9. kadencja, 75. posiedzenie, 1. dzień (09-05-2023)

8. punkt porządku dziennego:

Informacja Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi w sprawie sytuacji w polskim rolnictwie.

Poseł Joanna Senyszyn:

    Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Myślałam, że będę miała okazję wysłuchać rzetelnej, spokojnej, wyważonej informacji ministra rolnictwa i rozwoju wsi w sprawie sytuacji w polskim rolnictwie, a usłyszałam polityczny, kłamliwy spicz nasączony jadem i przytykami w stosunku do opozycji. Minister Telus więcej mówił o tym, czego nie zrobiła przed laty opozycja - nie zawsze zresztą prawdziwie - niż o tym, co zrobił i czego nie zrobił PiS-owski rząd. A przecież rządzicie już ósmy rok. Wciąż na wsi żyje się trudniej i gorzej niż w mieście.

    Nie usłyszeliśmy, dlaczego według wyników powszechnego spisu rolnego z 2020 r. liczba gospodarstw rolnych wciąż się zmniejsza i wynosi już tylko 1,3 mln, dlaczego średni obszar gospodarstwa rolnego to zaledwie 11 ha, a przede wszystkim dlaczego 3/4 mieszkańców wsi nie chce zajmować się rolnictwem. A nie chce, bo uważa, że poza rolnictwem znajdzie bardziej opłacalne zajęcie. I oczywiście mają rację. Nie usłyszeliśmy, dlaczego 70% Polaków uważa, że rolnictwo zmierza w złym kierunku i co Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi zrobi, żeby to zmienić. A to byłoby najciekawsze.

    Najpoważniejszy problem polskiego rolnictwa, którego nie rozwiązaliście przez 8 lat, to rosnące koszty produkcji i niskie ceny skupu. Największy odsetek rolników uznaje swoją sytuację za jednoznacznie złą, a zaledwie 16% za dobrą.

    Nie będę mówić o tym, co już podnosili moi przedmówcy z opozycji, ale kiedy słuchałam ministra Telusa i jego kolegów z PiS, przypomniał mi się wierszyk Krasickiego: Tu mi kadzą - rzekł dumnie do swego rodzeństwa szczur, siedząc na ołtarzu podczas nabożeństwa. I rzeczywiście tak się PiS zachowuje.

    (Poseł Piotr Kaleta: Ostrożnie z wierszykami, bo ja zaraz wejdę.)

    Kadzicie sobie nawzajem. Kiedykolwiek jest wniosek o odwołanie któregoś z ministrów PiS-owskich to mimo, że żrecie się gorzej niż psy... No dzisiaj chcieliście odwołać z solidarnej, a właściwie teraz już samorządnej Polski...

    (Głos z sali: Suwerennej.)

    Jakiej?

    (Głos z sali: Suwerennej.)

    A, no bo samorządna faktycznie nie jest. No więc chcieliście przecież odwołać swoich kolegów, których rzekomo kochacie w ramach Zjednoczonej Prawicy. Ale tak to już właśnie z wami jest, że żeby utrzymać się przy korycie, to zrobicie wszystko. No i tak żryjcie sobie wobec tego to żarcie z koryta. Wszystkiego najlepszego.

    (Poseł Teresa Wargocka: O Jezu, jaki język.)


Przebieg posiedzenia