9. kadencja, 77. posiedzenie, 1. dzień (13-06-2023)
2. punkt porządku dziennego:
Pierwsze czytanie rządowego projektu ustawy o ochronie małoletnich przed dostępem do treści nieodpowiednich w internecie (druk nr 3282).
Poseł Joanna Scheuring-Wielgus:
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Myślę, że wszyscy tutaj, na tej sali jesteśmy zgodni co do tego, że dzieci należy chronić przed pornografią, zwłaszcza że dziś ten dostęp jest bardzo łatwy, jak nigdy wcześniej. Jest po prostu na wyciągnięcie ręki, poprzez komputery, tablety i smartfony. Co do zasady rządowy kierunek i cel, biorąc pod uwagę samo hasło: ochrona dzieci przed pornografią, jest słuszny, jednak po wczytaniu się w projekt tej ustawy okazuje się, że diagnoza została postawiona dobrze, ale zaproponowane działania to w większości ruchy pozorowane, takie trochę udawanie, że chcecie coś zrobić.
Po pierwsze, w ustawie pojawia się definicja pornografii. Zgodnie z projektem pornografia to wszelkie treści ukazujące rzeczywiste lub symulowane zachowania o charakterze seksualnym, w tym prezentujące różne formy kontaktów seksualnych oraz przedstawiające organy płciowe w funkcjach seksualnych. Pytanie jest takie: Czy pornografią są np. rzeźby Michała Anioła? Czy pornografią będzie obraz ˝Wiosna˝ Wojciecha Weissa albo np. dzieła Rubensa? Czy według tej definicji pornografią będzie również zdjęcie kobiety topless w gazecie codziennej? Niestety w tej definicji tego nie doprecyzowano, a dobrze by było to doprecyzować i dokładnie opisać, bo w prawie najgorsza jest wolna amerykanka i nadgorliwość. Prawo powinno być jasne, a pole interpretacji - ograniczone do minimum.
Po drugie, nie ma w tym projekcie bardzo ważnej informacji - ona się pojawia w jednym czy w dwóch zdaniach w uzasadnieniu - o tym, że nie ma edukacji. No tak, nie ma edukacji seksualnej. Szanowni państwo, samo zakazanie pornografii niczego nie zmieni, choćby dlatego, że niezależnie od tego, jak bardzo, wykorzystując prawo, będziemy się starali chronić dzieci i młodzież przed pornografią, to ona, tak czy siak, do młodych ludzi dotrze. Zobaczą ją np. u kolegów, których rodzice nie wprowadzą tej blokady, albo znajdą sposób na złamanie zabezpieczeń. Młodzież jest informatycznie i technologicznie sprawniejsza niż my wszyscy tutaj, na tej sali i wszystkie blokady świata. Jeżeli będzie chciała coś zobaczyć, to po prostu to zobaczy i Ministerstwo Cyfryzacji jej w tym nie przeszkodzi. Młodzi ludzie bardzo często sięgają po pornografię z ciekawości. Robią to dlatego, że my, dorośli nie dostarczamy im niezbędnej wiedzy o życiu seksualnym. Od tego więc powinniśmy zacząć całą tę debatę i jako politycy, jako państwo powinniśmy w szkole dać młodzieży wiedzę, której szuka w Internecie.
Trzecia ważna rzecz to przerzucenie przez rząd całej odpowiedzialności za ochronę przed pornografią na firmy telekomunikacyjne. Rząd kompletnie w tej ustawie umywa od tego ręce. Będzie tylko sprawdzał, czy te blokady zostały założone, i ewentualnie nakładał kary, maksymalnie do kwoty 1 mln zł. Prawdopodobnie będzie tak, że te koszty, jeżeli będzie to wprowadzone, firmy telekomunikacyjne przerzucą na klientów.
Czwarta rzecz, bardzo ważna. To tutaj już padło ze strony pana ministra, ale również przedstawiciela Prawa i Sprawiedliwości. Takie blokady już są na rynku. Mało tego, taką blokadę przecież państwo sami stworzyliście. Nazywa się mOchrona. Jak się teraz wejdzie do tej aplikacji, to widać, że kiedy ją stworzyliście, ściągnęło ją tylko 5 tys. osób. To jest dokładnie związane z tym, o czym powiedziałam wcześniej, z kompletnym brakiem edukacji.
Więc przy okazji chciałabym zadać pytanie: Jakie były koszty tej aplikacji mOchrona, która nie działa, a która jest dostępna dla nas wszystkich?
I ostatnia bardzo ważna rzecz. Nie ma tu pana ministra Cieszyńskiego, a on powiedział coś takiego, że w tej ustawie też będzie zawarta statystyka. Chciałabym zadać w takim razie pytanie: Po co panu ta statystyka? Bo przynajmniej moje 7-letnie doświadczenie tutaj, w parlamencie, nauczyło mnie, że jeżeli ministrowi PiS potrzebna jest jakaś statystyka i coś chce wiedzieć, to musi być w tym jakieś drugie dno. I przyznam, że akurat to pachnie mi tutaj jakimś rodzajem inwigilacji. Bo po co pan chce zbierać tę statystykę poprzez wejście do naszych telewizorów, komputerów i telefonów?
I jeszcze jedna bardzo ważna rzecz. W trakcie konsultacji, toku prac nad tą ustawą dostaliście państwo świetne rozwiązania od organizacji, które tym się zajmują. I jednym z takich rozwiązań, które rzeczywiście naprawiłoby tę sytuację i pozwoliłoby pójść o krok dalej, jest kwestia autoryzacji wieku.
Panowie się teraz śmieją i nie słuchają mnie, ale chciałabym to powtórzyć jeszcze raz. Kwestia autoryzacji wieku. To był jeden z głównych postulatów zgłaszanych przez organizacje, które wyszły z pomysłem takiej ustawy, a państwo kompletnie to odrzuciliście. Mało tego, akurat ta autoryzacja wieku, ten pomysł na to, żeby taką aplikację, takie działanie zrobić (Dzwonek), właśnie wchodzi teraz we Francji, ale będzie również wdrażany przez Unię Europejską.
A więc drugie moje pytanie oprócz tego, ile kosztowała aplikacja mOchrona - bo nie będę mogła już zadać pytania, bo jest duża kolejka - jest takie: Dlaczego państwo nie chcenie skorzystać właśnie z tego, żeby pójść w tę stronę, aby była autoryzacja wieku, która rzeczywiście doprowadziłaby do jakiejś zmiany? Dziękuję. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia