9. kadencja, 70. posiedzenie, 2. dzień (12-01-2023)
19. punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji Regulaminowej, Spraw Poselskich i Immunitetowych w sprawie wniosku Komendanta Głównego Policji z dnia 18 sierpnia 2020 r. o wyrażenie zgody przez Sejm na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej za wykroczenie poseł Gabrieli Lenartowicz (druk nr 2778).
Poseł Gabriela Lenartowicz:
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Z tego względu, że rzeczywistość w naszym kraju coraz trudniej nazwać, ogarniać, a już tym bardziej odpowiedzieć, jestem państwu winna opowieść o tym epizodzie, epizodzie mrożącym krew w żyłach z życia posłanki opozycji, który można zatytułować: Jak zostać krajowym zagrożeniem bezpieczeństwa?
Scena pierwsza. Kwiecień 2020. Głęboki lockdown, zamknięte lasy i granice. Jedno i drugie chronione przez służby z długą bronią. Pracownicy transgraniczni, moi sąsiedzi - mieszkam bowiem na granicy polsko-czeskiej - którzy na piechotkę codziennie dochodzą do pracy w pobliskiej fabryce w Czechach i odwrotnie, są zrozpaczeni, bo tracą pracę, tracą możliwość utrzymania swoich rodzin, bo zamknięto dla nich granicę mimo przedstawiania odpowiednich wyników badań. Mówi się, że dochodząc codziennie do pracy, powinni ją przerywać 2-tygodniową kwarantanną. Inaczej niż np. kierowcy TIR-ów, którzy mogli przejeżdżać, zabezpieczając dostawy. Po wielokroć zwracali się do mnie. Pisałam interpelacje, apele, robiliśmy razem z obecną tu posłanką także konferencje prasowe, bo dotyczyło to wszystkich pracowników transgranicznych. Nic niestety się nie dzieje. Odpowiedzi, jeśli w ogóle są, są zbywające. A wokół nas rozpacz.
Scena druga. Zamknięte międzynarodowe przejście graniczne po sąsiedzku w Chałupkach. Zdesperowani pracownicy i polscy, i czescy urządzili spacer, pokojową demonstrację na tym zamkniętym dla nich przejściu granicznym po przejściach dla pieszych wokół skrzyżowania przed tym przejściem. W związku z tym, że zaproszenia były internetowe, na przejściu policji, samochodów policyjnych więcej niż kilkudziesięciu protestujących plus kilkunastu dziennikarzy. Oprócz tego służby policyjne filmują, fotografują, obserwują, nadają przez tuby ostrzeżenia. Ale nic więcej. Nikt nikogo nie zaczepiał, media robią wywiady. I tak sobie spacerujemy na przejściu.
Scena trzecia. Po wielu miesiącach, w październiku 2022 r., wpływa do mnie informacja od wicemarszałka Terleckiego, że komendant główny Policji wraz z prokuratorem generalnym, a za jego pośrednictwem...
(Poseł Jakub Rutnicki: Ten od granatnika. Ten wybuchowy komendant.)
...złożyli wniosek o uchylenie mi immunitetu. Z jakiego powodu? Ano napisali, że weszłam na przejście dla pieszych przy - cytuję - migającym zielonym i kontynuowałam to przejście, mimo że powinnam wzbudzić przyciskiem na słupku zielone. Nie wzbudziłam. (Wesołość na sali) Przejście było zamknięte, skrzyżowanie także było bez ruchu. A skąd wiedzieli to komendant główny Policji i potwierdzający to prokurator generalny? Ano nie z tych filmów, które robiła policja, ani zdjęć, nie z zeznań policji, ale od anonimowego sygnalisty, który zasygnalizował powyższe niemal przestępstwo na krajowej mapie zagrożeń. I tak to stałam się tym krajowym zagrożeniem.
Słuchajcie, jaką to zagrożenie ma skalę. Mało, że ma skalę krajową, to jeszcze warte jest 100 zł, bo tyle wynosi mandat za przejście na czerwonym, jak to zostało sformułowane. Taki mandat by mi groził, ale nikt nie chciał mi go dać, żaden policjant, nikt nie reagował, nie podchodził, nie proponował.
A swoją drogą chciałabym zapytać, jaką ma skalę - czy krajową, czy może większą - zagrożenie w postaci wybuchu w Komendzie Głównej Policji i jaką ma cenę? (Oklaski)
(Głos z sali: Kabaret.)
Oprócz tego, że powołano się na ten zapis filmowy z portalu, na którym widać to miganie zielonego, a następnie czerwone, to widać je za moimi plecami, ale tego materiału nie dołączono jako dowodu, bo na nim widać wyraźnie, że przechodzę przez to przejście poproszona przez dziennikarza, który prosi mnie o relację z mojej działalności poselskiej w tym zakresie, rozmawia także w tej sprawie z tymi protestującymi, co ewidentnie pokazuje, że wypełniam mandat poselski. Zresztą apeluję w tym wywiadzie do premiera, powołuję się na interpelacje, powołuję się na zapisy z relacji, z konferencji prasowej. Widać wyraźnie, że wypełniam obowiązki posła. Tymczasem nic z tych rzeczy.
Scena czwarta. Listopad 2022 r., posiedzenie komisji. Na tym posiedzeniu komisji regulaminowej wreszcie można było zbadać temat i myślę, że to zbadanie dało przyczynek do takiego wniosku komisji, że wykonywałam obowiązki poselskie. Ale dlaczego komendant główny to zataił? We wniosku jest tylko określenie, że naruszyłam przepisy kodeksu drogowego, nie wykazując wystarczającej ostrożności i wkraczając na przejście na czerwonym świetle. Ani słowa o tym, w jakich okolicznościach i jak się to odbyło. A taki wymóg wyraźnie wynika z art. 7b ust. 4 pkt 4 ustawy. W tej sytuacji nie ma żadnej możliwości w ogóle składania wniosku o uchylenie mandatu. Dlaczego komendant wojewódzki te okoliczności zataił? Sprawiło to, że prawnicy sejmowi zaopiniowali, że z tego skróconego, obciętego wniosku wynika, że przeszłam na czerwonym, nie zachowując ostrożności. I nic ponadto.
Chciałabym się dowiedzieć, dlaczego tak się dzieje. Nasuwa się analogia. Już powiedziałam, że to jest opowieść, scenka w stylu: Bareja plus ˝07 zgłoś się˝ albo ˝Kapitan Żbik˝. Te analogie nie są bez przyczyny, bo może chodzi o to - tak jak za czasów słusznie minionych, które jeszcze pamiętam - że jak rozrzucaliśmy ulotki, to nie ścigano nas za ulotki, ścigano nas za zaśmiecanie ulic. W tym przypadku nie ściga się posłanek i posłów za wstawianie się za obywatelami i pokrzywdzonymi, nie ściga się ich za wypełnianie mandatu poselskiego wbrew prawu. Ściga się ich za naruszenie przepisów drogowych. Całość może jest i śmieszna, ale jednak nie. Bo ośmieszanie Policji śmieszne nie jest. I nadto staje się coraz bardziej niebezpieczne, jak ten granatnik. Dziękuję bardzo. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia