9. kadencja, 71. posiedzenie, 1. dzień (25-01-2023)
3. punkt porządku dziennego:
Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o Krajowej Sieci Onkologicznej (druk nr 2935).
Poseł Jerzy Hardie-Douglas:
Pani Marszałek! Panowie Ministrowie! Wysoka Izbo! Słyszeliśmy przed chwileczką pana ministra Niedzielskiego, jak przekonywał, że dzięki Krajowej Sieci Onkologicznej leczenie nowotworów w Polsce będzie teraz już na najwyższym poziomie, pacjent zyska kompleksową opiekę od chwili diagnozy do zakończenia leczenia, a wspierał go będzie koordynator. Czy rzeczywiście tak będzie? Przypomnijmy, że zgodnie z raportem NIK utworzona kilka lat temu przez obecną zresztą władzę sieć szpitali ani nie poprawiła sytuacji chorych, ani nie poprawiła finansów kontrolowanych jednostek. Wydaje się, że teraz procedowana ustawa też jest listą pobożnych życzeń.
Rocznie diagnozuje się w Polsce, jak już słyszeliśmy, ok. 170 tys. Polek i Polaków z chorobą nowotworową, umiera 100 tys. osób, a ponad 1 mln osób żyje ze zdiagnozowaną chorobą. W tym samym czasie w Polsce jest tylko 2 tys. onkologów. To jeden z najgorszych wyników w Europie. To, że jest źle, to truizm. Mamy jedne z najgorszych w Europie wskaźników przeżywalności chorych na nowotwory. Kuleje profilaktyka. Chorzy zgłaszają się do lekarzy często z zaawansowaną chorobą. Nadal nie są refundowane szczepienia przeciwko wirusowi HPV, które wyeliminowałyby przynajmniej raka szyjki macicy. Znaczna część tzw. Funduszu Medycznego, która miała być przeznaczona m.in. na onkologię, nie jest uruchamiana, a wzrost nakładów na opiekę zdrowotną jest, biorąc pod uwagę inflację i regułę minus 2, iluzoryczny. Cały czas w powijakach są cancer unity.
Lekiem na całe zło ma być ustawa o Krajowej Sieci Onkologicznej. Przedłużany pilotaż sieci trwa od lutego 2019 r. Wprowadzono go praktycznie bez konsultacji społecznych i cały czas, żeby było jasne, nie opublikowano jego utajnionych wyników.
Ustawa zakłada, że leczeniem onkologicznym będą mogły zajmować się tylko wybrane szpitale, podzielone na trzy grupy - SOLO I-III. Przydział do kategorii szpitala będzie opierał się o stopień zapewnienia kompleksowości leczenia i wskaźniki jakości opieki onkologicznej. Działalność szpitali z sieci będą oceniać krajowe i wojewódzkie centra monitorowania, czyli szpitale wyższej kategorii. Standardy postępowania narzuci Krajowa Rada Onkologiczna wybierana przez ministra zdrowia. W wielkim skrócie można powiedzieć, że ustawa centralizuje leczenie onkologiczne.
Prof. Jacek Jassem, kierownik Katedry i Kliniki Onkologii i Radioterapii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, przewodniczący Central and East European Oncology Group, tak wypowiada się na temat planowanej ustawy: Projekt zakłada hierarchiczną, scentralizowaną, biurokratyczną strukturę organizacji opieki onkologicznej. Zawiera nieprzejrzyste zarządzanie, ustanawia wyższość jednych ośrodków nad drugimi, przy czym nie są one wyłaniane na podstawie kryteriów jakościowych, a raczej politycznych, bez uwzględniania ich potencjału naukowo-badawczego i rzeczywistego doświadczenia w leczeniu poszczególnych nowotworów. Centra monitorowania, krajowe i wojewódzkie, przewidziane w ustawie, mają monitorować jednocześnie same siebie i inne ośrodki lecznicze, co stwarza ewidentny konflikt interesów.
Podobne stanowisko prezentują zresztą inni eksperci i organizacje pacjenckie.
Ustawodawca zakłada, iż wszystkie województwa mają podobne zasoby infrastrukturalne i ludzkie i w każdym z nich możliwe jest wprowadzenie trójstopniowego systemu organizacji opieki onkologicznej, a przecież tak nie jest. Są województwa, w których nie ma ośrodków realizujących świadczenia w zakresie najważniejszych nowotworów, gdzie np. w ogóle nie operuje się raka płuca. Również iluzoryczne jest pełnienie nadzoru nad realizacją indywidualnych planów leczenia. Niby kto miałby ten nadzór sprawować? Urzędnicy? Taki nadzór powinni pełnić specjaliści, a mamy jeden z najniższych wskaźników ilości onkologów w Europie. Kto więc wykona to ogromne zadanie? Profesor wskazuje, że do udzielania świadczeń w zakresie opieki onkologicznej będą uprawnione wyłącznie podmioty lecznicze wchodzące w skład sieci. Tymczasem w Polsce opiekę onkologiczną sprawują tysiące POZ-ów, poradni specjalistycznych, w tym nieonkologicznych, np. poradni ginekologicznych, setki szpitali. Czy teraz wszystkich pacjentów z tych jednostek trzeba przenieść do sieci? To jest całkowicie niewykonalne. Wprowadzając pilotaż sieci onkologicznej, zaniechano prac nad tworzeniem breast czy lung cancer unitów. To jest prawdziwa porażka Ministerstwa Zdrowia, to jest prawdziwa porażka pana, panie ministrze. Według prof. Jassema Krajowa Sieć Onkologiczna to kompromitacja. Jej koncepcja jest niewykonalna w obecnie proponowanej wersji.
No cóż, papier jest cierpliwy. Osobom, które wierzą w opowieści pana ministra Niedzielskiego i premiera Morawieckiego o tym, jak to teraz będzie wspaniale, proponowałbym wycieczkę na ul. Roentgena 5, niedaleko od nas, na Ursynów, do narodowego centrum onkologii. Niech popatrzą na kłębiące się każdego dnia tłumy pacjentów, na wymęczonych, przestraszonych, chorych ludzi, z pokorą czekających godzinami na swoją kolejkę do specjalisty.
Okłamujecie Polaków, twierdząc, że można w krótkim czasie zwiększyć przepustowość centrów onkologicznych, takich jak Warszawa, Gliwice czy Szczecin. (Dzwonek) Nie można, bo mamy za mało pieniędzy, za mało lekarzy, za mało onkologów i nieprzystosowaną infrastrukturę. Nie mamy wątpliwości, iż trzeba pracować nad poprawą sytuacji w onkologii. Trzeba pracować nad wskaźnikami jakości opieki onkologicznej, których zresztą w Polsce nie mamy, a które w innych krajach tworzono i wdrażano przez wiele lat. Trzeba rozwijać profilaktykę, usprawniać badania przesiewowe.
Wicemarszałek Małgorzata Kidawa-Błońska:
Proszę kończyć, panie pośle.
Poseł Jerzy Hardie-Douglas:
Już zaraz kończę.
Należy wypracować kanały współpracy między tzw. terenem a ośrodkami referencyjnymi. Należy zwiększyć nabór na specjalizacje onkologiczne i poprawić finansowanie wykonywania procedur medycznych.
I już ostatnie zdanie. Przedłożony projekt ustawy opisuje pewien wymyślony model, w którym najmniej ważny jest pacjent, model nie tylko mający wiele wad, ale i niemożliwy do zrealizowania. Wprowadzony bez szerokiej dyskusji ze środowiskiem medycznym i analizy utajnionego pilotażu będzie tylko zabiegiem propagandowym i źródłem zapaści systemu opieki onkologicznej. Dziękuję bardzo. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia