9. kadencja, 74. posiedzenie, 3. dzień (14-04-2023)
40. punkt porządku dziennego:
Informacja o istotnych problemach wynikających z działalności i orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego w 2021 roku wraz ze sprawozdaniem Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka oraz Komisji Ustawodawczej (druki nr 2945 i 3046).
Poseł Arkadiusz Myrcha:
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Debata nad działalnością Trybunału Konstytucyjnego w piątkowy wieczór, praktycznie po zamknięciu posiedzenia Sejmu, przy pustych praktycznie ławach poselskich pokazuje, jak pogardliwy stosunek większość parlamentarna ma do instytucji sądu konstytucyjnego w ogóle. To, że pani sędzi Julii Przyłębskiej kolejny raz nie ma w Sejmie, kiedy powinniśmy debatować o niezwykle istotnym dla ustroju Rzeczypospolitej, dla naszych obywateli instytucji, pokazuje, jak pogardliwy ona sama ma stosunek i do samego trybunału, i do parlamentu, który przecież reprezentuje blisko 40-milionowy naród. Ale to nie ma znaczenia dla pani Julii Przyłębskiej, dla niej znaczenie ma przede wszystkim dobra prywatna relacja z Jarosławem Kaczyńskim. Gdyby ta dyskusja odbywała się w niedzielne popołudnie podczas obiadu u niej w domu, to na pewno pani Julia Przyłębska podczas tej debaty by była obecna.
Szanowni Państwo! Jak można mówić o debacie na temat orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego, kiedy tak naprawdę tego orzecznictwa nie ma? Jeszcze w 2015 r., jeżeli sięgniemy do statystyk, Trybunał Konstytucyjny wydawał ponad 60 merytorycznych orzeczeń. Teraz - ledwie 20, i to jak dobrze pójdzie. Spadek jest gigantyczny. Natomiast koszty utrzymania trybunału idą odwrotnie proporcjonalnie w górę. Tak samo jak wynagrodzenia tych sędziów i osób zasiadających w Trybunale Konstytucyjnym.
Z tego lichego dorobku w 2021 r. natomiast wyłania się jedna aktywność orzecznicza, o której warto w tej Izbie powiedzieć. Może nie dotyczy ona stricte wydania wyroku w tym roku, ale jego publikacji wraz z uzasadnieniem. Chodzi o tzw. wyrok aborcyjny, gdy Trybunał Konstytucyjny stał się tak naprawdę narzędziem politycznym w rękach Jarosława Kaczyńskiego i jego większości parlamentarnej, która nie miała odwagi w polskiej Izbie zakazać de facto wykonywania w Polsce zabiegów aborcyjnych. Uczynili to za pośrednictwem Trybunału Konstytucyjnego przy proteście setek tysięcy polskich kobiet, bo nie mieli odwagi stanąć i z otwartą przyłbicą powiedzieć tutaj wprost, na mównicy sejmowej, że chcą praktycznie zakazać tych zabiegów. To, co zrobił Trybunał Konstytucyjny w sprawie aborcji, jest czarną kartą w jego historii.
Nie mówię o tym przez przypadek. Dla mojego pokolenia, ale sądzę, że dla wszystkich Polaków, Trybunał Konstytucyjny był zawsze pewnym symbolem. To było wielkie zwycięstwo ˝Solidarności˝, to był pewien symbol jakby zakończenia komunistycznego bezprawia. Sąd konstytucyjny bowiem jest zaprzeczeniem tego, co niosły ze sobą na sztandarze władze komunistyczne, był emanacją tego, o co wszyscy walczyli: poszanowaniem dla drugiego człowieka, ochrony praw i swobód obywatelskich, a państwo tam wysłaliście prokuratora ze stanu wojennego. To jak dzisiaj obywatele mogą z zaufaniem patrzeć na Trybunał Konstytucyjny?
Nie dziwię się, że zaufanie do tej instytucji jest najmniejsze w historii, bo jeżeli stanowi ono narzędzie polityczne w waszych rękach, jeżeli wydaje się tam wyroki ustami prokuratora stanu wojennego, to ja nie wiem, czy ktoś chciałby stanąć na miejscu Julii Przyłębskiej i tłumaczyć się z działalności tejże instytucji. Rozumiem, że pan sprawozdawca wykonał swój parlamentarny obowiązek, ale jak można bronić tej instytucji dzisiaj? Instytucji, która tak naprawdę pożera pieniądze podatników, kłóci się między sobą, bo przecież ta debata odbywa się w jakichś diametralnie dziwnych czasach trybunału. Trybunał, który jest pogrążony w chaosie, w jakichś wewnętrznych wojenkach, wojnach, które są przedłużeniem waszego konfliktu w prawicy, w PiS-ie, w Solidarnej Polsce. To przecież sędziowie Trybunału Konstytucyjnego kwestionują status Julii Przyłębskiej jako prezesa Trybunału Konstytucyjnego.
To nie posłowie opozycji, to sędziowie w trybunale nie przychodzą na zgromadzenia, za które biorą pieniądze tak naprawdę. Dzisiaj wymieniają się publicznie listami, Julia Przyłębska musi pisać listy do sędziów, żeby im się zachciało pracować? O czym my mówimy?
A państwo chcecie, żebyśmy analizowali istotne zagadnienia z orzecznictwa trybunału, jak im się nawet nie chce przyjść do roboty? Na litość boską! Jest piątkowy wieczór, Polacy dzisiaj już mają uwagę polityczną może skupioną zupełnie na innych tematach, pochłonięci drożyzną, inflacją, ale w tle, w Trybunale Konstytucyjnym odbywa się wojna polityczna, która (Dzwonek), zjada prawicę, zjada dzisiaj Trybunał Konstytucyjny i zjada dzisiaj debatę parlamentarną.
Nie ma nikogo z Trybunału, nie ma praktycznie nikogo z PiS-u, już nie mówiąc o tym, że nie ma praktycznie orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego, tak jak na naszych oczach rozmyła się ta instytucja. Dziękuję bardzo. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia