9. kadencja, 68. posiedzenie, 1. dzień (13-12-2022)
1. punkt porządku dziennego:
Pierwsze czytanie poselskiego projektu ustawy o Państwowej Komisji do spraw badania wpływów rosyjskich na bezpieczeństwo wewnętrzne Rzeczypospolitej Polskiej w latach 2007-2022 (druk nr 2838).
Poseł Wiesław Szczepański:
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! W okresie rządów Prawa i Sprawiedliwości nastąpiło dalsze uzależnienie się Polski od Rosji w zakresie importu surowców energetycznych i wpływu Rosji na naszą politykę energetyczną. Uważamy, że istnieje potrzeba wyjaśnienia tej sprawy i być może mogłaby to zrobić sejmowa komisja śledcza. Ale niestety Prawo i Sprawiedliwość odwróciło kota ogonem.
1 grudnia wpłynął do Sejmu poselski projekt ustawy w sprawie powołania komisji śledczej, nie komisji śledczej, a weryfikacyjnej w tej sprawie, bez opinii prawnych, bez jakichkolwiek konsultacji. Komisja z nazwy weryfikacyjna ma być co najwyżej komisją prowadzącą dziś, w okresie świąt, polityczne jasełka i tani spektakl nienawiści na potrzeby państwa elektoratu. Mimo że twórcy ustawy deklarują badanie bezpieczeństwa energetycznego Polski, to słowo ˝energetyka˝ nie pojawia się w ustawie ani razu. Według wypowiedzi polityków z Prawa i Sprawiedliwości zależy wam głównie na wyjaśnieniu, dlaczego w latach 2007-2014 odstąpiono od budowy elektrowni atomowej, dlaczego zatrzymano budowę Baltic Pipe (Oklaski), dlaczego próbowano zatrzymać, przedłużyć kontrakt gazowy z Gazpromem do 2037 r. czy też umorzono 1 mld zł.
My natomiast uważamy, że powinniście w pierwszej kolejności rozliczyć swoje rządy i swoje zaniedbania z ostatnich 7 lat, a nie szukać winnych wśród opozycji. Śmiejecie się państwo tym projektem Polakom w twarz, bo wszyscy wiedzą, że brak bezpieczeństwa energetycznego to tylko państwa sprawa. Prawo i Sprawiedliwość szuka kolejnych wrogów wszystkich swoich zaniedbań, tego, że brak jest węgla, że OZE się nie rozwija, że zmarnowano pieniądze podczas budowy elektrowni w Ostrołęce, że wzrosną rachunki za gaz i prąd. Nie ukrywacie państwo, że celem prac tej komisji jest nie wyjaśnienie prawdy, lecz postawienie przed Trybunałem Stanu Donalda Tuska.
Celem komisji jest w roku wyborczym obrzucenie błotem wszystkich, których się da. Wykorzystujecie w tym celu prokuraturę i Policję - to niekonstytucyjne działanie dla eliminacji z życia politycznego niewygodnych wam osób. Choć zgodnie z tytułem komisja ma objąć swoim badaniem lata 2007-2022, to nie obowiązuje tutaj żadna chronologia czasowa ani pierwszeństwo rozpatrywania spraw. Zresztą jak mówił pan poseł Janusz Kowalski, szczególnie interesują was lata 2007-2014, a więc okres rządów PO-PSL.
(Poseł Janusz Korwin-Mikke: A dlaczego nie wcześniej?)
Pełen wpływ na obsadę i kształt komisji ma większość rządząca i premier, opozycja będzie tylko kwiatkiem do kożucha, bo przecież 9-osobową komisję weryfikacyjną powołuje Sejm zwykłą większością głosów, a jej przewodniczącego - premier. Członkowie komisji mają być w randze sekretarza stanu, a ich obsługą zajmie się Kancelaria Prezesa Rady Ministrów. Członkiem komisji może być każda osoba wskazana przez klub parlamentarny, a wymagania stawiane kandydatom nie są zbyt wygórowane. Aby otrzymać dostęp do informacji tajnych, kandydaci będą sprawdzani przez służby, które mogą odmówić im dostępu, a zatem to Prawo i Sprawiedliwość decyduje, kto i ile osób będzie z opozycji i czy zostanie członkiem tej komisji.
Komisja ma prowadzić postępowania mające wyjaśnić działania funkcjonariuszy publicznych, którzy podejmowali czynności, zawierali umowy, zatrudniali pracowników, przeprowadzali również kontrakty. Katalog tych spraw w proponowanej przez państwa ustawie jest tak szeroki, że może dotyczyć każdego funkcjonariusza publicznego. Podejrzanym według tej ustawy może być każdy, a wpływem wszystko. Państwa polowanie może objąć wszystkich. W obszarze zainteresowania komisji nie będą tylko urzędnicy.
Komisja może badać również przypadki wpływów rosyjskich na inne osoby, o ile w istotny sposób oddziaływały one na bezpieczeństwo wewnętrzne lub godziły w interes Polski, np. w zakresie ochrony granicy, organizacji systemu opieki zdrowotnej, a w szczególności zawalczania chorób zakaźnych, funkcjonowania partii politycznych, związków zawodowych, fundacji, mediów. Można będzie badać dziennikarzy, bo źle mówią o polityce Prawa i Sprawiedliwości, polityków, bo negowali budowę muru na granicy, negowali zakup respiratorów, związkowców, bo protestują, a być może zakazane będzie mówienie tego, że w Smoleńsku nie było zamachu. W praktyce można badać każdego, kogo działania zostaną zakwalifikowane przez komisję.
Wpływy rosyjskie zostały tak szeroko zdefiniowane, że pod ich wpływem mógł być każdy, kto miał kontakt z przedstawicielami władz publicznych Rosji lub z innymi osobami współpracującymi. Kuriozalne jest to, że czynności sprawdzające mogliby wykonywać również pracownicy Kancelarii Prezesa Rady Ministrów oddelegowani do współpracy z tą komisją.
Członkowie komisji otrzymają dostęp do wszystkich dokumentów o klauzuli niejawne lub tajne, o które poproszą. To walka polityczna. Przewodniczący komisji będzie mógł (Dzwonek) wnioskować do prokuratury o przeszukanie pomieszczeń, a do Policji - o dostęp do naszej korespondencji, rozmów telefonicznych czy e-maili.
Decyzje, które może podjąć komisja, to m.in. uchylenie decyzji administracyjnej wydanej w wyniku wpływów rosyjskich, wydanie zakazu pełnienia funkcji publicznych związanych z dysponowaniem środkami publicznymi, zakazu poświadczenia bezpieczeństwa, jak również zakazu posiadania broni. PiS chciałby cofnąć obowiązujące umowy. Jest gotów na wprowadzenie całkowitego chaosu tylko po to, aby uniknąć odpowiedzialności za wszystkie zaniedbania swoich rządów.
Komisja miałaby rozpocząć pracę już na początku 2023 r., ale pierwszy raport, o dziwo, ma złożyć przed wyborami parlamentarnymi, bo już 17 września. To ma być taka kiełbasa, która po prostu będzie eliminowała niektórych z wyborów. To igrzyska polityczne Prawa i Sprawiedliwości w roku przyszłym. Nie ma pieniędzy z KPO, jest inflacja, brak prezentów wyborczych, ale będą polityczne igrzyska.
Nie ma na to naszej zgody. W imieniu klubu Lewicy składam wniosek o odrzucenie tej ustawy w pierwszym czytaniu. Dziękuję bardzo. (Oklaski)
(Poseł Janusz Korwin-Mikke: Ale ona jest bardzo śmieszna. Nie macie poczucia humoru?)
Przebieg posiedzenia