9. kadencja, 72. posiedzenie, 2. dzień (08-02-2023)
17. punkt porządku dziennego:
Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy - Kodeks cywilny oraz niektórych innych ustaw (druk nr 2977).
Poseł Michał Gramatyka:
Dziękuję bardzo.
Szanowna Pani Marszałek! Pani Minister! Wysoka Izbo! To nawet nie jest złe prawo. Można by nawet powiedzieć, że to jest dobre prawo. Dlatego że ten druk zawiera wiele zmian, które są dla obywateli po prostu dobre, zwłaszcza jeżeli chodzi o uproszczenie procedury związanej z odrzuceniem spadku przez dziecko. Korzystne jest np. takie rozwiązanie, że przy zgodnym oświadczeniu o odrzuceniu spadku obojga rodziców nie jest potrzebna już zgoda sądu. To uprości postępowanie, skróci je o co najmniej pół roku, o ile dobrze liczę, i oczywiście zdejmie z sądów część pracy, która była, umówmy się, dość zbędna.
Ale PiS nie byłby sobą, gdyby do tych wszystkich dobrych zmian legislacyjnych nie podrzucił nam jajka niespodzianki. Bo jak inaczej interpretować zmianę art. 5a ustawy - Prawo o aktach stanu cywilnego, która rozszerza krąg podmiotów, którym urząd może udostępniać dane z rejestru stanu cywilnego? I o kogo je rozszerza? Niespodzianka, o samego ministra sprawiedliwości. Do tej pory uprawnionymi podmiotami, które mogły żądać takich informacji, informacji o małżeństwach, o rozwodach, o dzieciach i uznaniach ojcostwa, były: Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencja Wywiadu, służba wywiadu, Centralne Biuro Antykorupcyjne. A teraz z mocy prawa będzie mógł to robić również sam minister sprawiedliwości. I żebyśmy się dobrze zrozumieli, nie prokurator generalny, tylko właśnie minister sprawiedliwości. Czyżby przybyło nam organów ścigania? A może pan minister po prostu chce wiedzieć wszystko o wszystkich, o swoich obywatelkach i obywatelach?
I najciekawsza rzecz. W uzasadnieniu projektu szukałem, po co jest ta zmiana. I odnalazłem, że ona ma na celu umożliwienie realizacji zadań ustawowych ministra sprawiedliwości. Jakich? Na ten temat uzasadnienie milczy. I teraz tak, żyjemy w państwie, w którym rząd ma już dostęp do bazy danych naszych numerów telefonicznych, do miejsca położenia naszych smartfonów, kiedy jeździmy po polskich drogach, zarówno tych płatnych, jak i tych niepłatnych, do naszych kont bankowych, nawet gdy nie mamy żadnego konfliktu z prawem, nie jesteśmy nawet osobami podejrzewanymi, do centralnego spisu wyborców, do rejestru świadczeń medycznych. Po co wam dostęp do kolejnego rejestru? Jedna Opatrzność chyba raczy wiedzieć.
Oczywiście w przypadku wszystkich dobrych zmian wprowadzanych przez to przedłożenie będziemy prowadzić prace podczas komisji. I mamy nadzieję, że uda się nam tę złą zmianę z ustawy wyeliminować. Bardzo dziękuję.
Przebieg posiedzenia