9. kadencja, 74. posiedzenie, 2. dzień (13-04-2023)

17. punkt porządku dziennego:

Sprawozdanie Komisji Finansów Publicznych oraz Komisji Infrastruktury o rządowym projekcie ustawy o pomocy państwa w oszczędzaniu na cele mieszkaniowe (druki nr 3096, 3096-A i 3122).

Poseł Dobromir Sośnierz:

    Po pierwsze, dopłaty do mieszkań powodują tylko wzrost cen mieszkań. Już Lewica wam to tłumaczy. (Oklaski) Okazuje się, że Adrian Zandberg zatrybił - jak on mógł, to wy też możecie. Czy zastanawialiście się np., dlaczego w miejscach, gdzie ludzie więcej zarabiają, mieszkania są droższe? Bo mogą być droższe, bo podaż jest ograniczona, a cena dostosowuje się do możliwości finansowych kupujących. Jeśli na rynku jest, powiedzmy, 100 mieszkań, to cena rynkowa będzie mniej więcej taka, jaką skłonnych będzie zapłacić 100 najbardziej zdeterminowanych nabywców. Jeśli więc dołożymy pieniędzy kupującym, to co się stanie, kochane pisiory? Tak, kupujący będą licytować wyżej, więc mieszkania będą droższe. Mieszkań nie przybędzie od tego, tylko będą droższe, ewentualnie skutek będzie taki, że człowiek z nr. 110 na liście przeskoczy tego z nr 99. To cały efekt tej zabawy.

    Oczywiście jeśli taki trend dłużej by się utrzymał, to rynek by pomału zareagował zwiększeniem podaży, ale tylko wtedy, jeśli inne przeszkody temu nie zapobiegną, np. jeśli jakiś cymbał nie wprowadzi w międzyczasie np. wymogu bezemisyjności mieszkań, nie zeroemisyjności, jak to bezmyślnie jest tłumaczone z dokumentów unijnych, tylko po polsku bezemisyjności. Tak jak się nie mówi: zeromyślności, tylko właśnie bezmyślności. Kolejna bezmyślna kalka. Jeśli np. ktoś nie nakaże wydawać świadectw energetycznych, jeśli nie wdroży jakiegoś innego kamienia milowego, jeśli nie nałoży jakiegoś kolejnego podatku, jakiejś opłaty deweloperskiej, nie każe podatnikom płacić PCC od tych mieszkań, to wtedy być może rynek by po jakimś czasie zareagował. Ale to bez sensu, nie tędy droga.

    Właśnie robimy wszystko, żeby tak naprawdę nie pozwolić budować mieszkań. Wdrażamy kolejne regulacje, obostrzenia, a dopiero co chcieliście walczyć z nadmiernym rozlewaniem miast. Dokładacie kolejne obowiązki: a to odległość parkingu od okna, a to ilość zieleni, a to bezemisyjność, a to panele na dachu, potrójne szyby. To jest ostra jazda na rowerku treningowym, gdzie pedałujemy w miejscu i nie posuwamy się dalej. Z jednej strony robicie coś, żeby napompować tam pieniądze, a z drugiej strony przeszkadzacie w tym, by budować mieszkania. Przecież to się nie może udać.

    Po drugie, gdyby nawet jakimś cudem to działało, to jest to i tak niesprawiedliwe. Każdy ma prawo wydawać swoje pieniądze na swoje potrzeby i spłacać swoje kredyty. Każdy wolny człowiek ma święte prawo nie spłacać cudzych kredytów, nawet jeśli nazwiemy tego człowieka bezosobowo podatnikiem. Podatnik też człowiek, po raz kolejny państwo promuje tutaj życie na kredyt. Płatnikami netto tych wszystkich projektów, dopłat do kredytów są ci, którzy kupują mieszkania za własne oszczędności. Dofinansowanie kredytów to jest zabawa na koszt oszczędzających, to jest kara za oszczędność. Jeśli oszczędzasz pieniądze, to państwo każe ci (Dzwonek) zapłacić podatek Belki, który już zresztą dwie dekady przeżył swojego patrona, a jak się zapożyczasz, to państwo cię poratuje groszem od tych frajerów, co oszczędzają, więc cała ta ekspansja kredytowa idzie dokładnie w poprzek polityki zacieśniania polityki monetarnej, czyli przeciwdziała przeciwdziałaniu inflacji. To jest bardzo droga kiełbasa wyborcza dla wybranych.

    Wicemarszałek Włodzimierz Czarzasty:

    Dziękuję.

    Poseł Dobromir Sośnierz:

    Co ciekawe, projekt jeszcze nieuchwalony, a państwo, ministerstwo ma tam rozpisane, już się chwali, podaje, kiedy można składać wnioski. Pokazuje to tylko fasadowość tej Izby. To już się wydarzyło, tylko my jeszcze o tym nie wiemy.

    To zły i niesprawiedliwy projekt. Wolnościowcy nie przyłożą do niego ręki. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia