9. kadencja, 72. posiedzenie, 1. dzień (07-02-2023)
4. punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji do Spraw Energii, Klimatu i Aktywów Państwowych oraz Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych oraz niektórych innych ustaw (druki nr 2938 i 2962).
Poseł Paulina Hennig-Kloska:
Panie Marszałku! Panie i Panowie Posłowie! Panie Ministrze! Trzeba powiedzieć to wprost. Każdy, kto dzisiaj blokuje odblokowanie rozwoju farm wiatrowych na lądzie, w gruncie rzeczy chce dalej skazywać Polaków na drogą i brudną energię, która pochodzi z węgla, w dużej mierze w Polsce importowanego, zwłaszcza jeżeli chodzi o gospodarstwa domowe - z brudnego, drogiego, importowanego z niedemokratycznych krajów węgla. Jednocześnie odcina możliwość dorabiania zarówno obywatelom, jak i samorządom, bo właśnie na rozwoju tej energetyki obywatele mogą zarabiać na dzierżawach, a samorządy - na wypracowanych podatkach.
Zmiana odległości wiatraka od zabudowań z proponowanych 500 m na 700 m - to, z czym mieliśmy do czynienia w trakcie obrad komisji - szacuje się, że redukuje potencjał rozwoju o 50-60% w stosunku do pierwotnych planów rządu. Eksperci szacują, że do 2030 r. powstaną co najwyżej 4 GW nowych mocy energii, a mogło w zasadzie, w oparciu o pierwotne przepisy ustawy, powstać 10 GW. A 10 GW, szanowni państwo, to - według dzisiejszego przeliczenia, jeśli chodzi o turbiny, ich możliwości wytwarzania - 30 TWh energii pochodzącej z wiatru. Jeżeli tę energię mamy wyprodukować z węgla, to potrzebujemy 10 mln t węgla. Z Rosji przed wojną importowaliśmy niewiele powyżej 8 mln t węgla. To pokazuje, czyich interesów bronią ludzie, którzy dalej blokują rozwój energetyki z wiatru na lądzie.
Blokują to po to, żeby dalej uzależniać nas od importowanych paliw kopalnych. Oczywiście że ludzie mieszkający na terenach, gdzie powstają wiatraki, mają prawo zachować komfort życia i jako Polska 2050 pokazaliśmy rozwiązania systemowe, które pozwalają racjonalnie odblokować wiatr na lądzie, jednocześnie pozwalając ludziom zachować wysoką jakość i komfort życia. Pokazaliśmy, że hałas, który pochodzi z turbiny, powinien być mierzony w decybelach, a nie w metrach i dokładnie taki system był zawarty w naszej ustawie, która została odrzucona. Dzisiaj składam poprawkę, abyśmy powrócili do tych rozwiązań. W naszej ocenie są one najbardziej racjonalne, najbardziej systemowe, dbają zarówno o komfort życia mieszkańców mieszkających na terenach wiejskich, jak i rozwój energetyki z wiatru, a głównym (Dzwonek) wyznacznikiem jest to, by hałas, który dociera do domów osób mieszkających na wsiach, był mniej więcej na poziomie szumu lodówki, która stoi w naszych kuchniach. Dziękuję bardzo. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia