9. kadencja, 76. posiedzenie, 2. dzień (25-05-2023)

22. punkt porządku dziennego:

Sprawozdanie Komisji Infrastruktury o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy o autostradach płatnych oraz o Krajowym Funduszu Drogowym oraz niektórych innych ustaw (druki nr 3245, 3245-A i 3250).

Poseł Dobromir Sośnierz:

    Dwa elementy tej ustawy. Najpierw te bezpłatne autostrady. Ja już z tego miejsca, z tej mównicy domagałem się... Chodzi o to, że niejasne jest, dlaczego właściwie akurat autostrady są dodatkowo płatne. Skoro wszyscy płacimy na ich budowę i utrzymanie, tak samo jak na wszystkie inne drogi, to nie widzę powodu, żeby akurat autostrady, które są najbezpieczniejszymi drogami i do korzystania z których należałoby zachęcać wszystkich użytkowników, są obkładane dodatkowymi karnymi opłatami za jeżdżenie po nich. Skąd bierze się bezsensowna z punktu widzenia bezpieczeństwa i ekonomii ruchu praktyka omijania tych płatnych odcinków mniejszymi drogami? A więc jak najbardziej tak. Tylko po co było w takim razie budować ten kosztowny system do poboru opłat rok przed pomysłem zniesienia tych opłat? Tego już nie rozumiem.

    Tutaj pan Kopiec grzmiał przeciwko temu, mówiąc, że te drogi same się nie utrzymają. Ale znowu pytam: Dlaczego akurat te drogi miałyby być inaczej traktowane niż pozostałe? Równie dobrze moglibyśmy wprowadzić opłaty za wszystkie kategorie dróg. I jeśli chodzi o koszty społeczne, to wydaje mi się, że nawet byłoby to łatwiejsze do udowodnienia - nie żebym do tego namawiał, żeby wprowadzać jakieś opłaty na drogach - na innych drogach niż akurat na autostradach.

    A więc wszystko fajnie, tylko że, po pierwsze, co z tym systemem? Dlaczego go budowaliśmy? Po drugie, co z kamieniami milowymi? Bo już się zobowiązaliśmy, że będziemy mieli wszystkie drogi płatne, łącznie z ekspresówkami. Chyba to nie jest nic więcej niż zasłona dymna, taka kiełbasa przedwyborcza: nie słuchajcie tych tam, czarnowidzów, co mówią o płatnych drogach, bo przecież my znosimy opłaty. No ale zaraz po wyborach, żeby wdrożyć kamień milowy, będziecie musieli przyjąć z powrotem opłaty. Nie wiem, być może w innej formie. Jak pan minister to widzi?

    I drugi element tej ustawy, czyli ten nieszczęsny zakaz wyprzedzania. Rozumiem, że istnieje taki problem, rozumiem, że on jest dotkliwy i że należy coś z tym być może zrobić, natomiast na pewno nie należy wylewać dziecka z kąpielą, tak jak tutaj to, koledzy, wymyśliliście, dokładając to do tej ustawy o płatnych autostradach, znowu ni z tego ni z owego, dlatego że komuś się coś skojarzyło. Bo jak autostrady, to jeszcze mam taki jeden pomysł, bo mnie ostatnio wkurzył, jak jechałem autostradą, i zajechał mi drogę tir, to weźcie tam dorzućcie - pan prezes powiedział czy jakiś tam inny wpływowy przedstawiciel rządu - szybko jakiś przepis, który nie ma...

    (Poseł Cezary Grabarczyk: Prezes nie ma prawa jazdy.)

    Ale może z kierowcą jechał, nie wiadomo.

    W każdym razie nie, ten przepis jest zbyt daleko idący. Z całą pewnością nie możemy tego poprzeć. O ile te bezpłatne autostrady byśmy chętnie poparli, o tyle z tą wkładką już nie możemy tego poprzeć. To jest zbyt daleko idący zakaz, który całą dobę miałby obowiązywać wszystkich kierowców, z tym niesprecyzowanym bliżej określeniem o dużej różnicy prędkości, która nie jest zdefiniowana, plus ogromne mandaty i 15 punktów karnych. Tak? Tyle tam jest za złamanie tego zakazu jest przewidziane? A więc nie (Dzwonek), to jest za daleko idące. To po dwóch takich wyprzedzeniach mam stracić prawo jazdy? (Oklaski)


Przebieg posiedzenia