9. kadencja, 77. posiedzenie, 3. dzień (15-06-2023)
26. punkt porządku dziennego:
Sprawozdanie Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży o poselskim projekcie ustawy o zmianie ustawy - Karta Nauczyciela, ustawy o instytutach badawczych, ustawy - Prawo oświatowe oraz niektórych innych ustaw (druki nr 3302 i 3370).
Poseł Artur Dziambor:
Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Biegunka legislacyjna w tym momencie zyskuje jakieś nowe oblicze. Gdy patrzę na tę ustawę, to przypomina mi ona czas pandemiczny, kiedy jedną ustawą potrafiliście zmienić 50 innych ustaw, nie patrzeć w ogóle na jakiekolwiek głosy opozycji, nie słuchać w ogóle tego, co opozycja ma do powiedzenia, blokowo głosować nad odrzuceniem np. 185 poprawek jednej partii, ponieważ z tą partią w ogóle nie będziecie dyskutować i nie ma sensu nawet czytać tych poprawek.
Szanowni Państwo! Przede wszystkim technicznie jest to znowu wciśnięcie ustawy jako projektu poselskiego. Jest to pewien wytrych, macie taką metodę w Prawie i Sprawiedliwości, że posłowie in blanco podpisują ustawy, a potem wy udajecie, że to wyszło nie z rządu czy z ministerstwa, tylko właśnie od posłów. Pod tą ustawą podpisało się 30 posłów, z czego naliczyłem jedynie chyba pięciu czy sześciu, którzy są członkami komisji edukacji. Powinniśmy się cieszyć, że w Prawie i Sprawiedliwości jest aż tylu wybitnych specjalistów od edukacji, którzy nie znaleźli się w komisji edukacji. To oznacza, że macie długą ławkę, albo oznacza to, że po prostu posłowie podpisują się pod czymkolwiek, niekoniecznie wiedząc, pod czym się podpisują. Tego byśmy nie chcieli, dla dobra polskiej szkoły.
Co do rzeczy, które są w tej ustawie, to mamy tu wspomnianą już zmianę nazw kilku uczelni. Wcześniej było to robione dość ceremonialnie, tzn. była osobna ustawa, która była uchwalana przez Sejm, a uczelnia przeżywała to, że oto zamiast akademii nazywa się teraz uniwersytetem. Tu robicie to po cichutku, w jednym punkcie - ustawa na kilkadziesiąt stron, a to jest tylko jeden punkcik. Nie wiem, to chyba brak szacunku dla tych uczelni, już pomijając fakt, tak jak poseł Korwin-Mikke wspomniał, że Sejm w ogóle nie powinien zajmować się czymś takim i nigdy nie powinien mieć tego typu władzy.
Dopisaliście też małą zmianę mówiącą o tym, że w procesie wybierania dyrektora może brać udział radny miejski, gminny czy powiatowy. To jest żadna zmiana, natomiast jak ja proponowałem na posiedzeniu komisji, żebyście z tej ustawy wyrzucili reprezentację związków zawodowych i zamiast tego wzmocnili reprezentację rodziców, to odrzuciliście tę poprawkę, podczas gdy przedstawiciele związku zawodowego są w oczywistym, logicznym sporze z dyrektorem. A więc cały czas utrzymujecie sytuację, w której to dyrektor jest wybierany przez ludzi, którzy są teoretycznie jego wrogami, ponieważ muszą z nim walczyć o to, jak wygląda praca nauczyciela w szkole.
I kolejna, ostatnia już rzecz, o której wspomnę, dopóki czas mi się nie skończy. Doprecyzowanie często oznacza wymuszenie. Tam jest kwestia doprecyzowania kwalifikacji zawodowych i mówicie o kursie pedagogicznym dla czynnych zawodowo nauczycieli. To jest dosyć ciekawy paradoks, że żeby dostać się na kurs pedagogiczny dla czynnych zawodowo nauczycieli, trzeba być nauczycielem, a żeby zostać nauczycielem, trzeba mieć skończony kurs pedagogiczny. Brałem udział (Dzwonek) w takim kursie pedagogicznym, byłem nauczycielem języka angielskiego przez 7 lat w sektorze prywatnym, a na 8. rok trafiłem do szkoły publicznej i niestety musiałem pójść na taki kurs pedagogiczny. Przez cały rok traciłem co drugi weekend mojego życia. To było kompletnie bez sensu, nic mi to nie dało, ten kurs pedagogiczny to jest totalna fikcja. Już dawno powinien być zlikwidowany, a wy go jeszcze wzmacniacie. Do zobaczenia przy pytaniach. (Oklaski)
Przebieg posiedzenia