9. kadencja, 73. posiedzenie, 1. dzień (07-03-2023)

3. punkt porządku dziennego:

Sprawozdanie Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych oraz Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej o poselskim projekcie ustawy o zmianie ustawy o referendum lokalnym (druki nr 1768, 1768-A i 3014).

Poseł Waldy Dzikowski:

    Dziękuję, panie marszałku.

    Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Otóż projekt ustawy prezentowany przez przedstawiciela wnioskodawców, a jest wśród nich pan poseł Sachajko, ma dobre intencje. Chce się w nim wzmocnić demokrację bezpośrednią, co można uznać za dobry kierunek, ale ten projekt, zresztą jak też całe sprawozdanie, jest usiany błędami zarówno merytorycznymi, jak i legislacyjnymi, które sprawiają, że nie nadaje się on do dalszego procedowania w tej formule, w której został przedstawiony, nawet w formie tego sprawozdania, które zostało przez pana posła sprawozdawcę zaprezentowane.

    Pokuszę się o krótką charakterystykę tego projektu, wyjaśnienie, dlaczego jego konstrukcja jest aż tak zła. On się składa z dwóch warstw. Po pierwsze, chodzi o próbę wprowadzenie zmiany techniczno-organizacyjnej, mianowicie o wydłużenie terminów odwołań, a także powołania organu, czyli WSA, w końcu NSA, do rozstrzygania sporów pomiędzy inicjatorami referendum a komisarzem czy też wojewodą. I powiedzmy, że to dobrze. Ludzie czy wnioskodawcy reprezentujący inicjatywę referendalną nie poruszają się w tym zakresie tak sprawnie jak przedstawiciele administracji, wójtowie, burmistrzowie czy też inni przedstawiciele biurokracji.

    Ale te terminy są aż tak długie, że pokusiłem się o to, żeby to policzyć. Od samego momentu wystąpienia z inicjatywą uchwałodawczą, czyli tą referendalną, do realizacji wyniku przez organ wykonawczy, w przypadku gdyby wynik referendum był pozytywny, jeśli weźmie się pod uwagę terminy maksymalne dla wnioskodawców, może minąć rok. Wyobrażacie sobie to państwo? Rok. Przy tak dynamicznie rozwijającym się środowisku jak samorząd terytorialny, gmina, powiat, województwo to znaczy: nie do zrobienia. Pewne rzeczy się dezaktualizują. Doceniam intencje, ale dobrymi intencjami piekło jest wybrukowane. Rok od inicjatywy do realizacji. Niemożliwe. Dlatego pokusiliśmy się w tych poprawkach o zmianę tego terminu, tak żeby to było racjonalne, żeby to referendum miało sens, żeby nie zgubiło po drodze swojego sensu i tematu, po prostu. Tak nie można. Okazuje się, że ten zapis, który był błędny, żeby zabezpieczyć przed chaosem... Powiem tak: wzmacnianie demokracji lokalnej, uczestnictwa mieszkańców, partycypacji... Jest cienka linia między wzmacnianiem tej demokracji a chaosem, który może powstać w przypadku zastosowania nieracjonalnych przesłanek, które są w tym projekcie. To po pierwsze. I te poprawki to realizują: chodzi o to, żeby znaleźć jakieś pozytywne rozwiązanie, a jednocześnie nie pozwolić na to, żeby ten projekt stał się po prostu śmieszny w swojej ostatniej wersji.

    Po drugie, są tu też kwestie ustrojowe. Te poprawki mają charakter zmniejszający w sposób matematyczny i statystyczny o połowę. Było 30%, jeśli chodzi o ważność, robimy 15%, było 10%, robimy 5%, a nawet 2,5% w przypadku województw. Wystarczy 10%, żeby pozbierać uprawniające do przeprowadzenia głosowania podpisy. Zwykła matematyka i statystyka nic nie dają. Chciałem powiedzieć wnioskodawcom, że tak naprawdę to zmniejszamy w ten sposób ilość uczestniczących. W zwykły matematyczny, statystyczny sposób: kiedy dzieli się przez dwa, zmniejsza się w ten sposób ilość uczestniczących. Ułatwienia są tylko techniczno-organizacyjne. Nic tu nie wpływa na wzmocnienie demokracji. Chciałem to uzmysłowić wnioskodawcom, doceniając ich trud.

    W związku z tym staramy się to naprawić. Trzeba wziąć pod uwagę procesy socjologiczne, ważność tych referendów, które się odbyły, ile się ich odbyło itd. I próbujemy znaleźć złoty środek. W poprawkach, które przedstawiamy, staramy się znaleźć złoty środek, zmniejszając te zaklęte 30%, 10% czy 5%, ale w sposób racjonalny i nie na podstawie zwykłej matematyki, czyli dzielenia przez dwa, tylko biorąc pod uwagę procesy socjotechniczne i to, jak w międzyczasie inne referenda zostały zweryfikowane przez historię. W związku z tym staramy się ucywilizować ten projekt naszymi poprawkami, tak żeby miał on sens.

    Nie może być bowiem tak, że pan poseł Sachajko w odniesieniu do naszych i Biura Legislacyjnego wątpliwości, pytany, mówi, że uzgodnił to z posłami PiS. No nie za bardzo tak można. Jeszcze raz powtarzam: doceniam filozofię, ideę, ale ona musi być poparta konkretnymi argumentami i rozwiązaniami. (Dzwonek)

    Panie Marszałku! Składam 12 poprawek w imieniu swojego klubu i liczę na rozsądek. Chodzi o to, żeby nie popsuć ustroju samorządów. Bo to może być naprawdę szkodliwe. Żeby tylko nie było tak, że to porozumienie, a w zasadzie tylko i wyłącznie dil polityczny, pomiędzy posłami Kukiza a PiS zamieni się w uchwalenie bzdurnej ustawy. Bardzo bym prosił o rozsądek. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia