9. kadencja, 74. posiedzenie, 2. dzień (13-04-2023)

16. punkt porządku dziennego:

Informacja Ministra Spraw Zagranicznych o zadaniach polskiej polityki zagranicznej w 2023 roku.

Poseł Maciej Konieczny:

    Pani Marszałek! Panie Ministrze! Panie i Panowie Ambasadorowie! Wysoka Izbo! Żyjemy w ciekawych czasach. Wieści o końcu historii okazały się mocno przesadzone. Wojna, pandemia, przetasowania na globalnej scenie, wszystko to sprawiło, że polityka zagraniczna zyskała w ostatnich latach na znaczeniu. Rosyjska agresja na Ukrainę sprawiła, że Polska znalazła się w samym centrum wydarzeń. Dziś od zwycięstwa Ukrainy w wojnie z rosyjskim agresorem zależy nasze bezpieczeństwo w nadchodzących dekadach. Od powodzenia ukraińskiej odbudowy zależeć będzie stabilność naszego regionu na długie lata. Od tego, jak silna i solidarna okaże się Unia Europejska, zależy to, czy poradzimy sobie z największymi wyzwaniami współczesności - kryzysem klimatycznym, kryzysem energetycznym, wojną, wszechwładzą wielkich korporacji.

    Z tymi wyzwaniami nikt nie poradzi sobie samodzielnie. Siła i niezależność Polski zależą od naszych sojuszy. Wspólny europejski głos na globalnej scenie to najlepsza gwarancja tego, że będziemy odgrywać istotną rolę w światowej polityce. Bez tego staniemy się jedynie obserwatorami. O relacjach między państwami nie może decydować wyłącznie naga siła. Polska i zjednoczona Europa powinny stać na straży międzynarodowego prawa oraz praw człowieka. Musimy być gotowi wspólnie zawalczyć o bezpieczniejszy, sprawiedliwszy i bardziej demokratyczny świat.

    Szkoda, że ta ważna debata o polityce międzynarodowej odbywa się dopiero teraz. Należy docenić polityczne, militarne oraz humanitarne wsparcie, jakiego nasz kraj udziela broniącej się Ukrainie. Kwestionowanie pozytywnej roli, jaką odegrali obecny polski rząd i prezydent, byłoby zwyczajnie niemądre. Równie niemądre jak sugerowanie, że zaangażowanie na rzecz Ukrainy możliwe jest wyłącznie dzięki rządom PiS-u. Tak oczywiście nie jest. W tej kwestii, w kwestii wsparcia dla Ukrainy, panuje w naszym kraju szczęśliwie daleko idący konsensus. Na najwyższe uznanie zasługuje przede wszystkim fala solidarności i bezinteresownej pomocy, jakiej naszym zaatakowanym sąsiadom udzielili sami Polacy. (Oklaski)

    Obserwując politykę rządu Prawa i Sprawiedliwości, nie da się nie dostrzec jednak istotnego paradoksu. Z jednej strony polski rząd udziela ogromnego wsparcia Ukraińcom walczącym o to, aby stać się częścią demokratycznej, egalitarnej i opartej na prawach człowieka Europy, z drugiej ten sam rząd Zjednoczonej Prawicy opiera swoją politykę na coraz ostrzejszej antyeuropejskiej retoryce, popada w kolejne kosztowne konflikty z Komisją Europejską i na własne życzenie pozostaje w ogonie europejskiej integracji. Taki paradoks.

    Rząd PiS robi bardzo wiele, aby Ukraina stała się częścią Unii Europejskiej, i coraz więcej niestety, żeby Polskę z tej Unii wyprowadzić. Robi to w dodatku wbrew woli polskiego społeczeństwa. Lewica nie ma potrzeby idealizować Unii Europejskiej, wiele rzeczy jest w Unii do poprawy, konflikty interesów są jak najbardziej realne. Podobnie jednak jak ogromna większość polskiego społeczeństwa nie mamy wątpliwości, że integracja europejska służy Polsce, że będąc w Unii, jako społeczeństwo jesteśmy bezpieczniejsi, zamożniejsi, a nasze prawa są lepiej chronione. My jako Lewica gotowi jesteśmy walczyć o lepszą, bardziej sprawiedliwą Unię.

