9. kadencja, 71. posiedzenie, 1. dzień (25-01-2023)
4. punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji Nadzwyczajnej o komisyjnym projekcie ustawy o zmianie ustaw w celu likwidowania zbędnych barier administracyjnych i prawnych (druki nr 2628, 2628-A i 2842).
Poseł Dobromir Sośnierz:
Jestem wielkim fanem śmiałej wizji deregulacji i upraszczania przepisów i w ogóle nie zamierzam się niczego w tej ustawie czepiać.
(Poseł Maria Małgorzata Janyska: Nie ma się czego czepiać, bo tam niczego nie ma.)
Nie będę jak platforma antyobywatelska, która uważa, że nie można pozwolić obywatelom decydować o obwodzie pnia drzewa, które chcą wyciąć. Powinniście państwo zmienić nazwę na platforma urzędnicza, skoro uważacie, że urzędnicy wiedzą lepiej niż obywatele. Ta nazwa jest wyjątkowo nietrafiona w waszym przypadku.
Nie będę tak jak Lewica płakał nad tą poprawką. Szkoda, że jej nie ma, ale widzę, że ktoś w Zjednoczonej Prawicy znowu narobił w zbroję, kiedy trzeba było zderegulować polowania i przywrócić normalne, obecne na całym świecie prawo do zabierania dziecka na polowanie. Przecież, zdaniem Lewicy, lepiej żeby dzieci uczyły się w tym czasie o tym, że jak jeden facet pcha się drugiemu w kakao, to to jest normalne i zdrowe.
(Głos z sali: Chłopie, pan odleciał.)
Ale to nie wszystko. Niestety problem z tą ustawą polega na tym, że całe to...
Wicemarszałek Włodzimierz Czarzasty:
Przepraszam bardzo, panie pośle. Mam do pana prośbę: niech pan waży słowa.
(Głos z sali: To już wygląda jak idiotyzm.)
(Poseł Dobromir Sośnierz: Zawsze ważę słowa.)
Ja panu tylko przypominam, że jest pan na mównicy Sejmu.
Proszę bardzo.
(Poseł Grzegorz Braun: Uderz w stół, a nożyce się odezwą.)
Poseł Dobromir Sośnierz:
Rozumiem, że to dla Lewicy przykra prawda, ale takie są fakty. Tego właśnie się domagacie.
Wicemarszałek Włodzimierz Czarzasty:
Jeszcze raz proszę pana uprzejmie - nie wyprowadzi mnie pan z równowagi i nie zdenerwuje - niech pan się zajmie tematem, proszę, i niech pan naprawdę waży słowa.
(Poseł Maria Małgorzata Janyska: Ale on nie wie, bo on nie jest w komisji i tego nie zna.)
Bardzo proszę.
Poseł Dobromir Sośnierz:
Ale pan marszałek po raz kolejny mi przerywa i polemizuje ze mną, nadużywając swoich uprawnień.
Problem z tą ustawą jest przede wszystkim taki, że upraszczanie przepisów w obecnej sytuacji to jest niestety syzyfowa robota. Ustawa co najmniej dwukrotnie spadła z porządku obrad. Tylko w czasie dwóch ostatnich posiedzeń Sejmu, na których nie udało się tej ustawy wprowadzić pod obrady, Sejm zdążył przyjąć 19 kolejnych ustaw, które komplikują prawo. Ta ustawa to 15 stron upraszczania przepisów. W tym krótkim okresie, w grudniu i w styczniu, przyjęto 523 strony przepisów komplikujących prawo. W czasie jednego roku Sejm prowadzony przez partię inicjatora, czyli pana Wróblewskiego, wyrabia normę, którą jeszcze w latach 90. można by obdzielić ze dwie kadencje. Żyjemy w czasie najostrzejszej fazy biegunki legislacyjnej. Sejm bombarduje nas nowelizacjami w takim tempie, że nawet posłowie nie są w stanie - już nie mówiąc o obywatelach - nadążyć za wszystkimi zmianami w prawie.
Podam przykład. Kodeks postępowania cywilnego od momentu uchwalenia w latach 60. był nowelizowany 325 razy, ale te nowelizacje nie są wcale równomiernie rozłożone w czasie. Jeśli otworzymy sobie Internetowy System Aktów Prawnych, to zobaczymy, że lista nowelizacji jest podzielona na cztery strony: trzy strony po 100 i jedna strona, na której jest ich 25. Ta ostatnia strona z 25 nowelizacjami mieści wszystkie zmiany od 1974 r. do 1996 r., czyli z 22 lat. Przedostatnia strona, czyli kolejne 100 nowelizacji, to lata 1996-2007 czyli już 11 lat. Kolejna strona, czyli kolejne 100 nowelizacji, to już 9 lat - od 2009 r. do roku 2016. Najnowsza setka obejmuje już tylko 6 lat: lata 2016-2022, czyli rządy pana partii. W samym tylko roku 2022 znowelizowaliście k.p.c. 19 razy. Myślę, że Sejm może zacząć wydawać miesięcznik pod tytułem: Co nowego w k.p.c. W każdym numerze coś się znajdzie. (Dzwonek) Wkrótce zostanie przekształcony w tygodnik. Tak że nie tędy droga. Niestety, to jest daremny wysiłek, który przypomina wycieranie ręcznikiem chodnika w czasie ulewy. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia