9. kadencja, 76. posiedzenie, 3. dzień (26-05-2023)
Oświadczenia.
Poseł Katarzyna Maria Piekarska (tekst niewygłoszony):
Oświadczenie poselskie z okazji 232. rocznicy debaty nad kodeksem karnym Lepeletiera
Szanowna Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Obecne posiedzenie Sejmu wypada w historyczną rocznicę wydarzenia bardzo szczególnego z perspektywy rozwoju prawa karnego i praw człowieka. Dokładnie 232 lata temu we francuskim Zgromadzeniu Konstytucyjnym, w okresie Rewolucji Francuskiej, toczyła się dyskusja nad zniesieniem kary śmierci i nad wielką reformą penitencjarną, rozpoczęta 23 maja 1791 r. przedstawieniem przez Michela Lepeletiera nowatorskiego projektu kodeksu karnego. Kodeks ów wyznaczał nowe wzorce humanitaryzacji i racjonalizacji prawa, których część wciąż jeszcze oczekuje na realizację.
Lepeletier proponował odesłać w mroki historii cały wcześniejszy system karny oparty na przekonaniu, że nieudolność organów ścigania można zrekompensować surowością kar. We Francji, w której Lepeletier się wychował i praktykował jako adwokat, karę śmierci wymierzano za ponad 100 rodzajów przestępstw i często poprzedzano torturami. Stosowano kary fizyczne i napiętnowania ciała. Popularne było zsyłanie przestępców na długoletnie ciężkie roboty. Wielkim zamysłem Lepeletiera było oparcie całego wymiaru sprawiedliwości na instytucji więzienia - dziś to rzecz oczywista, ale w czasach nowożytnych stanowiła wielki przełom. Lepeletier zaproponował system penitencjarny, który miał na celu już nie jak dawne kary zemstę czy odpłatę, ale resocjalizację. Odpowiednie warunki i wychowanie, jak twierdzili rewolucyjni radykałowie, są w stanie każdego przywrócić społeczeństwu. Resocjalizować miała przede wszystkim praca - ale już nie pod postacią upokarzających przymusowych robót ponad siły, lecz przeciwnie: taka, która nauczy skazanego wartości uczciwego zarobkowania i przygotuje do powrotu do społeczeństwa. Miała to zatem być praca dobrowolna, niezbyt ciężka, dostosowana do umiejętności, które więzień sam zadeklaruje, i co ważne - wynagradzana. W tym sensie Lepeletier antycypował najlepsze wzorce współczesnego prawa penitencjarnego.
Najbardziej jednak postępowym elementem projektu była propozycja całkowitego zakazu kary śmierci. Podnoszono wszystkie dobrze znane nam dziś argumenty: ostrzegano przed zgubnymi błędami sądowymi, argumentowano, że szubienica nie posiada większej mocy odstraszającej niż długoletnie więzienie, ubolewano nad demoralizującymi skutkami oswajania obywateli z rozlewem krwi, a także po prostu odmawiano państwu władzy nad życiem jednostki. Lepeletier odrzucał nawet karę dożywocia jako nieskuteczną i odbierającą szansę na poprawę. Ostatecznie to nieuchronność kary, a nie surowość jest tym, co odstrasza przestępców. Analizowano przykłady Francji i krajów ościennych, by udowodnić, że nie da się stwierdzić żadnego pozytywnego wpływu nadmiernej surowości praw na poziom przestępczości. Jednocześnie kategorycznie odrzucono wykorzystywanie tortur w celu wymuszania zeznań, a także wezwano do połączenia reformy prawa z szerszą reformą społeczną. Ostatecznie to nie same kary, ale walkę z nędzą, bezrobociem i brakiem edukacji Lepeletier wskazał jako najskuteczniejszy środek prewencyjny.
Projekt kodeksu karnego z maja 1791 r. nie wszedł w życie. Spotkał się z entuzjazmem lewicy, ale opór bardziej konserwatywnych deputowanych zaważył na jego odrzuceniu. Niemniej jednak postulaty, na których się opierał, są do dziś aktualne. Lepeletier wyprzedzał swoją epokę, ale i my wciąż mamy się czego uczyć od pionierów prawnokarnego humanitaryzmu. Nieprzypadkowo przedstawiłam państwu tę historię. Niestety w ostatnich latach możemy obserwować w naszym kraju wzrastającą falę populizmu prawnego. Bo oto w ubiegłym roku większość sejmowa przyjęła przepisy wprowadzające karę bezwzględnego dożywocia. Jednocześnie zaostrzono kary przewidziane za szereg przestępstw. Zasiadający w tej izbie minister sprawiedliwości publicznie komentuje toczące się postępowania, ubolewając nad nieobecnością w polskim systemie kary śmierci. Policja jest niedofinansowana i boryka się z brakami kadrowymi, realne płace funkcjonariuszy spadają, wykrywalność przestępstw stoi w miejscu, ale przekonuje się społeczeństwo, że to zbyt łagodne sądy czy możliwość przedterminowego zwolnienia są przyczyną, dla której wielu przestępców kpi z państwa polskiego. Wysoka Izbo! Spotkałam się z opiniami, że populizm prawny partii rządzącej cofa naszą politykę karną o 200 lat. Niestety, jak widać, i to teza zbyt optymistyczna. Przynajmniej pod pewnymi względami jesteśmy zawstydzani nawet przez XVIII stulecie.
Przebieg posiedzenia