    Najpotężniejszy zarzut, jaki stawiamy rządom Zjednoczonej Prawicy, jest taki, że wiedzeni ideologicznym zacietrzewieniem, partykularnymi, partyjnymi interesami i autorytarnymi tendencjami we własnym obozie skłóciliście Polskę z Europą. (Oklaski) Postawiliście interes partyjny ponad interes Polski, a własne ideologiczne obsesje - ponad jednoznaczną wolę polskiego społeczeństwa. Tu nie chodzi już tylko o ogromne pieniądze, które codziennie tracimy przez wasz ośli upór w obronie szkodliwych działań ministra Ziobry czy też na froncie walki z zawsze groźnymi świerszczami. Polska na własne życzenie traci wpływ na to, jak będzie wyglądała Europa w przyszłości. Zamiast wykorzystać naszą obecną pozycję do trwałego zwiększenia roli Polski w Unii Europejskiej, rządzący wolą krzyczeć: Niemcy nas biją!

    Prawica stawia fałszywą alternatywę: więcej suwerenności albo więcej Europy. Zamiast budować sojusze, które byłyby w stanie uczynić Unię Europejską bardziej sprawiedliwą, bardziej demokratyczną, Prawo i Sprawiedliwość woli flirtować ze skrajną, antyeuropejską, często prorosyjską prawicą w rodzaju Orbána, Salviniego, Le Pen czy postfaszystowskiej partii Vox w Hiszpanii.

    Lewica doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że silna i prawdziwie suwerenna Polska musi opierać się na silnej i suwerennej Europie z bardzo konkretnych powodów: nie będzie silnej Polski bez silnego europejskiego przemysłu. Europa musi być w stanie sama na miejscu produkować potrzebne leki, elektronikę, mieć wszystkie kluczowe technologie. Żeby naprawdę móc decydować o sobie, musimy skończyć z samowolą wielkich międzynarodowych korporacji decydujących ponad naszymi głowami. Polska sama tego nie zrobi. Może to zrobić sprawna i zjednoczona Europa.

    W dniu zbrodniczej napaści na Ukrainę jako Lewica staliśmy ramię w ramię z naszymi ukraińskimi partnerami. Apelowaliśmy o wsparcie walczącego kraju i umorzenie zagranicznego długu Ukrainy. Kierowała nami oczywiście troska o bezpieczeństwo Polski i braterskie wsparcie dla sąsiada.

    Równie ważne było dla nas przekonanie, że polityka zagraniczna musi opierać się na poszanowaniu prawa międzynarodowego i praw człowieka. Wszędzie. Polska, w której wciąż żywa jest pamięć wojennej przemocy i krzywd zadanych przez rosyjski imperializm, powinna być motorem globalnej sprawiedliwości. Tak jak dzisiaj wspieramy naszych ukraińskich przyjaciół, tak powinniśmy wspierać prześladowanych Kurdów, bronić praw Palestyńczyków żyjących w warunkach apartheidu. (Oklaski) Używam tego słowa w oparciu o opinię największych organizacji broniących praw człowieka.

    Powinniśmy stać na straży prawa międzynarodowego i praw człowieka nawet wtedy, kiedy to nie jest dla nas wygodne. Nie tylko ze względu na nasz moralny obowiązek, ale również dlatego, że brak jednolitych standardów naraża nas na konkretne geopolityczne konsekwencje. Odwracając się od państw globalnego Południa i ich potrzeb, sami tworzymy wyrwy skrzętnie wykorzystywane przez Rosję, Chiny, Arabię Saudyjską, Iran, autorytarne państwa o mocarstwowych ambicjach, które porządek międzynarodowy wyobrażają sobie zupełnie inaczej niż my i nie tak, jak my chcielibyśmy go widzieć. Żeby skutecznie realizować interesy, dbać o bezpieczeństwo, działać na rzecz prawa międzynarodowego i praw człowieka, Polska potrzebuje wiarygodności.

    Dzisiaj niestety o to trudno. Polsce trudno krytykować np. szkodliwy, uderzający w Europę flirt Emmanuela Macrona z Pekinem, bo latami sami tkwiliśmy w rozbijackim sojuszu z populistyczną antyunijną prawicą. Trudno wiarygodnie argumentować przeciwko uderzającym w klimat i bezpieczeństwo Europy błędom w niemieckiej polityce energetycznej, bo sami ciągniemy się w ogonie zielonej transformacji (Oklaski), zupełnie bez sensu blokując chociażby rozwój energetyki wiatrowej.

    Kluczowym zadaniem nowego rządu będzie więc to, żeby tę wiarygodność przywrócić. Prawo i Sprawiedliwość traktuje politykę zagraniczną jako spektakl dla swoich wyborców: zobaczcie, ale im pokazaliśmy. Niestety bardzo często kosztem naszych interesów i sojuszy. Dzisiaj, gdy u naszych granic toczy się wojna, to jest więcej niż błąd. Musimy to zmienić. Polityka zagraniczna Polski nie może być dłużej zakładnikiem partyjniackich interesów.

    Dlatego nie możemy poprzeć informacji ministra spraw zagranicznych. Dziękuję. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia