9. kadencja, 77. posiedzenie, 1. dzień (13-06-2023)

5. punkt porządku dziennego:

Pierwsze czytanie przedstawionego przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej projektu ustawy o zmianie ustawy o Państwowej Komisji do spraw badania wpływów rosyjskich na bezpieczeństwo wewnętrzne Rzeczypospolitej Polskiej w latach 2007-2022 oraz niektórych innych ustaw (druk nr 3318).

Poseł Wiesław Szczepański:

    Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pani Minister! Nowelizowana dzisiaj ustawa została uchwalona 14 kwietnia br. Komisja Administracji i Spraw Wewnętrznych dwukrotnie odrzucała tę ustawę i dwukrotnie wracała ona do komisji, ale również Senat wnioskował o jej odrzucenie. Kilku profesorów, znawców prawa, stwierdzało jednomyślnie, że projekt ten ze względu na wewnętrzną niespójność, liczne błędy i niezgodność projektu z prawem w ogóle nie powinien być procedowany.

    Aby go wówczas uchwalić, parlamentarna większość sejmowa zwiększała skład osobowy komisji. Mimo tego, że konstytucjonaliści wskazywali na to, że projekt łamie 13 artykułów konstytucji - w tym artykuł mówiący o zasadzie demokratycznego państwa prawa, o zasadzie praworządności, o trójpodziale władzy, o przyrodzonej godności człowieka, łamie zasady procedur karnych, zasadę prawa do niezależnego i niezawisłego sądu, depcze prawo do prywatności i narusza podstawy funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości - większość parlamentarna podjęła decyzję i przegłosowała tę ustawę. To kompromitacja tych posłów, którzy głosowali, ale to również, szanowni państwo, sprzeniewierzenie się przysiędze poselskiej, którą składaliśmy, że będziemy strzec konstytucji. Ci, którzy głosowali za tą ustawą, łamią tę konstytucję.

    Zgodnie z obowiązującą dzisiaj ustawą za czyny, które były prawnie dozwolone... Będzie można uznać, że każdy łamał prawo i że był agentem Rosji, że działał na rzecz Rosji, mimo że ówczesne prawo na to pozwalało. Jednocześnie żadne prawo i kodeksy nie znają takiej komisji, którą państwo stworzyliście. To hybryda: to prokuratura, to sąd, to administracja w jednym. Efektem pracy członków tej komisji ma być wykluczenie z życia publicznego wybranych przez tę komisję osób na 10 lat.

    Ktoś powie, że będą mogli kandydować, to prawda, ale jak zostaną wybrani, nie będą mogli pełnić żadnej funkcji, nawet funkcji posła, dlatego że poseł również wydaje środki publiczne, które dostaje na biuro.

    Wybranych będzie dziewięciu członków - w randze sekretarzy stanu - tej komisji, która będzie zależna finansowo i organizacyjnie od władzy wykonawczej. To ona będzie przyklejała etykietę, czy ktoś jest agentem czy nie. To ona będzie odpowiadała za śmierć cywilną tej osoby. Za swoją działalność członkowie komisji nie ponoszą żadnej odpowiedzialności. Dzięki Sejmowi dostali glejt na całkowitą bezkarność. Glejt na to, aby mogli swobodnie działać i obrzucać każdego błotem, jeśli tylko zechcą, i nie staną przed żadnym sądem. Posłowie PiS nie kryją, na czym ma polegać działanie tej komisji. Celem jest wyeliminowanie z życia politycznego niektórych członków dzisiejszej opozycji, głównie, jak czytamy w uzasadnieniu, Donalda Tuska i Waldemara Pawlaka.

    Jako klub Lewicy zwróciliśmy się do pana prezydenta, aby nie podpisywał tej ustawy. Pan prezydent jednak bardzo szybko podjął decyzję. Już piątego dnia po uchwaleniu tej ustawy podjął decyzję, że ją podpisze. Mówił: wiem, że ona musi wejść w życie. To niestety, pani minister, kompromitacja głowy państwa. Pan prezydent nie może być zakładnikiem jednego ugrupowania politycznego, nawet jeśli dzięki niemu został wybrany. Dzisiaj dziwią mnie słowa pana prezydenta, który zapewniał, że decyzje komisji mogą być zniesione przez sąd administracyjny. Przecież pan prezydent jest chyba doktorem prawa i to prawa administracyjnego, więc powinien wiedzieć, że wojewódzki sąd administracyjny, sądy administracyjne zajmują się tylko kwestią proceduralną, nie wchodzą w meritum sprawy.

    No ale widzimy, że pan prezydent jakoś szybko przemyślał sprawę. Już 4 dni później złożył kolejny projekt nowelizacji, którym po prostu chce zmienić tę ustawę. Ale rodzi się pytanie. Jeśli pan prezydent miał wątpliwości, to dlaczego tej ustawy nie wysłał do Trybunału Konstytucyjnego? Dlaczego ją najpierw podpisał, pozwalając, aby ona weszła w życie, a potem wysłał ją do trybunału? Przecież kiedy wniosek trafi do trybunału, będzie musiał uzasadnić swoje wątpliwości, w których artykułach ta ustawa jest niezgodna z konstytucją albo budzi wątpliwości konstytucyjne. Tak nie czyni prawnik, pani minister.

    Dziś pan prezydent sam przyznaje się do tego, że niestety ta ustawa rzeczywiście jest ustawą błędną, bo przecież w tej ustawie zmienia sąd administracyjny na sąd apelacyjny, czyli sam przyznaje się do błędu. Eliminuje z tej ustawy dzisiaj również przedstawicieli parlamentu, chce wprowadzić jawność i znosi sankcje.

    Chciałbym powiedzieć jedną rzecz. Oczekujemy, że ta ustawa w ogóle nie będzie funkcjonowała. Powiem krótko: bawcie się państwo sami w piaskownicy z tym, co stworzyliście. Dziękuję bardzo. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia