9. kadencja, 74. posiedzenie, 1. dzień (12-04-2023)
2. punkt porządku dziennego:
Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o pomocy państwa w oszczędzaniu na cele mieszkaniowe (druki nr 3096 i 3096-A).
Poseł Hanna Gill-Piątek:
Dzień dobry.
Szanowna Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Ustawa, o której tyle dzisiaj mówimy, zawiera dwa elementy, które jednak wypada pochwalić. Są to konto mieszkaniowe i lokata mieszkaniowa. Być może za mało o tym dyskutujemy, bo rzeczywiście są to dwa instrumenty, które już dawno powinny być wprowadzone. Oszczędzanie na mieszkanie z premią państwa to jest całkiem dobry pomysł. Natomiast absolutnie dyskusyjny jest 2-procentowy kredyt.
Moi przedmówcy wnosili różne zarzuty, ale ja chciałam powiedzieć o kolejnej ważnej rzeczy, czyli o tym, dla kogo będzie ten kredyt. Chodzi o jego dostępność i o zdolności kredytową. Według wyliczeń Expandera jeśli para z jednym dzieckiem, która ma razem dochody na poziomie 5 tys. zł miesięcznie na rękę, uzbiera 10% wkładu własnego, to będzie mogła pozwolić sobie na kredyt w wysokości 192 636 zł. To jest, proszę państwa, kawalerka w Nysie, kawalerka w Siemianowicach, w Inowrocławiu albo dwa pokoje w Rybniku. Ofert z dużych miast w tej cenie niestety nie ma. To jest gospodarstwo domowe, które rzeczywiście jest w potrzebie mieszkaniowej. Co do tego nie mamy wątpliwości. To właśnie głównie ludzie o niskich dochodach mają kłopoty z nabyciem albo wynajęciem mieszkania, jeśli chcą mieszkać w ludzkich warunkach i w dobrym miejscu.
Jeśli chodzi o parę plus dwoje dzieci - liczy dalej Expander - z dochodem w gospodarstwie domowym na poziomie 6 tys. zł netto, która uzbierała 20% wkładu, to jej zdolność kredytowa wynosi, uwaga, 239 383 zł. Jest to kawalerka w Zielonej Górze albo dwa pokoje w Chorzowie albo w Będzinie. Trafiła się nawet oferta z Lublina, więc zahacza to o jakieś duże miasto, ale nadal nie jest to... Przepraszam bardzo, ale za niecałe 250 tys. zł nikt z dwójką dzieci nie kupi godziwego mieszkania.
Mediana zarobków w polskim społeczeństwie w październiku wynosiła 3,5 tys. zł, więc właściwie jest to sytuacja, w której większość społeczeństwa na ten kredyt w ogóle się nie załapie. Jest on poza zasięgiem nauczycieli, urzędników, kucharzy, ochroniarzy, właścicieli sklepów i listonoszy. Komu ma więc służyć ten 2-procentowy kredyt, skoro pozostaje on poza zasięgiem 80% społeczeństwa? Na pewno ma służyć bogatym, bo to im rząd da te miliardy. Reszta będzie patrzeć, jak ich dzieci wydają gros dochodów na wynajęcie jakiejś kawalerki.
Deweloperzy byli wymieniani jako beneficjenci, bo wbrew temu, co mówi pan minister, koło zamachowe naszej gospodarki się zatrzymuje. Kredytów hipotecznych w zeszłym roku było o dwie trzecie mniej, Mamy spadek liczby budów i zapaść rynku. Sami budowlańcy oceniają, że jest on na poziomie od 40% do 60%. Ale deweloperzy mówią, że są im potrzebne narzędzia podażowe takie jak np. o dostęp do działek czy ulga budowlana. Chodzi o to, żeby pobudzić rynek lub REIT-y, o których rząd w ogóle zapomniał.
Ukrytym beneficjentem tej ustawy na pewno są banki. Dlaczego? Dlatego że w tej chwili zagrożone są kolosalnym kryzysem frankowym ocenianym na 100 mld zł. Do tego nadchodzi już - widać to po orzeczeniach sądu - kryzys WIBOR. Chodzi o, uwaga, 400 mld zł.
Stawiam tezę, że ta ustawa wcale nie dotyczy Polaków potrzebujących mieszkań. Ona wcale nie dotyczy mieszkań. Chodzi po prostu o ratowanie branży budowlanej, którą trzeba ratować dlatego, że PiS wsadził jej w szprychy kij inflacji, i o ratowanie banków, które zaraz dosięgnie kryzys frankowy i kryzys procesów związanych z WIBOR. Dlaczego? Dlatego że PiS sam na to pozwolił. Nie było w Europie takiego państwa, w którym udział kredytów o zmiennej stopie byłby tak duży jak w Polsce. Nie było też w Europie takiego państwa, przepraszam bardzo, w którym obecny premier, kiedy był prezesem banku, zachęcał ludzi do brania toksycznych kredytów, o których już wtedy wiedział, że będą z nimi kłopoty. Ta ustawa ma więc de facto taki kontekst. Chodzi o nieudolność rządów PiS, która spowodowała inflację i nadchodzący właśnie kryzys bankowy. PiS najpierw coś zepsuł, a teraz próbuje zaklejać to kolejnymi miliardami z naszych kieszeni, które pójdą właśnie na to, żeby zapobiec tym dwóm ogromnym kryzysom. Mieszkania powstaną jako pewien produkt uboczny i być może to dobrze, natomiast mieszkania dla bogatych to nie jest program mieszkaniowy, to może być jeden z instrumentów. PiS tak naprawdę cały czas nie ma programu mieszkaniowego. Dziękuję bardzo. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia