym dorzucimy kolejne sprawy.
Jako klub Lewicy jesteśmy za skierowaniem tego projektu do odpowiedniej komisji celem doprecyzowania jego treści. Dziękuję. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia