9. kadencja, 76. posiedzenie, 2. dzień (25-05-2023)

16. punkt porządku dziennego:

Sprawozdanie Komisji Infrastruktury oraz Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym oraz niektórych innych ustaw (druki nr 3097 i 3241).

Poseł Dobromir Sośnierz:

    Myślę, że najlepszym podsumowaniem tej dyskusji jest treść poprawki złożonej przez panią Gill-Piątek, która zresztą będzie przemawiać po mnie i sama będzie mogła się tym pochwalić. W treści poprawki jest mowa o tym, że przestrzeń jest dobrem wspólnym. Myślę, że to komunistyczne przekonanie jest obecne w wielu głowach na tej sali, czego wyraz jasno dało wielu przedmówców, w tym niezawodna pani Chmiel, która zawsze ubolewa nad tym, że regulacji jest za mało, że urzędnicy mają za mało do powiedzenia i że obywatele za dużo mogą sobie pozwolić na swoich działkach.

    (Poseł Małgorzata Chmiel: To nieprawda!)

    Słyszeliśmy to wszyscy.

    (Poseł Małgorzata Chmiel: Nie zrozumiał pan.)

    Ja reprezentuję tych, którzy chcieliby, żeby urzędnik miał jak najmniej do powiedzenia na ich działce, żeby to oni decydowali. Reprezentuję tych, którzy myślą, że przestrzeń należy do tych, którzy ją sobie kupili, a nie do tych, którzy chcą za darmo decydować o tym, co się dzieje na cudzych działkach - bo to się do tego sprowadza. Nawet nie zgodzę się z tym, że człowiek ma prawo do pejzażu za oknem. Uważam, że jest to próba przerzucania kosztów swojego widzimisię, tego, jak chcielibyśmy, żeby świat był urządzony, na innych, którzy mają na swoich działkach realizować za nas nasze prawo do pejzażu.

    Zwracam uwagę, że odkąd państwo wzięło się za regulowanie, za planowanie przestrzenne, to ładu przestrzennego mamy mniej, a nie więcej. Wystarczy spojrzeć na to, jak były zaprojektowane dawniejsze miasta, a jak są dzisiejsze, ale też spojrzeć na kraje, w których obywatelom jest pozostawiona większa swoboda, chociażby na Stany Zjednoczone. Te plany przestrzenne tak naprawdę powinny przede wszystkim krępować ręce urzędnikom, a nie obywatelom, ale one właśnie nie robią tego, co powinny. Powinno się np. wytyczać siatkę ulic w miejscach, w których ona nie jest wyznaczona, na zapas, tak żeby nie dochodziło do chaosu, do budowania jakichś jednokierunkowych, zapętlonych wzorków, jakby korniki gryzły w drzewie, jak to się dzieje w naszym kraju. Tego właśnie się zupełnie nie robi. Urzędnicy zostawiają sobie pole do popisu, wytyczają to zupełnie swobodnie, pod dyktando kolejnych budowniczych. Ludzie lubią mieszkać przy ślepej uliczce, chcą, żeby nie jeździł po niej nikt poza nimi samymi, ale w ten sposób obciążają tym ruchem wszystkie sąsiednie ulice. I właśnie tam, gdzie to powinno działać, to kompletnie nie działa. Nie ma żadnych takich planów, w których by rezerwowano na to miejsce. Okej, mamy te korniki, mamy tę byle jaką siatkę w tych miastach, gdzie już jest to wytyczone, ale chodzi o to, żebyśmy mieli już wytyczoną regularną siatkę ulic na zapas, tam gdzie jeszcze nic nie jest zabudowane. Tego nie ma i nikt tego nie planuje, w tej ustawie to nawet nie pada.

    Samo to, że tą ustawą musimy zmieniać 50 ustaw, jest takim smutnym świadectwem regulowania. W państwie istnieje 50 ustaw, które w jakiś sposób dotykają planowania przestrzennego, i my tego nie likwidujemy, tylko zmieniamy te 50 ustaw, w tych 50 ustawach dopasowujemy te przepisy.

    Mimo pewnych pozytywnych (Dzwonek) zmian, również deregulujących i porządkujących, nie możemy poprzeć tego projektu.


Przebieg posiedzenia