9. kadencja, 77. posiedzenie, 2. dzień (14-06-2023)

11. punkt porządku dziennego:

Sprawozdanie Komisji Nadzwyczajnej o obywatelskim projekcie ustawy o zmianie ustawy - Kodeks karny (druki nr 2756 i 3168).

Poseł Krzysztof Paszyk:

    Dziękuję bardzo.

    Panie Marszałku! Panie i Panowie Posłowie! Poseł wnioskodawca odwołał się do standardów cywilizowanego świata, z których wywiedzione zostały założenia i zapisy tego projektu ustawy, ale już w drugim zdaniu użył słów, które nic z cywilizowanym światem nie mają wspólnego, do swoich oponentów politycznych.

    To jest taki model katolicyzmu, religii niezwykle fałszywy, przepełniony hipokryzją. Katechizm, do którego pan się odwołuje, mówi: szanuj bliźniego swego jak siebie samego. W tym kontekście padające z pana ust określenie: barbarzyńcy skierowane do oponentów politycznych dyskredytuje pana. Dyskredytuje pana i ten projekt.

    (Głos z sali: To są określenia użyte przez historyków, profesorów.)

    Ten projekt, który pan zaprezentował, pokazuje, że to hipokryzja, a nie szczera, autentyczna chęć ochrony wyznawców religii katolickiej.

    Przywołam opinię dotyczącą tego projektu, która nie jest opinią wywodzoną z ust polityka czy jakiejś instytucji, którą można posądzić o brak obiektywizmu, tylko jest opinią Sądu Najwyższego, który ocenia projekt w obecnym kształcie negatywnie, m.in. dlatego że w jego uzasadnieniu nie uzasadniono przekonująco w ogóle potrzeby dokonania zaproponowanych zmian. Projektodawca nie wskazał na charakter art. 27a. Nie uzasadnił też szczegółowo potrzeby jego wprowadzenia w kontekście obecnie obowiązujących polskich regulacji, wykazując np. istnienie luki, która prowadzi do nieuzasadnionego ścigania osób korzystających z konstytucyjnie gwarantowanych im praw - czytamy w opinii.

    Zdaniem Sądu Najwyższego rezygnacja ze znamienia złośliwości w przypadku art. 195 oznaczałaby wprowadzenie możliwości ścigania również tych zachowań, które mają charakter umyślny, lecz nie można przypisać im cech złośliwości. Chodzi np. o możliwą odpowiedzialność karną kierowcy pojazdu, który z powodu braku miejsc parkingowych lub pośpiechu zaparkowałby go na trasie konduktu pogrzebowego lub procesji, utrudniając ich przejście, czy też osobę słuchającą głośnej muzyki w budynku położonym blisko kościoła lub cmentarza. W takiej sytuacji prawo wykroczeń stanowi wystarczającą podstawę do ścigania zachowań przeszkadzających w wykonywaniu praktyk religijnych, lecz pozbawionych cech złośliwości.

    Sami państwo, Wysoka Izbo, przyznacie, że to brnie w jakieś absurdy.

    (Głos z sali: Pana argumenty są absurdalne.)

    W przypadku zmian proponowanych w art. 196 ich potrzeba zdaniem Sądu Najwyższego nie została należycie przeanalizowana, poza krótkim wskazaniem, że oznacza to powrót do regulacji Kodeksu karnego z 1932 r., z ubiegłego wieku, w przekonaniu projektodawcy zasadnie chroniącej dogmaty i obrzędy. Nie uzasadniono natomiast należycie konieczności dokonania tych zmian. Nie wykazano też, aby brzmienie zawartych w art. 196 znamion generowało istotne problemy praktyczne w sprawach o to przestępstwo, np. przez konieczność wykazania skutku w postaci obrazy uczuć religijnych innych osób.

    Zdaniem Sądu Najwyższego to jest źle skonstruowany projekt, który w żaden sposób nie osiąga celów, które są zdaniem projektodawców celami do zrealizowania. Jest niestety bardziej podszyty polityczną chęcią uzyskania poklasku, uzyskania zainteresowania społecznego. Przy wielu, wielu innych wyzwaniach, przed którymi staje dzisiaj nasze państwo, wydaje się zupełnie niepotrzebny. Bo przecież na co trzeba zwrócić uwagę? W Polsce mamy funkcjonujący od wielu lat, skutecznie funkcjonujący (Dzwonek), system ochrony wyznawania, czci i kultu religijnego. Można go z powodzeniem stosować. Dziękuję. (Oklaski)


Przebieg posiedzenia