9. kadencja, 70. posiedzenie, 2. dzień (12-01-2023)

13. i 14. punkt porządku dziennego:


    13. Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy - Prawo komunikacji elektronicznej (druk nr 2861).
    14. Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy - Przepisy wprowadzające ustawę - Prawo komunikacji elektronicznej (druk nr 2862).

Poseł Marek Rutka:

    Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Mam zaszczyt przedstawić stanowisko klubu Lewica wobec rządowego projektu ustawy - Prawo komunikacji elektronicznej, druki nr 2861 i 2862.

    Gdy zasypiają uczciwe intencje, budzą się projekt poselski i projekt rządowy. Tak najkrócej można określić kolejny przygotowany przez Zjednoczoną Prawicę projekt ustawy. Gdy oddala się możliwość wygrania wyborów w sposób zgodny ze standardami demokratycznego państwa prawnego, trzeba uciekać się do mocno zakamuflowanej zmiany prawa, manipulacji, półprawd czy wreszcie łamania zasad swobody prowadzenia działalności gospodarczej. Tym razem nie chodzi jednak o machinacje przy Kodeksie wyborczym, przesuwanie granic okręgów wyborczych czy wprowadzenie kolejnej wersji Polskiego Ładu. Chodzi o to, czy będziemy mieli dostęp do innej niż rządowa, podporządkowana partii władzy telewizja.

    Przedłożony projekt pod nazwą Prawo komunikacji elektronicznej i przepisy wprowadzające niniejszą ustawę to łącznie 562 artykuły zawarte na 402 stronach. W dokumentach obejmujących ponad pół tysiąca artykułów, mając nie do końca czyste intencje, można ukryć bardzo wiele. Z tej okazji Zjednoczona Prawica ochoczo skorzystała.

    Należy szczególnie podkreślić, że zmiany faktycznie niszczące istniejący porządek nadawców telewizyjnych zostały zaproponowane pod przykrywką dostosowania polskiego prawa do wymogów Unii Europejskiej. Niestety, po raz kolejny - prawicowe rządy już nas do tego przyzwyczaiły - prawodawcy z Unii Europejskiej pierwsze słyszą, jakoby mieli proponować ograniczenie wolności wyboru i dostępności mediów. Cyniczne wykorzystywanie Unii Europejskiej do tego, aby przykryć swoje niecne zamiary, to niestety znak rozpoznawczy obecnej władzy.

    Lista zarzutów, uwag i pomniejszych zastrzeżeń wobec przedłożonego projektu jest długa i nie sposób w ograniczonym czasowo wystąpieniu wszystkie je wymienić. Jeden z najważniejszych z całego szeregu zarzutów wobec zapisów projektu ustawy dotyczy z całą pewnością wprowadzenia podziału nadawców telewizyjnych na nadawców z listy ustawowej, która obejmuje pięć programów nadawców publicznych, i listy uzupełniającej, która liczy maksymalnie 30 programów. Rozwiązanie takie w języku prawnym określane jest mianem must carry, must offer. Trzeba podkreślić, że te 30 programów stanowiących listę uzupełniającą to niekoniecznie programy nadawców prywatnych, ponieważ to, jakie kanały znajdą się na tej liście, w drodze rozporządzenia określi przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Jeśli projekt wejdzie w życie, to listy kanałów na dekoderach sieci kablowych i platformach cyfrowych będą rozpoczynać się od pięciu stacji oczywiście Telewizji Polskiej: TVP1, TVP2, TVP3, TVP Info i TVP Kultura.

    Te kanały zostaną automatycznie objęte zasadą must carry, must offer, czyli będą musiały być oferowane w pakietach przez wszystkich bez wyjątku operatorów. Pozostałe stacje, których nie będzie więcej niż 30, wyznaczy upartyjniona Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji. Na platformy satelitarne, takie jak Polsat Box czy Canal Plus, ma zostać nałożony obowiązek oferowania wszystkich 16 wersji regionalnych TVP3. Nic dziwnego, że przedłożony projekt ustawy nazwany został lex pilot, w efekcie czego powstał nowy twór prawny, który dokładnie określa, jaka stacja telewizyjna jest przypisana do konkretnego guzika na pilocie telewizora i także to, że najlepsze pozycje zajmą w nim media państwowe, a kolejne, co jest bardzo prawdopodobne, zajmą te media, które władzy sprzyjają.

    Przymusowe zmiany pozycjonowania programów telewizyjnych w ofertach operatorów naruszają także obowiązujące długoterminowe umowy pomiędzy nadawcami a operatorami, powodują straty finansowe każdej ze stron. Taka ingerencja stanowi ograniczenie konstytucyjnej swobody prowadzenia działalności gospodarczej i swobody kontraktowania nadawców z operatorami.

    Ustawowo zagwarantowana obecność na liście must carry, must offer jedynie kanałów TVP stoi w sprzeczności z zasadą proporcjonalności. Zgodnie z prawem Unii Europejskiej takie obowiązkowe eksponowanie konkretnych kanałów musi być uzasadnione realizacją interesu publicznego. Kłóci się to z wolnością słowa, pluralizmem. Eksponowanie TVP, która jest dotowana z budżetu, a do tego emituje reklamy na zasadach komercyjnych, jest jaskrawym przykładem dyskryminacji jednej grupy nadawców kosztem drugiej.

    Tak szeroki katalog obowiązków i ograniczeń budzi uzasadnione i poważne wątpliwości w zakresie dopuszczalności proponowanych ograniczeń na gruncie wymogów zawartych w art. 22 i 31 Konstytucji Rzeczypospolitej. Zgodnie z tymi przepisami wszelkie ograniczenia zasady swobody działalności gospodarczej mogą być dokonywane tylko w drodze ustawy, a nie rozporządzenia, i tylko ze względu na ważny interes publiczny, z zachowaniem zasady proporcjonalności.

    Proponowane zmiany z zakresu must carry, must offer są niezgodne z wymaganą przez prawo Unii Europejskiej, a w szczególności przez Europejski Kodeks Łączności Elektronicznej zasadą przejrzystości i jasności. Proponowane zmiany zostały także negatywnie ocenione w świetle wymogów dyrektywy audiowizualnej i uprawnienia dotyczącego odpowiedniej ekspozycji programów telewizyjnych w świetle art. 7a tej dyrektywy. Wszystkie rozwiązania ustawowe są nakierowane wyłącznie na promowanie programów nadawców publicznych. Tymczasem pluralizm mediów, obejmujący ofertę nadawców publicznych i komercyjnych, jest podstawowym wymogiem dotyczącym odpowiedniej ekspozycji programów w świetle prawa Unii Europejskiej.

    Naruszane są także konstytucyjne zasady demokratycznego państwa prawnego wynikające z orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego. Chodzi m.in. o konieczność dokonywania zmian w umowach z operatorami i odbiorcami programów, które powodują, że nie jest uwzględniony zakaz naruszania interesów w toku, szczególnie w zakresie tych umów, które zgodnie z obowiązującymi wymaganiami są umowami zawartymi na czas określony. Proponowane zmiany określają jedynie pozorny zakres przejściowy, uzależniony de facto jedynie od działań Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.

    Nowe przepisy w żadnym przypadku nie poprawiają sytuacji finansowej klientów. Eksperci zwracają uwagę, że część kanałów może zniknąć z rynku po wejściu w życie rządowego projektu. Klienci zapłacą więcej za dostęp do płatnej telewizji, podczas gdy za wyższą cenę nie pójdzie w parze wyższa jakość i wybór. Tu głównie klienci poniosą koszty tych absurdalnych zmian. Kanały, w szczególności niszowe: kulturalne, naukowe i społeczne, staną się mniej dostępne. Wraz z utratą oglądalności będą zmuszone do ograniczenia swojej działalności ze szkodą dla różnorodności i pluralizmu, powodując tym samym pogłębione wykluczenie społeczne. Ustawowy zamach na pilota telewizyjnego i polski rynek telewizyjny przyczyni się do zubożenia oferty oraz wzrostu kosztów dla użytkownika.

    Kolejnym poważnym zarzutem wobec przedłożonego projektu jest to, że nie został on poddany należytym konsultacjom społecznym, a także to, że projektowi nie towarzyszyła ocena skutków społecznych i gospodarczych regulacji i tym samym naruszona została zasada państwa prawnego zagwarantowana w Konstytucji Rzeczypospolitej. Naruszone zostało także zaufanie do instytucji państwa, zasad stanowienia dobrego prawa, poszanowania dla praw nabytych.

    Konkludując - w jednym z odcinków powstałego przed 40 laty serialu ˝Alternatywy 4˝, trafnie ukazującego absurdy życia w PRL-u, gospodarz domu Stanisław Anioł wydał zarządzenie, że to z nim należy konsultować kolor wieszanych przez lokatorów zasłon. Czytając przedłożony projekt ustawy lex pilot, mam wrażenie, że zastępy Aniołów legislacji czerpały garściami z inspiracji proroka Stanisława Barei, wzbijając się w przestworza absurdu. Skoro dziś ustawowo chcecie ustalać kolejność przycisków na pilotach telewizorów, to do ustalania kolorów zasłon w domach obywateli droga jest naprawdę bardzo blisko. I choć dzisiaj może to brzmi trochę zabawnie, to pomysły Zjednoczonej Prawicy są coraz mniej zabawne, a coraz częściej realizowane.

    Klub Poselski Lewicy jest za odrzuceniem przedłożonych projektów w całości. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia