9. kadencja, 72. posiedzenie, 1. dzień (07-02-2023)
5. punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji Cyfryzacji, Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy o dostępności cyfrowej stron internetowych i aplikacji mobilnych podmiotów publicznych (druki nr 2948 i 2974).
Poseł Adrian Zandberg:
Wysoka Izbo! Zgaduję, że ustawa, o której dzisiaj rozmawiamy, zapewne nie przyciągnie uwagi mediów. A szkoda, bo mówimy o zasadach, od których zależy jakość życia milionów ludzi. W Polsce mieszka 2 mln osób niedowidzących i niewidomych, kolejne 0,5 mln to społeczność osób z niepełnosprawnością słuchu. Ci obywatele mają pełne prawo na równych zasadach uczestniczyć w życiu publicznym i korzystać z usług polskiego państwa, a że życie publiczne jest dziś w dużym stopniu życiem cyfrowym, to ten brak dostępności oznacza coraz bardziej dojmujące wykluczenie.
Trzeba sobie powiedzieć bardzo otwarcie, że nasze państwo niezbyt dobrze zdaje obecnie egzamin z empatii i z równości. Dzisiaj rano wszedłem na stronę rządową i odnalazłem tam deklarację, skądinąd opublikowaną 4 lata temu, zgodnie z którą strona rządu nie jest w pełni zgodna z ustawą o dostępności. To jest tylko jeden, choć dosyć spektakularny przykład tego, jak wiele jest jeszcze do zrobienia. Niestety w tym, co zrobić, żeby zaoszczędzić kosztem dostępności, jak te wymogi pomijać, jak o nich zapomnieć, wiele instytucji państwowych jest dosyć biegłych.
Ten projekt, który mamy dzisiaj przed sobą, nie stawia przesadnie wysoko poprzeczki tym instytucjom publicznym. W niektórych sprawach wręcz tę poprzeczkę obniża. Jak można przeczytać, strona rządząca liczy na to, że dzięki tym zmianom instytucje zaczną w końcu przestrzegać ustalonych przez państwo zasad. Muszę przyznać, że nie do końca podzielam ten optymizm i nie do końca wierzę w to, że zmiana ustawy położy kres tym patologicznym praktykom ignorowania prawa przez instytucje publiczne.
W tym projekcie zapisaliście państwo, że podmiot publiczny może nie dostosować strony internetowej do potrzeb np. osób z niepełnosprawnością wzroku, jeżeli wiąże się to z nadmiernymi kosztami. Pytanie, co to tak konkretnie będzie znaczyć. Definicji nie ma. Oczywiście jest wiele sytuacji, w których ten zapis jest racjonalny, jak wspomniana już tutaj audiodeskrypcja schematów technicznych - trudno ją sobie w sensowny sposób wyobrazić - ale w obecnym kształcie tego przepisu jest to jednak wytrych, którego pewnie da się użyć w niemal każdej sytuacji. I to nie jest tylko moja opinia. Jeżeli spojrzycie państwo na uwagi, które w dyskusji nad tym projektem zgłosił Główny Urząd Statystyczny... Zwrócił uwagę właśnie na to, że trzeba by ustalić, co oznaczają te nadmierne koszty, pewnie nie tylko na potrzeby tej ustawy, bo z jednej strony jest to kwestia uniknięcia niepotrzebnych wydatków, ale z drugiej strony - szkodliwe skąpstwo kosztem osób z niepełnosprawnościami, a niestety większość partii politycznych na tej sali ma na sumieniu takie oszczędności za swoich rządów.
W trakcie konsultacji strona rządowa mówiła, że stworzenie pełnego katalogu takich sytuacji, w których koszty są nadmierne, jest niemożliwe i że dyrektywa unijna go nie zawiera. Ale to, że dyrektywa unijna ich nie zawiera, nie znaczy, że z automatu powinniśmy sami zdejmować z siebie wszelkie obowiązki. Ale jestem nawet skłonny uznać ten argument. Tyle że nic nie stoi na przeszkodzie, żeby w związku z tym ministerstwo opublikowało katalog praktyk, których należy unikać, nawet niekompletny, i przekazało go instytucjom publicznym w formie komunikatu. Inaczej obawiam się, że może skończyć się jak zwykle, tzn. instytucje będą używać tego wytrychu tam, gdzie tylko będą mogły, i znowu za jakiś czas spotkamy się na tej sali przy kolejnej nowelizacji, i kolejny minister ze zdziwieniem odkryje, że zmiana niewiele dała.
Wreszcie rozmawiamy tu o podmiotach publicznych, i dobrze. Ale nie tylko podmioty publiczne muszą ponieść koszty większej dostępności, bo w praktyce strona rządu, o której mówiłem, jest pewnie mniej ważna dla ludzi niż strona PKP czy aplikacja bankowa. Dzisiaj są problemy ze sprawdzeniem w Internecie rozkładu pociągów czy zakupem biletów, mimo że dla osób z niepełnosprawnościami kolej tak naprawdę często jest bezalternatywnym środkiem komunikacji. To jest duża luka, na którą zwracały uwagę organizacje społeczne. Te argumenty na razie nie zostały wysłuchane. Podobnie ma się sprawa z bankami. Otóż do profilu zaufanego najłatwiej zalogować się właśnie przy pomocy aplikacji bankowej i używamy tego, żeby zarejestrować się na szczepienie, żeby rozliczyć podatki. To jest ścisłe powiązanie państwa i banków. To jest wielki przywilej dla instytucji takich jak banki i za tym przywilejem powinny iść obowiązki, a więc także dostosowanie do potrzeb całego społeczeństwa, w tym prawie 2 mln osób niewidomych i niedowidzących. (Dzwonek)
Zdaję sobie sprawę - dosłownie dwa zdania, panie marszałku - że wielu z tych problemów zakres tej ustawy nie rozwiązuje, ale trzeba się nimi w końcu zająć, jeżeli chodzi o sektor prywatny. Naprawdę dobrze byłoby to zrobić już, a nie jak zwykle czekać, aż przyjdzie unijna dyrektywa i ją po paru latach implementować. Bo to są potrzeby ludzi tu i teraz, które nie powinny czekać na implementację aktu, do czego ministerstwo oczywiście się przygotowuje, ale pewnie lata zajmie, zanim te przygotowania faktycznie się zmaterializują. Róbmy to już teraz. Nie czekajmy na Unię. Dziękuję. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia