9. kadencja, 72. posiedzenie, 1. dzień (07-02-2023)
4. punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji do Spraw Energii, Klimatu i Aktywów Państwowych oraz Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych oraz niektórych innych ustaw (druki nr 2938 i 2962).
Poseł Marek Suski:
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pani Minister! Szanowni Państwo! Padło tutaj bardzo wiele pytań pod moim adresem, pod adresem kolegów. Postaram się przynajmniej na niektóre odpowiedzieć.
(Poseł Małgorzata Chmiel: No pan jest gwiazdą absolutną.)
Otóż, szanowni państwo, pierwsza sprawa to kwestia mojego kolana, na którym rzekomo była pisana poprawka. Kolega wyjaśniał, że ta poprawka była pisana na stole, nie na kolanie. Kolega pisał, a ja, prowadząc posiedzenie komisji, podyktowałem koledze tę poprawkę. Ona jest po prostu pisana odręcznie.
(Poseł Małgorzata Chmiel: Nabazgrana, nabazgrana.)
Jeżeli się komuś nie podoba charakter pisma posła, to spieszę wyjaśnić, szanowni państwo, bo być może poza tą salą są osoby, które nie wiedzą, jak wygląda proces legislacyjny. Otóż poprawki w komisjach posłowie piszą odręcznie. I to nie tylko w tej komisji, ale we wszystkich komisjach. Państwo posłowie doskonale o tym wiecie, sami piszecie poprawki...
(Poseł Małgorzata Chmiel: W życiu nie napisałam odręcznie, to byłby brak szacunku.)
Wszyscy państwo również na posiedzeniach komisji piszecie poprawki odręcznie i nikt nie robi z tego żadnej sensacji, ponieważ nie mamy komputerów i drukarek podczas posiedzeń komisji.
(Głos z sali: Piękne jest odręczne pismo.)
Jeżeli państwo będziecie chcieli, to możemy z każdego sekretariatu poprosić o poprawki pisane przez was. A więc zostawmy to, bo czepianie się tego, że poprawka jest pisana odręcznie, jest po prostu czymś zupełnie absurdalnym.
Chciałbym też powiedzieć, że ta poprawka nie była pisana w ostatnim momencie, tylko w pierwszym momencie. W pierwszym czytaniu przy rozpatrywaniu art. 1 poprawka została zgłoszona do pkt 6, kiedy ten pkt 6 był omawiany. To jest pierwszy moment w procesie legislacyjnym, kiedy poprawkę można zgłosić, a nie ostatni. Ostatni jest dziś, kiedy podczas wystąpień czy właśnie pytań posłowie zgłaszają poprawki. To jest ostatni moment. A więc kolejne kłamstwo. Myślę, że chodziło o to, żeby w jakiś sposób przekłamać sytuację i pokazać, że tutaj się dzieje coś niezwykłego. Otóż to jest zwykła procedura.
Jeśli chodzi o kwestie dotyczące zmiany 500 m na 700 m, to, szanowni państwo, jest troska o obywateli. Na tej sali z lewej strony, ze strony Platformy mieliśmy prezentację tylko jednego punktu widzenia, w gruncie rzeczy punktu widzenia inwestorów, którzy chcieliby jak najszerszego otwarcia możliwości inwestowania i jak najmniejszej odległości, a może w ogóle, żeby nie było żadnych ograniczeń. Otóż gdyby było tak, że tylko w Polsce uważa się, że wiatraki mają jakąś szkodliwą rolę, to w innych krajach Unii Europejskiej nie byłoby żadnych ograniczeń, a właściwie prawie we wszystkich krajach są ograniczenia i są kraje, w których obowiązują nawet większe odległości niż 700 m, więc to jest ogólna zasada troski o swego rodzaju balans pomiędzy interesami inwestorów a ochroną obywateli, którzy w pobliżu tych wiatraków będą mieszkać, żyć i funkcjonować. Są ekspertyzy, które jednak stwierdzają, że wiatraki mają pewną dozę szkodliwości dla ludzi. A skoro słyszymy, że trzeba chronić zwierzęta, ptaki, przyrodę, to człowiek też jest elementem przyrody. Jeżeli przyrodzie szkodzi, to i człowiekowi też szkodzi. Nie ma tutaj żadnych słów do dyskusji.
Szanowni Państwo! Rząd czy parlament powinien starać się znajdować możliwie najlepsze rozwiązania dla wszystkich stron udziału procesu legislacyjnego i później dla korzystających z tych rozwiązań, czyli nie możemy tylko patrzeć na interes inwestorów, a musimy też patrzeć na interes tych, którzy w pobliżu wiatraków będą żyć i mieszkać. Rozumiem, że część państwa mówi tak: my mieszkamy w miastach, chcemy mieć czyste powietrze, w miastach się wiatraków nie postawi, więc nam to nie zaszkodzi. Stawiajmy ludziom, którzy mieszkają gdzieś tam w gminach wiejskich, bo będziemy mieli czyste powietrze, a oni będą mieli zatrute życie.
(Poseł Małgorzata Chmiel: Nikt tak nie myśli.)
Otóż, szanowni państwo, wy patrzycie tylko z jednego punktu widzenia, a trzeba patrzeć z każdego punktu widzenia i trzeba chronić wszystkich obywateli. Znalezienie tego, powiedzmy, złotego środka leży w rękach parlamentu, a jeżeli już parlament jest bardzo w tych sprawach podzielony, to rząd musi to stabilizować i stabilizuje. Ta ustawa jest wynikiem pewnego...
(Poseł Anna Kwiecień: Kompromisu.)
...kompromisu pomiędzy inwestorami i pomiędzy tymi, którzy będą żyć w otoczeniu tych wiatraków. I to jest wyjaśnienie, dlaczego chroni się odległością od zabudowań mieszkalnych. Natomiast otwieramy drogę możliwości inwestycji budynków gospodarskich, które nie mają tutaj ograniczenia.
Zgadzam się z panem posłem, który wyliczał, że jeśli chodzi o średnicę koła, zwiększenie na 700 m z 500 m rzeczywiście zwiększy obszar ochrony. To jest prawda, jeżeli chodzi o geometryczne wyliczenia, to jest prawidłowe wyliczenie. Właśnie o to chodzi, żeby dookoła tego wiatraka chronić strefę, w której mogłyby się znaleźć budynki mieszkalne, nie tylko w jednym kierunku, tylko w okręgu. Tutaj się zgadzam.
Jeżeli chodzi o propagandę i mówienie o tym, że nie chcemy chronić obywateli, to tutaj rządzenie, jak to mówił poseł z Platformy, to nie propaganda, tylko zabezpieczanie interesów obywateli. Tak, zgadzam się, tylko że tak naprawdę to wy rządziliście przez 8 lat propagandą. To było mistrzostwo, jeśli uprawialiście taką propagandę. Można powiedzieć, że trochę tego PR-u nauczyliśmy się od was. Ale swoją drogą, szanowni państwo, podchodzimy do tego tematu niezwykle poważnie, z troską o wszystkich uczestników polskiego rynku. Rozumiem, że Unia stawia pewne zasady i że w Unii nie zależy urzędnikom na jakości życia Polaków. Nie dziwię się, cóż ich tam obchodzą jacyś polscy rolnicy, ale nas to powinno interesować i dziwię się, że parlamentarzystów polskich nie interesuje los Polaków, którzy tam mieszkają i mówią: a cóż to tam, oni mają zabobony. To jest takie obraźliwe dla...
(Poseł Małgorzata Chmiel: O czym pan opowiada?)
(Poseł Anna Kwiecień: Ale tutaj poseł Miszalski powiedział o zabobonach. Użył takiego słowa.)
Tak. No takie tu wypowiedzi padały, że to są zabobony. Otóż, szanowni państwo, to nie są zabobony. To jest właśnie ten temat.
Pan poseł Bochenek, zdaje się, cytował właściwie tylko lobbystów, że przez tę poprawkę 700 m proces inwestycji z 2 lat wydłuży się do 7 lat. Nie wiadomo, na czym to opiera, bo jeżeli inwestor będzie chciał wybudować, a uwolnią się tereny, to tylko dlatego, że będą jakieś tereny chronione, to będzie budował dłużej na tym terenie, który się uwolnił? To są absurdy po prostu. Państwo atakujecie ustawę rządu absurdalnymi argumentami.
Tutaj mówiła też pani poseł Małgorzata Tracz, że trzeba chronić przyrodę. Oczywiście trzeba chronić przyrodę, ale trzeba też chronić ludzi. Rozumiem, że bardziej wam zależy na ochronie przyrody niż na ochronie ludzi, ale nam zależy bardziej na ochronie ludzi. Przyrodę też chronimy, ta ustawa to wprowadza.
Szanowni Państwo! Były też elementy, można powiedzieć, nieco kabaretowe. Pan poseł Miszalski zapytał, czy spadło mi śmigło na głowę.
Panie Pośle! Odpowiadam. Nie spadło.
Szanowni Państwo! Można powiedzieć, tutaj też padały takie wypowiedzi: niemieckie wiatraki do mielenia ptaków. Kolejny argument, ale można powiedzieć, że z drugiej strony sceny politycznej, mówi, że jeśli nawet zdarzy się taki wypadek, bo to jest możliwe, że jakiś ptak wpadnie w orbitę kręcących się śmigieł, może rzeczywiście zostać poraniony albo nawet stracić życie.
Tylko tyle, że takie sytuacje zdarzają się również w lotnictwie, przy śmigłowcach, ptak może wpaść nawet w silnik odrzutowca, ale z tego powodu nie likwidujemy całej branży. Zdarzają się takie rzeczy, z tego powodu jest nam pewnie przykro, ale to też nie jest powód, żeby zlikwidować całkowicie możliwości odnawialnych źródeł energii.
I kwestia wynikająca z pewnego doświadczenia. Była tutaj mowa o tym, że to jest najtańsza energia, że energia z wiatraków jest energią najtańszą. Pani minister mówiła o tym, jakie są ceny energii w tych krajach, w których jest już bardzo rozwinięta energetyka wiatrowa i słoneczna; tam ta cena energii jest wyższa niż u nas. Ponieważ nie jest prawdą, że ta energia jest taka tania.
(Głos z sali: Fakty.)
Mamy doświadczenie właśnie z ubiegłego roku. Kiedy wybuchł kryzys energetyczny wywołany wojną Rosji z Europą, wojną energetyczną i nie tylko, tą wojną tam, na froncie, mieliśmy posiedzenie komisji. I otóż, szanowni państwo, byli tam przedstawiciele firm wiatrakowych i mówili, że tak, to jest trudna sytuacja. Gdy zapytaliśmy, po jakiej cenie przez giełdę energii sprzedawali energię odnawialną z wiatraków, okazało się, że sprzedawali ją po takiej samej cenie, po jakiej sprzedawały elektrownie węglowe. To ja zapytałem: Szanowni państwo, to jak to, wiatr nic nie kosztuje, słońce nic nie kosztuje, a okazuje się, że koszty wytworzenia energii z energetyki odnawialnej są takie same jak z węgla? I cena dla obywateli jest taka sama? To pokazuje, szanowni państwo, że fikcją jest, że zwiększenie liczby wiatraków spowoduje spadek kosztów dla odbiorcy końcowego. Przy takim podejściu tych firm, które chcą nadmiernych zysków - bo to u nich się pojawiły nadmierne zyski, wynikające właśnie ze skoku cen energii - to na pewno obywatele na tym nie zyskają.
Natomiast, szanowni państwo, my również pewną ustawą rządową znieśliśmy obligo handlu energii poprzez towarową giełdę i wtedy okazało się, że ceny diametralnie spadły, bo skończyły się manipulacje na tejże giełdzie i wiele miliardów złotych - które były wyprowadzane do zagranicznych firm poprzez tę giełdę, bo to zagraniczne firmy głównie operowały i obracały na tej giełdzie - zostało w Polsce. To spowodowało znaczący spadek cen energii i ulgę dla naszych obywateli. Więc, szanowni państwo, rząd wykonał ogromną, gigantyczną pracę, żeby pomóc naszym obywatelom, firmom i obniżyć ceny energii. Ta ustawa jest kolejnym dobrym krokiem, a jeśli będzie ona funkcjonować, to zawsze istnieje możliwość nowelizacji. Przyjrzyjmy się: uwalniamy znaczną część terenów i jeżeli będzie za mało, to wtedy oczywiście będzie można ją zwiększyć. Natomiast mówienie o tym, że energia z wiatraków jest lekiem na całe zło... Otóż, szanowni państwo, wydajność wiatraków lądowych to nawet nie jest 30%. Więc nawet gdybyśmy całą Polskę pokryli wiatrakami, to i tak one nie zabezpieczą nam zapotrzebowania na energię, ponieważ ona jest tylko wtedy, kiedy wieje wiatr. A na razie jeszcze nie ma takich magazynów energii, w których można by było...
(Poseł Małgorzata Chmiel: Można zbudować. Przez 7 lat mogliście.)
(Poseł Anna Kwiecień: Ale nie ma technologii, kobieto.)
Nie ma, szanowni państwo, nie ma takiej technologii.
(Poseł Anna Kwiecień: Mogliście budować wy.)
Więc mówienie o tym, że gdyby było dużo wiatraków, to byśmy mieli energię... Otóż nie, szanowni państwo.
Pani minister mówi o tym, że musi być energetyka w podstawie i taką energetyką jest energetyka z węgla, który mamy. Taką energetyką jest energetyka gazowa i energetyka jądrowa, być może biogazownie też są dobrym rozwiązaniem. Ale na pewno nie energia z wiatru, bo ona jest tylko wtedy, kiedy pan Bóg dmuchnie wiatrem.
Szanowni Państwo! Bardzo dziękuję. Proszę o przyjęcie tego projektu, nawet jeśli macie państwo zastrzeżenia, bo przecież to otwiera drogę, może nie tak szeroko, jak byście chcieli, ale otwiera drogę do inwestycji wiatrowych i rozwoju polskiej energetyki odnawialnej. Dziękuję bardzo. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia