9. kadencja, 74. posiedzenie, 2. dzień (13-04-2023)
21. punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej:
- o rządowym projekcie ustawy o świadczeniu pieniężnym z tytułu pełnienia funkcji sołtysa;
- o poselskim projekcie ustawy o sołtysach i radach sołeckich oraz o zmianie niektórych innych ustaw;
- o poselskim projekcie ustawy o zmianie ustawy o samorządzie gminnym;
- o senackim projekcie ustawy o zmianie ustawy o samorządzie gminnym oraz ustawy o działalności pożytku publicznego i o wolontariacie
(druki nr 3128, 1095, 3126, 3127 i 3159).Poseł Grzegorz Braun:
Szczęść Boże sołtysom byłym, obecnym i przyszłym!
To ważna chwila. Władza ubiega się o wasze względy, szanowne panie, szanowni panowie, i wyceniła was na 300 zł kierdziołkowego. Tyle zostało w tym projekcie, który wcześniej był obudowany jakimiś frazesami o tym, że tu się będzie regulować samorządność na poziomie sołectwa. Ostatecznie władza poszła na skróty. Nas zobligowano tutaj do tego, żeby procedować nad tym projektem w przyspieszonym tempie, tak żeby władza mogła już od lata te pieniądze, to kierdziołkowe wam rozdawać, żebyście oczywiście w porywie wdzięczności głosowali na tę władzę jesienią. Przez chwilę bałem się, że nie zostanie dochowana tradycja, ale koleżanka z PSL zrealizowała stały wariant gry, tzn. przelicytowała. Czy chodzi o to, żeby środki wypłacać nie tylko sołtysom, ale też przewodniczącym rad osiedli? Tak? Dobrze zrozumiałem? To jest właśnie ta gra, która się tutaj toczy. Lewica z prawej i lewica z lewej prześcigają się. Jedni mówią ˝pińcet˝, drudzy mówią ˝tysiąc pińcet˝ i tak Polacy przekupywani są swoimi własnymi pieniędzmi.
Kiedyś słowo ˝sołtys˝ brzmiało dumnie. Kiedyś, czyli w wiekach średnich. W tych strasznych, jak się zdaje niektórym, mrokach średniowiecza sołtys to był pan, to był kawał pana, to był ktoś przedsiębiorczy, ktoś, kogo większy od niego pan, czasem książę, mianował na takiego dyrektora zamieszania, który zorganizuje wieś, czasami miasto, miasta miewały też sołtysów. Ale to nie był przywilej, to był obowiązek, ponieważ nawet jeśli ktoś nie był rycerzem, szlachcicem, to się przez sołectwo de facto uszlachcał, gdyż brał na siebie obowiązek stawiania się konno i zbrojno w potrzebie. Gdyby dzisiaj takie kryterium wprowadzić, że sołtys, owszem, będzie pobierał kierdziołkowe, ale w zamian za to musi on czy też muszą wskazane przez niego osoby stawić się w potrzebie zbrojnej, nie szczędząc zdrowia, życia, majętności, to może byłoby mniej chętnych.
To taka historyczna dygresja, która wskazuje na skalę upadku, upadku spraw Rzeczypospolitej, bo kiedyś właśnie to była przedsiębiorczość. To był kraj wolnych ludzi. A dzisiaj to jest kraj ludzi, którym za 300 zł chce się obiecać świetlaną przyszłość (Dzwonek) w państwie rządzonym przez Zjednoczoną łże-Prawicę.
Przebieg posiedzenia