9. kadencja, 64. posiedzenie, 2. dzień (27-10-2022)

14. punkt porządku dziennego:

Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o udziale Rzeczypospolitej Polskiej w Systemie Informacyjnym Schengen oraz Wizowym Systemie Informacyjnym oraz niektórych innych ustaw (druk nr 2662).

Poseł Dobromir Sośnierz:

    Zacznijmy od krótkiego przypomnienia, że system z Schengen to umowa, że pomiędzy krajami będącymi stronami nie będzie kontroli granicznej, będzie swobodny przepływ ludzi. A więc to nie Unia Europejska, tylko system z Schengen, co często bywa mylone, zapewnia nam ten przywilej. Tak że Unia - nie, Schengen - tak. (Oklaski) Kciuk dla Schengen, nie dla Unii.

    Ten system jest oparty na pewnej wzajemności. Kraje, które otwierają granice dla siebie nawzajem, zobowiązują się też do tego, żeby na zewnątrz wprowadzić pewne minimalne kontrole określone przepisami i tą umową, tak żeby nie dochodziło do wpływania ludzi czy towarów, których sobie kraje nie życzą. Ale z tą wzajemnością bywa różnie. Przypomnę sytuację pani Ludmiły Kozłowskiej, która przez polskie służby była uznana za osobę, która nie powinna wjechać do strefy Schengen, ale następnie zostało to zignorowane przez europarlamentarzystów z innych krajów, którzy ją zapraszali na salony. Ominęli jakoś te ograniczenia, wozili ją jako rzekomego polskiego dysydenta. Czy w takim razie nie jest to kolejny system, który będzie tylko taką grą do jednej bramki, jak to często w Unii bywa? Czy ta sprawa została jakoś wyjaśniona i czy w takim razie, jeśli tak to ma wyglądać, nie powinniśmy, zamiast wdrażać kolejne punkty, wypowiedzieć tego systemu? Bo jeśli to ma być tak, że tylko Niemiec Polakowi może zabronić kogoś wpuszczać, a Polak Niemcowi już nie, to dziękujemy bardzo za taką zabawę.

    Uwaga ogólna jest taka, że zbyt restrykcyjne podejście do przekraczania granicy jest chyba takim iluzorycznym zapewnieniem sobie bezpieczeństwa, bo przypominam, że u nas też jeszcze do dnia wejścia w życie tego układu celnicy stali na granicach i wykonywali kawał dobrej i niepotrzebnej nikomu pracy, nie pozwalając ludziom swobodnie przekraczać granicy, po czym dzień później te granice zniesiono i nic się nie stało, i dziur w niebie nie ma. Co te kraje Schengen tak wyróżnia? W zasadzie nic. Myślę, że też nic by się nie stało, gdybyśmy podobnie swobodne rozwiązania wprowadzali dla krajów spoza Schengen.

    Jeszcze jedna uwaga dotycząca przemocy motywowanej płcią. To po raz kolejny jest tak szczególnie podkreślane. Nie rozumiem, dlaczego akurat przemoc motywowana płcią jest czymś gorszym niż przemoc motywowana innymi czynnikami. Nie powinniśmy się tak na ślepo zgadzać i przyklepywać każdych głupot, które Unia przysyła, bo niby dlaczego płeć ma być gorszym powodem do przemocy niż jakikolwiek inny powód? Dziękuję.

    (Poseł Grzegorz Braun: Brawo!)


Przebieg posiedzenia