9. kadencja, 76. posiedzenie, 3. dzień (26-05-2023)

23. punkt porządku dziennego:

Sprawozdanie Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży o poselskim projekcie ustawy o wsparciu rozwoju kompetencji cyfrowych uczniów i nauczycieli (druki nr 3244 i 3296).

Poseł Katarzyna Kretkowska:

    Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Klub parlamentarny Lewica oczywiście popiera wyposażenie uczniów klas IV szkół podstawowych oraz polskich nauczycieli w laptopy...

    (Poseł Janusz Korwin-Mikke: Lewica zawsze popiera PiS. Tak jest.)

    ...chociaż wyposażenie szkół w owo jedno z podstawowych współczesnych narzędzi pracy i nauki, jakim jest laptop z dobrym oprogramowaniem i dostępem do Internetu, mogło nastąpić co najmniej dwie kadencje temu, a nie dopiero na 2 tygodnie przed kolejnymi wyborami.

    W czasie pierwszego czytania klub parlamentarny Lewica wnioskował, by zakupem laptopów objęci zostali także nauczyciele szkół niepublicznych, a nie tylko publicznych, oraz by w projekcie określić, w jakie oprogramowanie te laptopy będą wyposażone, kto będzie ponosił koszty stałe oraz kto będzie dostarczał Internet i opłacał dostęp do niego uczniom i nauczycielom poza murami szkoły. Bazowe oprogramowanie tych laptopów, jak wnioskowaliśmy, powinno zawierać oprócz oprogramowania operacyjnego także oprogramowanie edukacyjne służące rozwojowi indywidualnych talentów ucznia, a także udzielające wsparcia profilaktycznego czy terapeutycznego.

    Zwracaliśmy uwagę na konieczność doprecyzowania szeregu zapisów...

    (Poseł Janusz Korwin-Mikke: Coś o aborcji. Koniecznie coś o aborcji.)

    ...by zaoszczędzić dyrektorom szkół praktycznych czy formalnoprawnych problemów we wrześniu, na konieczność poddania proponowanych przepisów ocenie co do zgodności z RODO oraz przekazania tego do Komisji Europejskiej celem notyfikacji, skoro nie jest to projekt rządowy, tylko poselski, i na wątpliwości dotyczące możliwości uznania bonów dla nauczycieli za zakazaną pomoc państwa. Wątpliwości te szczegółowo uzasadniło także Biuro Analiz Sejmowych.

    Nie jest jasne, dlaczego prosta kwestia zakupu laptopów dla uczniów i nauczycieli nie została przedstawiona wiele miesięcy temu jako projekt rządowy, zapowiadany przecież przez rząd na posiedzeniu komisji wspólnej rządu i samorządu jeszcze w grudniu ub.r. Wówczas projekt zostałby poddany normalnym konsultacjom ze środowiskiem, które będzie odpowiadać za jego realizację. Zamiast tego przez pół roku nic się nie działo, a teraz na łapu-capu projekt wpływa jako projekt poselski tuż przed posiedzeniem Sejmu i bez konsultacji.

    Dzisiaj mamy sprawozdanie z wczorajszego posiedzenia komisji. Niestety to, co się na nim działo, urągało podstawowym standardom przyzwoitego procedowania. Autopoprawki do projektu, liczące więcej stron niż sama ustawa i wyrzucające z niej całe artykuły, wpłynęły dopiero w trakcie posiedzenia komisji. Wniosek o zarządzenie przerwy, by pozwolić posłom się z nimi zapoznać, został przez PiS odrzucony, a próby zadawania pytań były ucinane przez panią przewodniczącą, która najchętniej nie dopuszczałaby posłów opozycji do głosu, bo czyniła to z ledwo skrywanym niesmakiem.

    (Poseł Janusz Korwin-Mikke: I słusznie.)

    Całości towarzyszyły wrogie pokrzykiwania kilku pań posłanek PiS, tak jakby życzliwe próby rozmowy o ustawowych zapisach i propozycje ich doprecyzowania miały być jakimś skrywanym atakiem wrogich sił bezpośrednio na osoby pań posłanek. Efekt był taki, że opozycja na znak protestu wczoraj nie wzięła udziału w tym chaotycznym głosowaniu, nie mając możliwości poważniejszego zapoznania się z poprawkami.

    Od strony merytorycznej sprawy miały się tak, że pan minister Lewandowski ustnie zapewniał, że albo zgłaszane przez nas postulaty będą ujęte w przyszłym rozporządzeniu, albo nasze wątpliwości są niezasadne, gdyż on ich nie podziela. Pan minister, w odróżnieniu od pani przewodniczącej, nie był poirytowany, nie pouczał, odpowiadał dobrodusznie, ale ustne zapowiedzi nie zostały na razie ujęte na piśmie, bo rozporządzenie, które winno w takiej sytuacji być dołączone do projektu ustawy, dopiero ma być napisane. Wątpliwości prawne były zbywane bez podawania prawnych kontrargumentów, na zasadzie: a ja tak nie uważam. Całość tworzyła wrażenie projektu pisanego na kolanie, byleby go przepchnąć i mieć z głowy, a potem się zobaczy.

    I tak przyjęty został wniosek o rozszerzenie projektu o nauczycieli szkół niepublicznych, o co wnioskowaliśmy, ale nie zostało to wpisane do ustawy, tylko ma być ujęte miękko - że sukcesywnie i w miarę możliwości - w rozporządzeniu ministra cyfryzacji. Czy to oznacza, że np. nauczyciele szkół katolickich - tak, a szkół bardziej świeckich to już niekoniecznie? O oprogramowaniu edukacyjnym tak naprawdę w ogóle nie było mowy, zostaliśmy enigmatycznie zbyci. Dostęp do Internetu poza szkołą ma zapewniać planowana rozbudowa bezprzewodowej sieci. Padła kwota 2 mld zł, przeznaczona na to w KPO. Przypominam, że jeszcze tego nie otrzymaliśmy.

    Prawdziwy kwiatek pojawił się na koniec: w poprawkach wrzutkach, ni z tego, ni z owego, minister Czarnek w swych bombastycznych zapędach postanowił wyjąć Akademię Kopernikańską spod zarządu premiera i poddać ją swojemu osobistemu władztwu. Tak na marginesie, czy pan premier Morawiecki wie, że to ma być właśnie uchwalane, czy też nie wie?

    Pytanie, dlaczego (Dzwonek) ta zmiana wprowadzana jest do ustawy o zakupie laptopów, a nie do ustawy o akademii, pozostało bez odpowiedzi. Podobnie jak to, dlaczego ta jedna zmiana ma wejść w życie niezwłocznie po opublikowaniu, bez 2 tygodni vacatio legis jak reszta ustawy. Czy Akademia Kopernikańska ma w mściwych zapędach ministra Czarnka otrzymywać teraz lwią część środków na badania naukowe kosztem PAN, który musi być karany za samodzielność naukową i wyniki badań takich profesorów jak Barbara Engelking?

    Klub parlamentarny Lewica będzie głosował przeciwko tej poprawce. Oczywiście całą ustawę popieramy. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia