9. kadencja, 72. posiedzenie, 1. dzień (07-02-2023)
9. punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji Regulaminowej, Spraw Poselskich i Immunitetowych w sprawie wniosku Komendanta Głównego Policji z dnia 10 listopada 2020 r. o wyrażenie zgody przez Sejm na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej za wykroczenie poseł Magdaleny Filiks (druk nr 2981).
Poseł Magdalena Filiks:
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Chyba najpierw muszę przyznać, że jestem naprawdę w ciężkim szoku po tym wszystkim, co się wydarzyło, że tutaj jestem. W ciężkim szoku. I może zacznę od tego, że gdybyśmy żyli naprawdę w demokratycznym, pełni demokratycznym, normalnym kraju, w którym prawo by znaczyło prawo, a sprawiedliwość by znaczyła sprawiedliwość, to nie ja bym tutaj dzisiaj stała, tylko Wysoka Izba zajmowałaby się, i to w trybie pilnym, tym, żeby wyjaśnić aferę korupcyjną w resorcie ministra Czarnka. (Oklaski) To jest jakiś chichot losu, bo minister Czarnek staje dzisiaj na tej mównicy i śmieje się Polkom i Polakom w twarz.
Powiem wam, dlaczego tutaj jestem i muszę bronić swojego immunitetu. Mam zarzut o współudział w akcji wieszania prześcieradła z napisem: Minister Czarnek równa się mrok polskiej edukacji. (Wesołość na sali, oklaski)
(Głos z sali: Brawo!)
I naprawdę, naprawdę ten dzień jest dla mnie wyjątkowo szokujący.
(Poseł Zbigniew Dolata: To rzeczywiście wstyd.)
Myślę, że ci aktywiści, którzy przygotowali to prześcieradło i je wysprejowali, dzisiaj tak naprawdę wysprejowaliby tam zupełnie inne hasło i nie byliby tak łaskawi dla ministra Czarnka. Bo dzisiaj mijają prawie 2 lata i to hasło, że to jest mrok średniowiecza czy mrok w polskiej edukacji - bo tak ono brzmiało - wydaje się już bardzo nie na miejscu, po prostu przeminęło z wiatrem. Minister Czarnek doszedł już dużo dalej. Mam takie poczucie i nawet nie chciałam tutaj przyjść, ale uważam, że to jest jakaś polityczna hucpa. Gdyby nie było takie tragiczne to, co robi Policja i co robi władza, to byłoby śmieszne - bo można się śmiać z tego baneru, można się śmiać z tego współudziału w akcji zaczepiania prześcieradła przez aktywistów. Problem polega na tym, że tak naprawdę władza używa dzisiaj Policji jako narzędzia, politycznego narzędzia do wywierania... właściwie do opresji, do ścigania opozycji, do gnębienia opozycji, jak powiedział poseł przede mną, i nie tylko opozycji, ale też całego społeczeństwa obywatelskiego. W tym momencie to po prostu przestaje być śmieszne.
Drugi powód, dla którego tutaj jestem, równie kuriozalny, ale bardzo groźny, jest taki, że komendant Policji w Szczecinie - który miał pełną świadomość tego, że podlegli mu funkcjonariusze złamali prawo, przekroczyli uprawnienia i mogliby zostać pociągnięci do odpowiedzialności - postanowił przeciwdziałać temu i oskarżyć mnie za te wydarzenia, szokujące wydarzenia, które w Szczecinie miały miejsce. Właściwie dlatego ja dzisiaj tutaj jestem, żeby kryć to, co robili w Szczecinie policjanci, a o czym wiele osób w Polsce nie wiedziało.
Powiem wam, że te zarzuty, w skrócie, to jest właśnie umieszczenie wraz z innymi osobami w miejscu publicznym plakatu o treści: Czarnek - mrok w polskiej edukacji, a drugi to umyślne niestosowanie się do poleceń, tj. utrudnianie przeprowadzenia legitymowania, samowolne oddalenie się z miejsca interwencji oraz użycie nieprzyzwoitych słów. Odniosę się do tych zarzutów, ponieważ uważam, że warto.
To jest prawda, ja się tego nie wstydzę i jestem dumna z tego, że szczecińskich aktywistów podwiozłam swoim samochodem na miejsce, gdzie w Szczecinie na bardzo znanym wiadukcie różne grupy społeczne, aktywiści, również kibice umieszczają różne bannery z różnymi napisami. One czasem wiszą tydzień i nikomu nie przeszkadzają. Naprawdę zawiozłam tam aktywistów z tym wysprejowanym prześcieradłem. Kiedy oni już powiesili je na tym wiadukcie i wracaliśmy do mojego samochodu - bo miałam ich oboje odwieźć do domu, było wpół do pierwszej w nocy - w tym momencie przybiegło w naszą stronę dwóch policjantów, policjant i policjantka, i bez żadnej rozmowy wyjęli broń.
(Głos z sali: Skandal!)
Policjant wyjął broń na amunicję ostrą, a pani policjantka wyjęła, jak się później dowiedziałam od komendanta, sztucer i oboje mierzyli do nas z tej broni. Podnieśliśmy ręce do góry i staliśmy tam, nie ruszając się. Nikt nas nie zapytał, kim jesteśmy, co tutaj robimy, po prostu mierzyli do nas z broni. Przyznaję, że byłam wtedy w ciężkim szoku, naprawdę dużo większym niż dzisiaj, że tutaj stoję. Kiedy opuścili broń, również nie powiedzieli do nas niczego. W międzyczasie nadjechało radiowozami dużo więcej policjantów, kilkunastu, potem kilkudziesięciu. Poprosili nas o wylegitymowanie się, co jest nagrane na policyjnych kamerach. W ciągu jednej sekundy, bez żadnej dyskusji, cała trójka - wyjęliśmy swoje dokumenty, nie było między nami nawet wymiany zdań, a przypominam, że mam zarzut utrudniania przeprowadzenia legitymowania. Policjanci zabrali moją legitymację i zabrali dokumenty dwóch osób, które ze mną były.
Tu już się zaczyna cała reszta tej przygody, ponieważ przez jakieś kilkadziesiąt minut policjanci, a było ich wielu, nie chcieli mi oddać tej legitymacji. Nie pozwolili oddalić mi się z tego miejsca, nie udzielali mi odpowiedzi, czy jestem zatrzymana, a kiedy szłam w stronę swojego auta - mam to wszystko nagrane na mojej komórce i to nagranie jest zabezpieczone - wchodzili we mnie ciałami w czterech, w pięciu i zatrzymywali mnie siłą, szarpali mnie i mówili, że nie mam prawa nigdzie pójść. Oni się bawili, że nie oddadzą mi tej legitymacji. Podawali ją sobie między sobą. Nie powiedzieli mi w ogóle, o co jestem oskarżona. I tak wyglądała ta sytuacja.
I trzeci mój zarzut, o użycie brzydkiego słowa. Powiem wam, z czego wynika. Gdyż wyjęłam komórkę, żeby rejestrować to zdarzenie i chciałam nagrać policjanta, który mierzył do mnie z ostrej broni, żeby udokumentować, że on tę ostrą broń ma przy sobie, bo on się w ogóle wyparł. Powiedział: ja do pani nie mierzyłem. Kiedy to nagrywałam, podszedł do mnie inny policjant i uderzył mnie w plecy po to, żeby mi wytrącić komórkę, która wypadła, jak on mnie uderzył, co też jest nagrane. I tak, to jest prawda. Użyłam wtedy brzydkiego słowa, pytając, co się tutaj, w skrócie, do cholery, dzieje. I to było w ogóle jedyne brzydkie słowo, którego tam użyłam w stosunku do policjantów, którzy, myślę, przekroczyli wszelkie... Nie wiem, prędkość światła po prostu przekroczyli. I to jest tak naprawdę tyle, co zrobiłam.
Tak, byłam obecna przy wieszaniu tego baneru. I chciałam państwu powiedzieć, że komendant Policji w Szczecinie próbował ukryć te wydarzenia, ponieważ poszłam do niego, żeby mu o tym opowiedzieć, i złożyłam pismo, informując go o przekroczeniu uprawnień przez Policję. Ale pan komendant zaprzeczył i powiedział, że nikt do mnie nie mierzył z broni ostrej. Więc mu wysłałam mój nagrany filmik z tą bronią i z tym policjantem i wtedy wystosował do mnie pismo, w którym przyznaje się po kolei do wszystkiego, ale w piśmie stwierdza, że Policja mierzyła do mnie z broni ostrej, ponieważ uważali, że gdzieś kawałek dalej był napad i pomylili mnie z osobami (Wesołość na sali), które być może brały udział w tym napadzie, gdzie cały czas w trakcie interwencji policjanci mówili, że stoją tutaj, bo widzieli, jak ktoś wiesza baner. Ale jak się okazało, że jestem posłanką i że była użyta broń, to się okazało, że być może pomylili nas z gangsterami.
Komendant komendy w Szczecinie przyznaje również, że zostałam popchnięta, że telefon został mi wytrącony dlatego, że policjant, który stał za mną, uznał, że stoję w zbyt bliskiej odległości od policjanta, który do mnie mierzył i którego kręcę, i że to jest za bliska odległość, więc wytrącił mi telefon, uderzając mnie.
Szanowni Państwo! Jako posłanka doznałam właśnie takiej sytuacji. Ktoś mi zabrał legitymację, ktoś mnie zatrzymywał, ktoś mnie uderzył, ktoś mnie popychał i ktoś mierzył dzisiaj z broni i ja tutaj dzisiaj stoję za współudział w wieszaniu prześcieradła (Oklaski) i za użycie tego brzydkiego słowa.
(Głos z sali: Gówniarze.)
Mam na piśmie to wszystko i przedstawiłam to na posiedzeniu komisji, do czego przyznał się komendant komendy w Szczecinie.
Szanowni Państwo! To jest tak, że sprawa mojego immunitetu zupełnie nieistotna tak naprawdę, jeżeli PiS...
(Wypowiedź poza mikrofonem)
Ja bym prosiła, żeby pan się teraz nie odzywał.
Jeżeli PiS postanowi mi ten immunitet odebrać, właściwie do końca życia będę z tego megadumna, dlatego że ja ten baner powiesiłam i jeszcze nieraz powieszę. To nie jest PZPR, jest 2023 r., komuna się skończyła i zamykanie czy stawianie zarzutów posłom opozycji za rozdawanie politycznych ulotek czy wieszanie politycznych banerów to jest absolutna kompromitacja tego rządu. To jest po prostu PZPR bis, to jest masakra, to jest po prostu jakieś polityczne szambo.
Ale nie jest to śmieszne, tak jak powiedziałam, bo ta sprawa właściwie jest obrazem strasznie smutnej, przykrej i przygnębiającej rzeczywistości stanu polskiego państwa i naprawdę służb w polskim państwie. I wy od przejęcia władzy, od 2015 r. zaczęliście tak naprawdę od tego. I to był postępujący proces upadku, degradacji służb, do której doprowadziliście, dlatego że na potęgę, w tysiącach odwoływaliście doświadczonych policjantów ze stanowisk, komendantów policji. Nie będę przytaczała tych danych, bo one są zatrważające. I zastępowaliście tych ludźmi takimi policjantami, którzy gotowi będą przez następne lata służyć władzy. Pozbawiliście stanowisk i pracy ludzi, którzy służyli obywatelom, bo Policja przez wiele lat, nieważne, kto rządził w Polsce, służyła obywatelom i obywatele to wiedzieli, że mogą bezpiecznie na Policję pójść, że nie muszą się Policji bać, a jak trzeba będzie...
(Poseł Zbigniew Dolata: Zwłaszcza na Śląsku.)
Dalej proszę, żeby pan mi nie przerywał. A jak trzeba będzie, to pójdą na prokuraturę. A dzisiaj prokurator i komendant główny, który prawie wysadził komendę i pół Warszawy granatnikiem, razem z prokuratorem tak naprawdę pod pachę spowodowali, że ludzie, których prześladujecie - wcale nie chodzi o mnie, tylko o społeczeństwo obywatelskie - nie mają dokąd pójść. Dlatego że to razem jest jakaś ekipa, która działa dokładnie tak, jak zorganizowana grupa przestępcza, która nie podejmuje żadnych działań, kiedy ludziom dzieje się krzywda, a sądy, wyroki... Są tysiące wyroków dotyczących tego, że to polska Policja, odkąd nią zarządzacie, na wasze polityczne rozkazy wychodzi na ulice, przekracza swoje uprawnienia i łamie prawo. Dotyczą tego po prostu nie dziesiątki, nie setki, tylko już tysiące wyroków przez ostatnie lata.
Wy po prostu wymusiliście na policjantach służalczość wobec władzy, bo jednych zwolniliście, a drugim daliście do zrozumienia, że jak nie będą robić tego, co chcecie, to ich również zdegradujecie albo zwolnicie, albo nie wiem, może postawicie zarzuty, bo skoro ja mam zarzuty, to czemu jakiś policjant nie mógłby mieć zarzutów. Właściwie każdy w tym kraju mógłby mieć zarzuty.
Tak naprawdę to po prostu wy zhańbiliście polski mundur. Nie tylko ośmieszyliście, bo co można powiedzieć o Policji, która na jakimś podnośniku wjeżdża i szuka aktywistów przez okno, żeby nie przeszkadzali w obchodach rocznicy, których strzeże 200 radiowozów. I normalni policjanci tam nie chodzą, bo mówią, że się tego wstydzą i mówią: pani poseł, to jest żenada. Nam jest po prostu wstyd. My nie możemy tego powiedzieć, ale my mamy rodziny, my mamy kredyty, my nie możemy tego powiedzieć. Więc macie po prostu służbę. Zdegradowaliście i zhańbiliście polski mundur.
Ale wy też ośmieszacie polski mundur. To jest normalne, żeby w normalnym kraju wzywać techników kryminalistyki tylko dlatego, że dzieci malowały kredą na chodniku jakieś hasła polityczne? Pan naprawdę uważa, że to jest normalne, żeby technicy kryminalistyki do tych dzieci przyjeżdżali i zmywali to, co dzieci namalowały kredą na chodniku? To jest dzisiaj obraz polskiego państwa. (Oklaski)
Wiem, jak działa Policja od wielu lat, bo zanim zostałam posłanką, to też byłam aktywistką. I nigdy nie zapomnę tego, dzisiaj panu mogę powiedzieć, bo szukaliście 3 lata inicjatorki akcji z wieszaniem koszulek z napisem: konstytucja. To ja wymyśliłam tę akcję i to ja zorganizowałam tych ludzi, którzy te koszulki powiesili. Ale wie pan, co z tej akcji wyszło? Że państwo wysłaliście policję do człowieka, który powiesił koszulkę na pomniku, o godz. 6 rano wpadła do niego do domu Policja, gdzie była żona, dziecko i chora matka i zatrzymaliście aktywistę na 48 godz. za powieszenie koszulki, a z pomników ściągaliście DNA. To jest normalne państwo? To jest normalna Policja? (Oklaski)
Właściwie po to była wam potrzebna Policja, ta jej służalczość, ten strach i zdegradowanie wszystkich normalnych policjantów. Postawiliście sobie na czele Policji faceta, który strzela z granatnika na komendzie, żebyście mogli się czuć bezkarnie. Na to, że wy prześladujecie ludzi, że prześladujecie opozycję, ja, stojąc tutaj, jestem dowodem. To pokazuje, do czego służy wam dzisiaj Policja i jak bardzo czuje się bezkarna. Tak naprawdę ta Policja razem z tą prokuraturą są też po to, żeby wam zapewnić pełną bezkarność.
Nie będę prosiła, Wysoka Izbo, o to, żeby mi nie ściągać immunitetu, dlatego że ja uważam, że to głosowanie jest farsą, ta sprawa jest farsą. To jest po prostu polityczna hucpa. To jest naprawdę po prostu polityczna zemsta na aktywistach. Natomiast ujmę się jeszcze... Właściwie może nawet gdyby nie to, co wiem od aktywistów, to nie wiem, czy bym tutaj dzisiaj wyszła. Tak naprawdę mówię tutaj dzisiaj w ich imieniu, bo ja jestem posłanką, mnie stać na to, żeby wziąć adwokata i pójść do sądu. Jedyne, czego nie udało wam się zrobić... Po to właśnie był zamach na sądownictwo, żebyście mieli Policję, prokuraturę, żebyście na koniec mogli skazywać, kogo będziecie chcieli. Kogo wskaże Kaczyński na ul. Nowogrodzkiej, ten będzie siedział. Ale zostały jeszcze wolne sądy, o które ci wszyscy aktywiści przez te wszystkie lata walczyli.
(Poseł Bartłomiej Sienkiewicz: Już sobie z nimi nie poradzicie.)
Wy sobie z nimi nie poradzicie. Jak zdejmiecie mi immunitet, to z godnością i dumą stanę przed sądem. Problem polega na tym, że w Polsce prześladowanych jest tysiące ludzi. Mój kolega miał, słuchajcie, 100 procesów. 97 z nich wygrał, a trzech nie, dlatego że był źle powiadomiony i nie przyszedł do sądu. 97 procesów wygrał. Za każdym razem dostał odszkodowanie za niezgodne z prawem zatrzymanie. To wszystko po prostu się w Polsce dzieje. Problem polega na tym, że wy zastraszacie ludzi. Kobiety z małych miejscowości, które protestowały na tych protestach w obronie praw kobiet, to były kobiety, które były przerażone, bo Policja przychodziła do ich domów, do ich sąsiadów i do ich miejsc pracy. One nie miały środków na adwokata. To nie są prawniczki. One nie wiedziały, czy obronią się w sądzie. To jest skandal. Słuchajcie, to powinien być temat debaty w Sejmie. Tysiące ludzi w Polsce boi się władzy, boi się (Oklaski) wyjść na ulice w obronie swoich praw. Wy do tego doprowadziliście.
Nie będę powtarzała rzeczy oczywistych po pośle Nitrasie, bo prawda jest taka, że my się tutaj spotkamy jesienią i sytuacja będzie dokładnie odwrotna. Przywrócimy niezależną prokuraturę. (Wesołość na sali)
Nie wiem, z czego pan się śmieje, bo pan będzie akurat bardzo stratny w wyniku tego, że w Polsce zostaną przywrócone prawo i sprawiedliwość. Zapłacicie też za to, że dzisiaj państwo polskie wypłaca odszkodowania w setkach tysięcy złotych ludziom, których wasza Policja bezprawnie zatrzymywała i wyłapywała na ulicach.
(Poseł Zbigniew Dolata: Nie strasz, nie strasz.)
Coś panu powiem. Byłam świadkiem - mam to zarejestrowane - jak na Krakowskim Przedmieściu do piętnasto-, szesnasto-, siedemnastoletnich dzieci po zakończeniu protestu wybiegła Policja. Słyszałam, jak policjant powiedział: Łapcie, kogo się da. Wyście wyłapywali dzieci i wsadzali je do radiowozów. Wszystkie te dzieci wygrywają sprawy w sądzie, wszystkie. Ta dziewczyna, której trzech policjantów stało na kręgosłupie, też wygrała wszystkie sprawy, a wobec policjantów, którzy na niej stali, toczy się postępowanie.
Dokładnie tak skończy się wasza władza. Każdy po kolei z tego zielonego fotelika będzie odpowiadał za to, co zrobił, a każdą ukradzioną złotówkę, za każdą korupcję, której się dopuścił. Wszyscy jesienią za to odpowiecie.
Składam hołd wszystkim aktywistom w Polsce, którzy dzisiaj mają jeszcze odwagę wyjść i protestować przeciwko autorytarnym (Dzwonek) rządom Prawa i Sprawiedliwości, skorumpowanym i złodziejskim. (Część posłów wstaje, oklaski)
Przebieg posiedzenia