9. kadencja, 76. posiedzenie, 2. dzień (25-05-2023)

15. punkt porządku dziennego:

Sprawozdanie Komisji Nadzwyczajnej o poselskim projekcie ustawy o zmianie Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej (druki nr 2263 i 3180).

Poseł Dobromir Sośnierz:

    Bywały tutaj momenty wzniosłe, ale nie o tym teraz.

    Niedawno pan premier pytał retorycznie w Polsacie, czy jeśli dług publiczny spada, a nie rośnie, to znaczy, że on się wymyka spod kontroli. Być może ktoś tam czegoś nie dopatrzył w Unii Europejskiej albo źle policzył. Ale jak było 51%, a teraz jest 49%, a w tym roku spadnie do 47%, to czy to jest wymknięcie się spod kontroli? No więc na konto tej świetnej sytuacji finansowej zapowiedzieliście już 800+. Wprawdzie znowu można by się przyczepić, że wcześniej prezes, naczelnik państwa powiedział, że 700+ byłoby proinflacyjne, to czemu teraz 800+ nie jest? Takich domorosłych ekonomistów to już zaorał przykładnie poseł Smoliński na Twitterze. pisząc, że 700+ było proinflacyjne, a 800+ nie będzie. I co tu jest niezrozumiałe? Tak że to mamy wyjaśnione. Z taką mądrością jest nasz kraj niestety rządzony.

    Ale jeszcze echa tych wszystkich mądrości nie ucichły, a już w Sejmie pojawił się projekt zmiany konstytucji wyciągający o dziwo bezpieczniki z systemu finansowego. Projekt postuluje, żebyśmy się umówili wszyscy, że będziemy udawać, że dług zaciągany na cele militarne to nie jest dług. Nie dość, że głupie, to jeszcze przecież niepotrzebne, bo sytuacja ekonomiczna jest przecież znakomita, zadłużenie w relacji do PKB spada. To po co podnosić poprzeczkę, dopuszczalną granicę, skoro się właśnie od niej oddalamy, jak powiedział premier?

    Ano może dlatego, że to wszystko jednak są bzdury? Może dlatego, że zadłużenie mamy znacznie większe, niż pan premier przyznaje, tylko co chwilę uznajemy, że coś się nie liczy do długu. Może gdyby uwzględnić np. potężny dług emerytalny, który jeszcze sobie powiększamy, fundując emerytury obcym obywatelom, tobyśmy byli w zupełnie innym miejscu. Może gdybyśmy przestali się oszukiwać, że wyjmowanie wydatków poza budżet powoduje, że niby mamy równowagę budżetową, tobyśmy się mniej dziwili, że w sumie nam się ten budżet nie spina. Może gdybyście sobie uporczywie nie kupowali wyborców za ich własne pieniądze, tobyście nie musieli udawać, że wydatki na obronność się teraz nie liczą. Otóż liczą się.

    Nie można przejadać pieniędzy, przeznaczać ich na rozdawnictwo i mieć silnej armii jednocześnie. Dług to jest dług. Nazywanie, zmiana nazwy nie zmienia rzeczywistości. Jeśli go nie nazwiemy długiem, jeśli zamkniemy oczy i będziemy jednocześnie udawać, że go nie ma, to on magicznie nie zniknie, tylko nas w końcu doprowadzi do bankructwa.

    A jak nie będzie nas stać na obsługę tego długu, już nikt nie będzie wam chciał pożyczać pieniędzy, to co wtedy powiecie? To się nie liczy, bo wiecie, mieliśmy ważne wydatki. To może jak tak można, to w ogóle wyjmijcie wszystkie wydatki poza ten limit. Proponuję, żeby każdy bankrut w tym kraju wziął w ogóle przykład z rządu i jak przyjdzie co do czego, mówił: pomijając te wszystkie długi, których nie mogę spłacać, ale przecież miałem ważne wydatki, dlatego one się nie liczą - moja sytuacja finansowa jest świetna, więc o co w ogóle wam chodzi? (Oklaski)

    Wyjęcie całego zadłużenia na cele zbrojeniowe z konstytucyjnego limitu de facto otwiera furtkę na zwiększanie zadłużenia (Dzwonek) na inne cele. W zasadzie z matematycznego punktu widzenia to jest obojętne, czy wyjmiemy te wydatki czy inne wydatki, ważne, że de facto służy to bezkarnemu zwiększaniu zadłużenia państwa. Dokończę jeszcze w pytaniu. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia